Dwudziestolecie międzywojenne to, moim zdaniem, jeden z najciekawszych okresów w historii Polski. Czasy emancypacji kobiet, szybkiego rozwoju nauki, a dla Polaków przede wszystkim odbudowa niepodległej Polski. Agnieszka Haska i Jerzy Stachowicz, dwójka kulturoznawców i wykładowców akademickich w swojej książce wzięli na tapetę temat arcyciekawy, czyli kobiety - przestępczynie.
"Bezlitosne. Najokrutniejsze kobiety dwudziestolecia międzywojennego" jest podzielona na dziewięć rozdziałów. Książkę otwierają historie trzech znanych, nie tylko w naszym kraju, zbrodniarek - Rity Gorgonowej, Aleksandry Piotrowskiej i Heleny Macoch, kolejno bezlitosnej morderczyni młodej kobiety, arystokratki, oskarżonej o uduszenie osiemdziesięcioletniej ciotki i kobiety oskarżonej o zamordowanie męża. Autorzy nie rozwodzą się jednak nad tymi trzema sprawami zbyt długo i dobrze, bo są to historie dość dobrze znane i opisywane przez innych. W kolejnych rozdziałach Haska i Stachowicz opisują różne sprawy - od zbrodni w afekcie, po kradzieże, prostytucję , a nawet szpiegostwo. Nie wszystkie "bohaterki" można by nazwać najokrutniejszymi, czy nawet bezlitosnymi. Dużo tu przykładów kobiet nieszczęśliwych, które zmuszone trudną sytuacją życiową zostały pchnięte w stronę zbrodni. Prostytutki, służące, arystokratki - ich historie rozpalały wyobraźnię tłumów kiedyś i zaciekawienie czytelników teraz.
Ciekawym zabiegiem autorów było dołączenie do książki wycinków prasowych z tamtych czasów. To właśnie na prasie codziennej oparli oni swoje poszukiwania. Tabloidy z dawnych czasach lubowały się w opisywaniu przestępstw i robiły to, nie szczędząc soczystych szczegółów. "Bezlitosne" najlepiej czytać stopniowo, dawkując sobie zbrodnie i nieszczęścia bohaterek książki, inaczej całość może zlać się w jedno.
Za książkę dziękuję Business & Culture.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2015. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2015. Pokaż wszystkie posty
środa, 6 stycznia 2016
czwartek, 31 grudnia 2015
Książkowe podsumowanie roku 2015
Kolejny rok minął, nawet nie wiem kiedy. Czas na podsumowania, które lubię robić. Na początek kilka statystyk:
Liczba przeczytanych książek: 99
Mniej niż w poprzednich latach, ale ze względu na zobowiązania rodzinno-pracowe i inne zainteresowania ta liczba będzie szła raczej w dół niż w górę. I wcale nie jest mi z tym tak źle. Wyrabiam normę ca kilkoro nieczytających Polaków.
Przeczytałam 38 własnych książek, w tym 12 w ramach wyzwania "Z półki" i 11 recenzyjnych, pożyczyłam i przeczytałam 5 książek, wypożyczyłam 56 książek.
Przybyły do mnie 73 nowe książki, przeważnie kupione, część powędrowała już do biblioteki.
Polscy autorzy/zagraniczni autorzy: 11/88
Tu wypada to trochę gorzej niż w poprzednich latach. Chciałabym czytać bardziej różnorodnie. Wśród moich autorów dominowali Amerykanie i Brytyjczycy, sporo było Francuzów, Niemców, Hiszpanów i Skandynawów. Fajnie byłoby poodkrywać nowe literackie światy.
Książki napisane przez kobiety/Książki napisane przez mężczyzn: 43/54 (2 napisane przez dwoje autorów)
Najczęściej wybierany przeze mnie gatunek: kryminały i thrillery. Zadziwiająco mało w tym roku fantastyki, bo jedynie 8 książek, zbyt mało również reportażu i klasyki.
Ten zbiór to literacki miszmasz, trochę książek nowych, kilka starszych. 3 książki pochodzą ze stosiku planowanego, więc chociaż nie udało mi się przeczytać wszystkich książek, ma to jakiś sens. Część książek doczekała się swoich opinii (są podlinkowane), dwie ostatnie książki trafiły na listę w ostatniej chwili.
Kryminały i thrillery:
To był rok Nele Neuhaus. Zaczęło się od "Śnieżka musi umrzeć" i od tego momentu poszło jak z płatka. Większość książek podobała mi się bardziej, niektóre mniej, ale to obecnie moja ulubiona autorka "lżejszych" kryminałów.
Pozytywnie zaskoczył pisarski duet Dehnel i Tarczyński ze swoją "Tajemnicą domu Helclów".
Nie zawiedli też "starzy" autorzy, czyli Lemaitre ("Koronkowa robota"), Minier ("Paskudna historia"), Theorin ("Duch na wyspie"), Chris Carter ("Nocny prześladowca"), Lehane (cykl o Kenzie i Gennaro), Ohlsson ("Papierowy chłopiec"), Marklund ("Żelazna krew").
Obiecująco zapowiadają się Redondo ("Niewidzialny strażnik"), Renee Knight ("Sprostowanie") i Remigiusz Mróz ("Ekspozycja").
Literatura piękna:
Co nie zmieściło się do Top 10, a warte jest wspomnienia: Jessie Burton "Miniaturzystka", Peter Heller "Gwiazdozbiór psa", Andy Weir "Marsjanin", Karl Ove Knausgaard "Moja walka" tom 1
Powieści obyczajowe:
Dobrze czytało się Diane Chamberlain "Milcząca siostra", Jojo Moyes "Razem będzie lepiej", Santiago Pajares "Książka, której nie ma".
Generalnie rok 2015 uważam za udany. Przeczytałam sporo dobrych książek, brałam udział w Big Book Festivalu i byłam na Warszawskich Targach Książki. Bloga trochę zaniedbałam, niewielka część przeczytanych książek doczekała się swojej notki na blogu, ale i tak jestem zadowolona. Nie trafiłam na wiele literackich bubli, raczej sporo przeciętniaków. Mam nadzieję, że kolejny rok będzie jeszcze lepszy. A jak było u Was?
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
Liczba przeczytanych książek: 99
Mniej niż w poprzednich latach, ale ze względu na zobowiązania rodzinno-pracowe i inne zainteresowania ta liczba będzie szła raczej w dół niż w górę. I wcale nie jest mi z tym tak źle. Wyrabiam normę ca kilkoro nieczytających Polaków.
Przeczytałam 38 własnych książek, w tym 12 w ramach wyzwania "Z półki" i 11 recenzyjnych, pożyczyłam i przeczytałam 5 książek, wypożyczyłam 56 książek.
Przybyły do mnie 73 nowe książki, przeważnie kupione, część powędrowała już do biblioteki.
Polscy autorzy/zagraniczni autorzy: 11/88
Tu wypada to trochę gorzej niż w poprzednich latach. Chciałabym czytać bardziej różnorodnie. Wśród moich autorów dominowali Amerykanie i Brytyjczycy, sporo było Francuzów, Niemców, Hiszpanów i Skandynawów. Fajnie byłoby poodkrywać nowe literackie światy.
Książki napisane przez kobiety/Książki napisane przez mężczyzn: 43/54 (2 napisane przez dwoje autorów)
Najczęściej wybierany przeze mnie gatunek: kryminały i thrillery. Zadziwiająco mało w tym roku fantastyki, bo jedynie 8 książek, zbyt mało również reportażu i klasyki.
A teraz the best of the best, czyli najlepsza dziesiątka 2015 (w kolejności czytania):
Pierre Lemaitre "Do zobaczenia w zaświatach"
David Mitchel "Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta"
Elizabeth Gaskell "Panie z Cranford"
Jo Walton "Podwójne życie Pat"
Ten zbiór to literacki miszmasz, trochę książek nowych, kilka starszych. 3 książki pochodzą ze stosiku planowanego, więc chociaż nie udało mi się przeczytać wszystkich książek, ma to jakiś sens. Część książek doczekała się swoich opinii (są podlinkowane), dwie ostatnie książki trafiły na listę w ostatniej chwili.
Wyróżnienia
Kryminały i thrillery:
To był rok Nele Neuhaus. Zaczęło się od "Śnieżka musi umrzeć" i od tego momentu poszło jak z płatka. Większość książek podobała mi się bardziej, niektóre mniej, ale to obecnie moja ulubiona autorka "lżejszych" kryminałów.
Pozytywnie zaskoczył pisarski duet Dehnel i Tarczyński ze swoją "Tajemnicą domu Helclów".
Nie zawiedli też "starzy" autorzy, czyli Lemaitre ("Koronkowa robota"), Minier ("Paskudna historia"), Theorin ("Duch na wyspie"), Chris Carter ("Nocny prześladowca"), Lehane (cykl o Kenzie i Gennaro), Ohlsson ("Papierowy chłopiec"), Marklund ("Żelazna krew").
Obiecująco zapowiadają się Redondo ("Niewidzialny strażnik"), Renee Knight ("Sprostowanie") i Remigiusz Mróz ("Ekspozycja").
Literatura piękna:
Co nie zmieściło się do Top 10, a warte jest wspomnienia: Jessie Burton "Miniaturzystka", Peter Heller "Gwiazdozbiór psa", Andy Weir "Marsjanin", Karl Ove Knausgaard "Moja walka" tom 1
Powieści obyczajowe:
Dobrze czytało się Diane Chamberlain "Milcząca siostra", Jojo Moyes "Razem będzie lepiej", Santiago Pajares "Książka, której nie ma".
Generalnie rok 2015 uważam za udany. Przeczytałam sporo dobrych książek, brałam udział w Big Book Festivalu i byłam na Warszawskich Targach Książki. Bloga trochę zaniedbałam, niewielka część przeczytanych książek doczekała się swojej notki na blogu, ale i tak jestem zadowolona. Nie trafiłam na wiele literackich bubli, raczej sporo przeciętniaków. Mam nadzieję, że kolejny rok będzie jeszcze lepszy. A jak było u Was?
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
poniedziałek, 2 listopada 2015
"Imperium ognia" Sabaa Tahir
Jeszcze kilka lat temu zaczytywałam się w powieściach fantastycznych, zarówno w trochę poważniejszej klasyce, jak i trochę lżejszych powieściach przeznaczonych dla młodzieży. W tym roku niestety nie mogę pochwalić się tym samym, dlatego, gdy nadarzyła się okazja, postanowiłam przeczytać "Imperium ognia", książkę, która robi furorę w zagranicznej blogosferze.
Laia, wraz z starszym bratem Darinem i dziadkami mieszka w Serrze, krainie Scholarów, podbitej i rządzonej przez Imperium. Gdy chłopak miesza się w sprawy ruchu oporu do domu rodziny wkraczają Maski - śmiertelnie niebezpieczni żołnierze Imperium. Oskarżony o kolaborację chłopak zostaje pojmany, a Laia zdeterminowana by mu pomóc, wstępuje w szeregi buntowników. By zyskać zaufanie i pomoc szefa ruchu oporu Laia podejmuje się śmiertelnie niebezpiecznego zadania. Jako niewolnica zostaje wysłana do Czarnego Klifu - akademii wojskowej szkolącej najbardziej okrutnych żołnierzy Imperium. Tam podejmuje pracę, jako osobista służąca Komendantki, kobiety, która żelazną ręką rządzi akademią. Elias to jeden z najlepszych uczniów w Czarnym Klifie. Już wkrótce ma zostać Maską - żołnierzem - egzekutorem w służbie Imperium. Jednak w jego sercu budzą się wątpliwości i chłopak planuje ucieczkę. Spotkanie Lai i Eliasa będzie miało poważne konsekwencje, nie tylko dla nich, ale także dla całego ich świata.
"Imperium ognia" zaczyna się mocno i właściwie do samego końca nie zwalnia tempa. Sabaa Tahir wrzuca czytelnika w wir wydarzeń i wprowadza go w świat zniewolonych i prześladowanych Scholarów, ich okrutnych panów i tajemniczych, władających magią augurów. W tym, inspirowanym starożytnym Rzymem świecie, rządzą brutalne, śmiertelnie niebezpieczne Maski - świetnie wyszkoleni zabójcy, mistrzowie tortur. W powieści główne skrzypce grają Elias i Laia - para młodych ludzi stojąca po dwóch stronach barykady. Ta dwójka to typowi przedstawiciele powieści Young Adult - ładni, odważni, czasami trochę naiwni, borykający się z problemami natury egzystencjalnej (szczególnie Elias), ale trudno ich nie polubić. Wątki romantyczne mi osobiście przeszkadzały, ale w końcu to powieść dla młodzieży i o młodzieży, więc czepiać się nie będę.
"Imperium ognia" czyta się zaskakująco szybko i przyjemnie. Momentami bywa trochę przewidywalnie, ale odnoszę wrażenie, że autorka może nas jeszcze kiedyś zaskoczyć. Sabaa Tahir to autorka z potencjałem. Jeśli odejdzie od wątków romantycznych, to może stworzyć ciekawą powieść fantastyczną. Jednej rzeczy żałuję. Szkoda, że na razie nie słychać o kontynuacji.
Ps. Sama jestem zaskoczona, że tak mi się podobało.
"Imperium ognia" w księgarniach już 4 listopada.
Laia, wraz z starszym bratem Darinem i dziadkami mieszka w Serrze, krainie Scholarów, podbitej i rządzonej przez Imperium. Gdy chłopak miesza się w sprawy ruchu oporu do domu rodziny wkraczają Maski - śmiertelnie niebezpieczni żołnierze Imperium. Oskarżony o kolaborację chłopak zostaje pojmany, a Laia zdeterminowana by mu pomóc, wstępuje w szeregi buntowników. By zyskać zaufanie i pomoc szefa ruchu oporu Laia podejmuje się śmiertelnie niebezpiecznego zadania. Jako niewolnica zostaje wysłana do Czarnego Klifu - akademii wojskowej szkolącej najbardziej okrutnych żołnierzy Imperium. Tam podejmuje pracę, jako osobista służąca Komendantki, kobiety, która żelazną ręką rządzi akademią. Elias to jeden z najlepszych uczniów w Czarnym Klifie. Już wkrótce ma zostać Maską - żołnierzem - egzekutorem w służbie Imperium. Jednak w jego sercu budzą się wątpliwości i chłopak planuje ucieczkę. Spotkanie Lai i Eliasa będzie miało poważne konsekwencje, nie tylko dla nich, ale także dla całego ich świata.
"Imperium ognia" zaczyna się mocno i właściwie do samego końca nie zwalnia tempa. Sabaa Tahir wrzuca czytelnika w wir wydarzeń i wprowadza go w świat zniewolonych i prześladowanych Scholarów, ich okrutnych panów i tajemniczych, władających magią augurów. W tym, inspirowanym starożytnym Rzymem świecie, rządzą brutalne, śmiertelnie niebezpieczne Maski - świetnie wyszkoleni zabójcy, mistrzowie tortur. W powieści główne skrzypce grają Elias i Laia - para młodych ludzi stojąca po dwóch stronach barykady. Ta dwójka to typowi przedstawiciele powieści Young Adult - ładni, odważni, czasami trochę naiwni, borykający się z problemami natury egzystencjalnej (szczególnie Elias), ale trudno ich nie polubić. Wątki romantyczne mi osobiście przeszkadzały, ale w końcu to powieść dla młodzieży i o młodzieży, więc czepiać się nie będę.
"Imperium ognia" czyta się zaskakująco szybko i przyjemnie. Momentami bywa trochę przewidywalnie, ale odnoszę wrażenie, że autorka może nas jeszcze kiedyś zaskoczyć. Sabaa Tahir to autorka z potencjałem. Jeśli odejdzie od wątków romantycznych, to może stworzyć ciekawą powieść fantastyczną. Jednej rzeczy żałuję. Szkoda, że na razie nie słychać o kontynuacji.
Ps. Sama jestem zaskoczona, że tak mi się podobało.
"Imperium ognia" w księgarniach już 4 listopada.
piątek, 20 marca 2015
"Niewidzialny strażnik" Dolores Redondo
Nie ma nic lepszego na książkowy kryzys niż dobry kryminał. Takim okazał się "Niewidzialny strażnik" hiszpańskiej autorki Dolores Redondo.
W dolinie Batzan zostaje znalezione ciało 14-letniej dziewczynki. Mała Ainhoa Elizasu została zamordowana, a jej nagie ciało starannie upozowane. Policja szybko łączy tę sprawę z inną zbrodnią, której ofiarą padła młoda dziewczyna. Śledztwo w sprawie seryjnego mordercy dzieci zostaje powierzone młodej detektyw Amaii Salazar, która pochodzi z tych samych okolic, co zamordowane. Kobieta wraca do rodzinnego miasteczka, by poprowadzić dochodzenie. Tam będzie musiała zmierzyć się nie tylko z okrutnym mordercą, ale także własnymi demonami.
Fascynację autorki tradycjami i wierzeniami ludowymi Basków widać od pierwszych stron książki. Już na pierwszej stronie dowiadujemy się, że morderca dziewczynek, przez media został ochrzczony basajaunem, który w mitologii baskijskiej jest olbrzymem, panem i strażnikiem lasu. Ale basajaun nie jest jedyną postacią, która "straszy" w książce. W magicznych, pierwotnych lasach otaczających dolinę Batzan mieszkają jeszcze potężne wiedźmy zwane belagile i sorgina, cyklop pożerający ludzi tartalo, czy bogini Mari, opiekunka żniw i bydła.
Główna bohaterka, Amaia Salazar to racjonalnie myśląca detektyw policji, na co dzień mieszkająca z mężem w Pampelunie. Mająca za sobą pobyt w Quantico, przeszkolona w tropieniu seryjnych morderców Amaia, szybko zostaje wyznaczona do kierowania śledztwa w rodzinnej miejscowości, w której wciąż mieszkają jej siostry i ciotka. Jest to zadanie niełatwe, bo morderca jest ostrożny, nie pozostawia po sobie wielu śladów, a duszna i tajemnicza atmosfera doliny Batzan dodatkowo miesza w umyśle Amai, która dodatkowo musi uporać się z bolesną sprawą z przeszłości. Autorka powoli pozwala czytelnikom odkrywać historię Amai, która jest równie mroczna i okrutna, co wątek główny.
Spotkanie z Dolores Redondo i jej "Niewidzialnym strażnikiem" uważam za bardzo udane. Ciekawa sprawa, duszna atmosfera i włączenie do sprawy mitologii baskijskiej stworzyły wciągającą i oryginalną powieść. Polecam!
W dolinie Batzan zostaje znalezione ciało 14-letniej dziewczynki. Mała Ainhoa Elizasu została zamordowana, a jej nagie ciało starannie upozowane. Policja szybko łączy tę sprawę z inną zbrodnią, której ofiarą padła młoda dziewczyna. Śledztwo w sprawie seryjnego mordercy dzieci zostaje powierzone młodej detektyw Amaii Salazar, która pochodzi z tych samych okolic, co zamordowane. Kobieta wraca do rodzinnego miasteczka, by poprowadzić dochodzenie. Tam będzie musiała zmierzyć się nie tylko z okrutnym mordercą, ale także własnymi demonami.
Fascynację autorki tradycjami i wierzeniami ludowymi Basków widać od pierwszych stron książki. Już na pierwszej stronie dowiadujemy się, że morderca dziewczynek, przez media został ochrzczony basajaunem, który w mitologii baskijskiej jest olbrzymem, panem i strażnikiem lasu. Ale basajaun nie jest jedyną postacią, która "straszy" w książce. W magicznych, pierwotnych lasach otaczających dolinę Batzan mieszkają jeszcze potężne wiedźmy zwane belagile i sorgina, cyklop pożerający ludzi tartalo, czy bogini Mari, opiekunka żniw i bydła.
Główna bohaterka, Amaia Salazar to racjonalnie myśląca detektyw policji, na co dzień mieszkająca z mężem w Pampelunie. Mająca za sobą pobyt w Quantico, przeszkolona w tropieniu seryjnych morderców Amaia, szybko zostaje wyznaczona do kierowania śledztwa w rodzinnej miejscowości, w której wciąż mieszkają jej siostry i ciotka. Jest to zadanie niełatwe, bo morderca jest ostrożny, nie pozostawia po sobie wielu śladów, a duszna i tajemnicza atmosfera doliny Batzan dodatkowo miesza w umyśle Amai, która dodatkowo musi uporać się z bolesną sprawą z przeszłości. Autorka powoli pozwala czytelnikom odkrywać historię Amai, która jest równie mroczna i okrutna, co wątek główny.
Spotkanie z Dolores Redondo i jej "Niewidzialnym strażnikiem" uważam za bardzo udane. Ciekawa sprawa, duszna atmosfera i włączenie do sprawy mitologii baskijskiej stworzyły wciągającą i oryginalną powieść. Polecam!
sobota, 10 stycznia 2015
"Miniaturzystka" Jessie Burton
Nella Oortman ma 18 lat i całe życie przed sobą. A życie to zapowiada się ciekawie, bo właśnie została żoną bogatego amsterdamskiego kupca Johannesa Brandta. Gdy w pewien jesienny dzień przybywa do domu męża spotyka ją jednak gorzkie rozczarowanie. Zamiast Johannesa wita ją jego siostra, wyniosła Marin i dwoje dość osobliwych służących. Mąż Nelli przybywa później, ale nie wydaje się zainteresowany młodą żoną. Zamiast oczekiwanych czułości dziewczyna otrzymuje kredens, w którym znajduje się dokładna replika jej nowego amsterdamskiego domu. Z początku Nellę, załamaną obojętnością męża, drażni miniaturowy domek, który staje się dla niej symbolem jej białego małżeństwa i kpiną z niej samej. W końcu dziewczyna decyduje, że domek umebluje dla niej miniaturzystka. Gdy Nella otrzymuje pierwsze zamówienie okazuje się, że tajemnicza miniaturzystka zna wszystkie sekrety domowników, a figurki przez nią wykonane zwiastują pewne wydarzenia.
Fabuła "Miniaturzystki" toczy się na przestrzeni zaledwie kilku miesięcy. Główną bohaterkę poznajemy w październiku 1686 roku, gdy pełna nadziei puka do drzwi domu męża. Nella, z początku niewinne dziecko, w ciągu zaledwie kilkunastu tygodni, musi dojrzeć. Jej nowy dom okazuje się być siedliskiem tajemnic, w którym panuje apodyktyczna i zagadkowa Marin, siostra jej męża. Dziewczyna czuje się niczym marionetka, która poślubiła nie tyle mężczyznę, co jego rodzinę. Pozostałe postacie są niemniej fascynujące - nieuchwytna miniaturzystka, skomplikowana Marin i miotający się między nimi Johannes to bohaterowie, którzy budzą emocje.
Jessie Burton, absolwentka uniwersytetu w Oksfordzie swoją debiutancką książką miło zaskakuje. Tworzy tajemniczą i wciągającą opowieść o miłości, zdradzie, namiętności i zawiedzionych nadziejach. A w tle daje nam XVII-wieczny Amsterdam - miasto, które waha się między Bogiem a bogactwem. Burton kreśli ciekawy obraz holenderskiego społeczeństwa rozdartego pomiędzy chęcią zysku, a surową protestancką religijnością. "Miniaturzystka" to książka, która pachnie gałką muszkatołową, goździkami, drewnem sandałowym, olejkiem liliowym i stęchłą wodą z kanałów. Nie sposób się od niej oderwać, bo to znakomita historia.
Powieść przeczytana w ramach bukowego wyzwania jako: książka, której tytuł to jedno słowo.
Fabuła "Miniaturzystki" toczy się na przestrzeni zaledwie kilku miesięcy. Główną bohaterkę poznajemy w październiku 1686 roku, gdy pełna nadziei puka do drzwi domu męża. Nella, z początku niewinne dziecko, w ciągu zaledwie kilkunastu tygodni, musi dojrzeć. Jej nowy dom okazuje się być siedliskiem tajemnic, w którym panuje apodyktyczna i zagadkowa Marin, siostra jej męża. Dziewczyna czuje się niczym marionetka, która poślubiła nie tyle mężczyznę, co jego rodzinę. Pozostałe postacie są niemniej fascynujące - nieuchwytna miniaturzystka, skomplikowana Marin i miotający się między nimi Johannes to bohaterowie, którzy budzą emocje.
Jessie Burton, absolwentka uniwersytetu w Oksfordzie swoją debiutancką książką miło zaskakuje. Tworzy tajemniczą i wciągającą opowieść o miłości, zdradzie, namiętności i zawiedzionych nadziejach. A w tle daje nam XVII-wieczny Amsterdam - miasto, które waha się między Bogiem a bogactwem. Burton kreśli ciekawy obraz holenderskiego społeczeństwa rozdartego pomiędzy chęcią zysku, a surową protestancką religijnością. "Miniaturzystka" to książka, która pachnie gałką muszkatołową, goździkami, drewnem sandałowym, olejkiem liliowym i stęchłą wodą z kanałów. Nie sposób się od niej oderwać, bo to znakomita historia.
Powieść przeczytana w ramach bukowego wyzwania jako: książka, której tytuł to jedno słowo.
czwartek, 8 stycznia 2015
Co w serialach ciekawego piszczy?
Pod koniec grudnia zazwyczaj w telewizji nie ma nic ciekawego. No może oprócz świątecznych odcinków brytyjskich seriali. Sprawdźcie, co ciekawego będzie można obejrzeć już wkrótce:
5 stycznia z drugim sezonem wraca rewelacyjny Broadchurch, 6 stycznia będzie można zobaczyć drugą część 5 sezonu młodzieżowego Pretty Little Liars. 28 stycznia wraca Suits. 19 lutego będę wypatrywać nowych odcinków Wikingów. 2 marca wróci The Following, który nie powala oryginalnością i wyśmienitym aktorstwem, ale daje się oglądać. 4 kwietnia na drugą część 1 sezonu zaproszą nas producenci serialu Outlander, 5 kwietnia, z 5 sezonem powróci kultowa Gra o tron.
Z nowości w oko wpadły mi:
Galavant - premiera 4 stycznia
Serial nie zapowiada się jakoś szczególnie dobrze, ale dam szansę przynajmniej jednemu odcinkowi.
Komediowa baśń tworzona w formie musicalu. Fabuła skupia się na księciu (Joshua Sasse) i jego zemście na królu (Timothy Omundson), który skradł jego prawdziwą miłość (Mallory Jansen).
EDIT: Całkiem przyjemne!
Marvel's Agent Carter - premiera 6 stycznia
Kojarzycie agentkę Carter z filmów o Kapitanie Ameryce? Stacja ABC postanowiła zrobić o niej serial. Może być ciekawie.
Fabuła „Marvel’s Agent Carter” rozgrywać się będzie w 1946 roku. Serial opowie historię Peggy Carter, która zostaje wysłana na sekretną misje przez Howarda Starka i jednocześnie stara się zapomnieć o stracie miłości swojego życia, czyli Kapitana Ameryki.
Secrets & Lies - premiera 1 marca
Amerykańska wersja australijskiego serialu. W rolach głównych Ryan Philippe i Juliette Lewis. Może być nieźle.
The Dovekeepers - premiera 31 marca
Serialowy must see! Na podstawie rewelacyjnej powieści Alice Hoffman "Gołębiarki", o której pisałam tu.
Akcja skupia się na czterech niezwykłych kobietach, które walczą o przeżycie podczas oblężenia Masady w 73 roku n.e.
Wayward Pines - premiera 14 maja
Wielokrotnie przekładana ekranizacja książki Blake'a Croucha, chyba doczekała się w miarę pewnej daty premiery. Książka już za mną - nowe Twin Peaks to nie będzie...
Agent Secret Service Ethan Burke (Matt Dillon) podczas poszukiwania zaginionych agentów federalnych trafia do spokojnej miejscowości Wayward Pines w Idaho. Jednak w trakcie trwania śledztwa zaczyna pojawiać się więcej pytań niż odpowiedzi. Miasteczko skrywa wiele tajemnic, a Ethan zaczyna obawiać się, że może nie opuścić go żywy.
5 stycznia z drugim sezonem wraca rewelacyjny Broadchurch, 6 stycznia będzie można zobaczyć drugą część 5 sezonu młodzieżowego Pretty Little Liars. 28 stycznia wraca Suits. 19 lutego będę wypatrywać nowych odcinków Wikingów. 2 marca wróci The Following, który nie powala oryginalnością i wyśmienitym aktorstwem, ale daje się oglądać. 4 kwietnia na drugą część 1 sezonu zaproszą nas producenci serialu Outlander, 5 kwietnia, z 5 sezonem powróci kultowa Gra o tron.
Z nowości w oko wpadły mi:
Galavant - premiera 4 stycznia
Serial nie zapowiada się jakoś szczególnie dobrze, ale dam szansę przynajmniej jednemu odcinkowi.
Komediowa baśń tworzona w formie musicalu. Fabuła skupia się na księciu (Joshua Sasse) i jego zemście na królu (Timothy Omundson), który skradł jego prawdziwą miłość (Mallory Jansen).
EDIT: Całkiem przyjemne!
Marvel's Agent Carter - premiera 6 stycznia
Kojarzycie agentkę Carter z filmów o Kapitanie Ameryce? Stacja ABC postanowiła zrobić o niej serial. Może być ciekawie.
Fabuła „Marvel’s Agent Carter” rozgrywać się będzie w 1946 roku. Serial opowie historię Peggy Carter, która zostaje wysłana na sekretną misje przez Howarda Starka i jednocześnie stara się zapomnieć o stracie miłości swojego życia, czyli Kapitana Ameryki.
Secrets & Lies - premiera 1 marca
Amerykańska wersja australijskiego serialu. W rolach głównych Ryan Philippe i Juliette Lewis. Może być nieźle.
The Dovekeepers - premiera 31 marca
Serialowy must see! Na podstawie rewelacyjnej powieści Alice Hoffman "Gołębiarki", o której pisałam tu.
Akcja skupia się na czterech niezwykłych kobietach, które walczą o przeżycie podczas oblężenia Masady w 73 roku n.e.
Wayward Pines - premiera 14 maja
Wielokrotnie przekładana ekranizacja książki Blake'a Croucha, chyba doczekała się w miarę pewnej daty premiery. Książka już za mną - nowe Twin Peaks to nie będzie...
Agent Secret Service Ethan Burke (Matt Dillon) podczas poszukiwania zaginionych agentów federalnych trafia do spokojnej miejscowości Wayward Pines w Idaho. Jednak w trakcie trwania śledztwa zaczyna pojawiać się więcej pytań niż odpowiedzi. Miasteczko skrywa wiele tajemnic, a Ethan zaczyna obawiać się, że może nie opuścić go żywy.
wtorek, 6 stycznia 2015
Mini stosik
Dziś stosik, na dobry początek roku, a w nim same ciekawe (mam nadzieję) książki :) A w stosiku trochę książek z biblioteki, kilka pożyczonych i kupionych:
Od góry:
Tess D'Urbervilles - DVD od księgarni Matras
Jo Walton "Wśród obcych" - pierwszy tegoroczny zakup, bardzo chwaliły Oceansoul i Agnieszka
Amy Stewart "Zbrodnie robali" - książka, która powinna znaleźć się w poprzednim stosie, ale "zaginęla", do kompletu ze "Zbrodniami roślin".
Stephen King "Przebudzenie" - pożyczona od rodzinki
Nele Neuhaus "Kto sieje wiatr" - j.w
Szczepan Twardoch "Drach" - moja pierwsza książka tego autora, jestem ogromnie ciekawa
Charlotte Link "Nieproszony gość" - wczoraj zaczęłam, mam nadzieję, że to jedna z lepszych książek tej autorki
Jessie Burton "Miniaturzystka" - książkę zdobyłam niedawno i natychmiast zabrałam się za czytanie - już skończona :)
Małgorzata Czyńska "Najpiękniejsze kobiety z obrazów" - bardzo lubię tę serię Znaku
George R.R Martin "Świat Lodu i Ognia" - wymarzona i upragniona, do czytania przez cały rok, co prawda wolałabym "Wichry zimy"...
Od góry:
Tess D'Urbervilles - DVD od księgarni Matras
Jo Walton "Wśród obcych" - pierwszy tegoroczny zakup, bardzo chwaliły Oceansoul i Agnieszka
Amy Stewart "Zbrodnie robali" - książka, która powinna znaleźć się w poprzednim stosie, ale "zaginęla", do kompletu ze "Zbrodniami roślin".
Stephen King "Przebudzenie" - pożyczona od rodzinki
Nele Neuhaus "Kto sieje wiatr" - j.w
Szczepan Twardoch "Drach" - moja pierwsza książka tego autora, jestem ogromnie ciekawa
Charlotte Link "Nieproszony gość" - wczoraj zaczęłam, mam nadzieję, że to jedna z lepszych książek tej autorki
Jessie Burton "Miniaturzystka" - książkę zdobyłam niedawno i natychmiast zabrałam się za czytanie - już skończona :)
Małgorzata Czyńska "Najpiękniejsze kobiety z obrazów" - bardzo lubię tę serię Znaku
George R.R Martin "Świat Lodu i Ognia" - wymarzona i upragniona, do czytania przez cały rok, co prawda wolałabym "Wichry zimy"...
niedziela, 4 stycznia 2015
"Domofon" Zygmunt Miłoszewski
Zygmunt Miłoszewski to jeden z najbardziej znanych i lubianych polski autorów kryminałów. Zanim zasłynął trylogią o prokuratorze Teodorze Szackim stworzył "Domofon" - horror, którego akcja toczy się na warszawskim Bródnie.
Wiktor to dziennikarz-alkoholik, którego zostawiła żona, gdy po jednej z najtrudniejszych spraw w jego życiu zaczął pić. Mężczyzna powoli zaczyna wychodzić na prostą. Przestaje pić i dostaje propozycję pracy, gdy w bloku w którym mieszka zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Agnieszka i Robert to młode małżeństwo z niewielkiego miasteczka na Mazurach. Dzięki pomocy rodziców dziewczyny para przeprowadza się do własnego mieszkania na warszawskim Bródnie. Ich pierwszy dzień w nowym miejscu nie zaczyna się jednak zbyt dobrze: na zalanej krwią klatce schodowej leży człowiek bez głowy.
Osiemnastoletni, wiecznie skłócony z rodzicami, Kamil po miesięcznym szlabanie w końcu może sam wyjść z domu. Blok jednak nie zamierza wypuszczać ani jego, ani żadnego z pozostałych mieszkańców. Wiktor, Agnieszka i Kamil łączą siły, by wydostać się z mrocznego budynku, który przygotował dla nich jeszcze wiele niemiłych niespodzianek.
Już w swoim debiucie Miłoszewski pokazał to, za co tak bardzo lubię jego trylogię o Szackim - poczucie humoru i niezwykłą umiejętność obserwacji polskiego społeczeństwa. W warszawskim bloku mamy cały przekrój - młodą, ambitną parę, zdegenerowanego alkoholika, dewotkę opiekującą się chorą matką, zamożnego psychologa, leniwego dozorcę i wielu innych. Do wyboru do koloru. Zamknięcie tej garstki różnych ludzi na małej przestrzeni, bez kontaktu z otoczeniem, bez wody, a do tego męczące wszystkich mieszkańców przerażające sny i halucynacje dają mieszankę wybuchową. Czy to zbiorowa histeria, jak twierdzi pan psycholog, czy może w bloku obudziła się jakaś mroczna siła? Nie zdradzę rozwiązania, ale dalej jest ciekawie.
Miłoszewski już w pierwszej książce pisze dobrze. Mimo mojej lekkiej niechęci do horrorów przeczytałam "Domofon" z przyjemnością. Nie przestraszył mnie, ale ciarki po plecach przeszły mi nie raz. Po kolejnej książce Miłoszewskiego wiem, że jego autorstwa przeczytam romans, poradnik czy instrukcję obsługi lodówki.
Horror przeczytany w ramach bukowego wyzwania.
Wiktor to dziennikarz-alkoholik, którego zostawiła żona, gdy po jednej z najtrudniejszych spraw w jego życiu zaczął pić. Mężczyzna powoli zaczyna wychodzić na prostą. Przestaje pić i dostaje propozycję pracy, gdy w bloku w którym mieszka zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Agnieszka i Robert to młode małżeństwo z niewielkiego miasteczka na Mazurach. Dzięki pomocy rodziców dziewczyny para przeprowadza się do własnego mieszkania na warszawskim Bródnie. Ich pierwszy dzień w nowym miejscu nie zaczyna się jednak zbyt dobrze: na zalanej krwią klatce schodowej leży człowiek bez głowy.
Osiemnastoletni, wiecznie skłócony z rodzicami, Kamil po miesięcznym szlabanie w końcu może sam wyjść z domu. Blok jednak nie zamierza wypuszczać ani jego, ani żadnego z pozostałych mieszkańców. Wiktor, Agnieszka i Kamil łączą siły, by wydostać się z mrocznego budynku, który przygotował dla nich jeszcze wiele niemiłych niespodzianek.
Już w swoim debiucie Miłoszewski pokazał to, za co tak bardzo lubię jego trylogię o Szackim - poczucie humoru i niezwykłą umiejętność obserwacji polskiego społeczeństwa. W warszawskim bloku mamy cały przekrój - młodą, ambitną parę, zdegenerowanego alkoholika, dewotkę opiekującą się chorą matką, zamożnego psychologa, leniwego dozorcę i wielu innych. Do wyboru do koloru. Zamknięcie tej garstki różnych ludzi na małej przestrzeni, bez kontaktu z otoczeniem, bez wody, a do tego męczące wszystkich mieszkańców przerażające sny i halucynacje dają mieszankę wybuchową. Czy to zbiorowa histeria, jak twierdzi pan psycholog, czy może w bloku obudziła się jakaś mroczna siła? Nie zdradzę rozwiązania, ale dalej jest ciekawie.
Miłoszewski już w pierwszej książce pisze dobrze. Mimo mojej lekkiej niechęci do horrorów przeczytałam "Domofon" z przyjemnością. Nie przestraszył mnie, ale ciarki po plecach przeszły mi nie raz. Po kolejnej książce Miłoszewskiego wiem, że jego autorstwa przeczytam romans, poradnik czy instrukcję obsługi lodówki.
Horror przeczytany w ramach bukowego wyzwania.
piątek, 2 stycznia 2015
Plany na kolejny rok
Właściwie to nie powinnam nic planować, bo patrząc na poprzednie lata, trzymanie się postanowień zupełnie mi nie wychodzi. Ale nie byłabym sobą, gdybym sobie trochę nie pomarzyła :P Tradycyjnie najwięcej czytam kryminałów i sensacji, sporo też powieści obyczajowych i historycznych. W 2014 roku zawiodłam na całej linii, jeśli chodzi o fantastykę i reportaże - zdecydowanie za mało. Czytanie z własnych półek pozostawię bez komentarza...
Postanowiłam dołączyć do wyzwania Kass z bloga Achy ochy z książką, 12 książek w rok, czyli jedną miesięcznie - to chyba jestem w stanie zrobić?! Wybranie najlepszych spośród ponad 150 nieprzeczytanych nie było łatwe, ale oto są:
Tylko od czego zacząć?! Głosujcie na książkę stycznia w komentarzach :)
Jedynym wyzwaniem w jakim będę brała udział w tym roku to:
Grafika (i pomysł) ukradziony od Olgi z Wielkiego Buka
Postanowiłam dołączyć do wyzwania Kass z bloga Achy ochy z książką, 12 książek w rok, czyli jedną miesięcznie - to chyba jestem w stanie zrobić?! Wybranie najlepszych spośród ponad 150 nieprzeczytanych nie było łatwe, ale oto są:
Tylko od czego zacząć?! Głosujcie na książkę stycznia w komentarzach :)
Jedynym wyzwaniem w jakim będę brała udział w tym roku to:
Grafika (i pomysł) ukradziony od Olgi z Wielkiego Buka
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















