Do końca roku pozostały jeszcze dwa dni, ale już dziś pokuszę się o filmowo-serialowe podsumowanie roku. Dzięki wejściu do Polski Netflixa był to zdecydowanie bardziej serialowy niż filmowy rok. W 2016 obejrzałam 67 filmów, czyli o kilka mniej niż w latach poprzednich. W zeszłym roku zrobiłam sobie listę 43 filmów, które chcę obejrzeć i udało mi się zobaczyć 25 z nich, czyli trochę ponad połowę. Kilka z nich znajdzie się na mojej liście najlepszych, więc jakiś tam sens w tworzeniu list jest ;) 16 razy byłam w kinie - mam nadzieję, że w przyszłym roku jeszcze częściej!
W tym roku nadrobiłam kilka klasyków i filmów sprzed lat. Trafiło mi się kilka prawdziwych perełek.
Dwoma najlepszymi filmami tego roku okazały się zdecydowanie Forrest Gump z genialną rolą Toma Hanksa i Więzień nienawiści, po którym długo nie mogłam się otrząsnąć. Te dwa filmy to pozycje obowiązkowe dla każdego miłośnika kina. Ptasiek i Lot nad kukułczym gniazdem - adaptacje książek o tych samych tytułach okazały się jeszcze lepsze niż ich pierwowzory, a Jack Nicholson swoją rolą rozwalił system. Pozostając w klimatach szpitala psychiatrycznego, warto obejrzeć Przerwaną lekcję muzyki z bardzo dobrymi rolami Winony Ryder i Angeliny Jolie. Jak jesteśmy już przy mocniejszych produkcjach to dla przestrogi i genialnej muzyki polecam Requiem dla snu. Osobom, które lubią poruszające dramaty przypadnie do gustu Irina Palm i Ja w środku tańczę, a ten kto lubi thrillery Finchera powinien obejrzeć Grę. W święta postanowiłam nadrobić zaległości z dzieciństwa i obejrzałam kultowe E.T.
Rok 2016 rozpoczęłam od silnych wzruszeń z filmami W kręgu miłości oraz Earl i ja i umierająca dziewczyna. Był to rok dobrych dramatów: Pokój, Spotlight, Creed. Mandarynki i Big Short dostarczyły mi dużo emocji, nie zawsze pozytywnych. Po klęsce, jaką byli Przelotni kochankowie, Pedro Almodovar powrócił z całkiem przyzwoitą Julietą. Niezły powrót zaliczyła też 3 część Bridget Jones, pozytywnie zaskoczyła mnie polska komedia Planeta Singli. Choć dzieckiem nie jestem już od bardzo dawna, dużo radości sprawił mi Zwierzogród. Wielkie blockbustery w tym roku mnie zawiodły, na szczęście koniec roku przyniósł Łotra, czyli Rogue One, którego ostatnie pięć minut oglądałam z zapartym tchem i lekkim niedowierzaniem.
Serialowo był to wyjątkowo udany rok, głównie za sprawą Netflixa. Zadebiutowało kilka dobrych seriali, a starsze też zaliczyły dobre sezony. Całą masę frajdy dało mi Stranger Things, horror w stylu lat 80, choć wcale horrorów nie lubię. Swoim rozmachem i znakomitym aktorstwem ujął mnie The Crown, serial o brytyjskiej królowej Elżbiecie II, rozbawiała i wzruszała słodko- gorzka komedia Lovesick. Trochę mieszane uczucia mam względem Gilmore Girls A Year in the Life, z jednej strony udany powrót, a z drugiej zupełnie nie podobał mi się wątek Rory. Zostając jeszcze w klimatach Netflixa - świetny drugi sezon Daredevila i przyzwoity Luke Cage.
Po Battlestar Galactice i Firefly długo czekałam na dobry serial science-fiction. Na taki zapowiada się The Expanse.
Westworld - piękny estetycznie i świetnie zagrany, podobał mi się, ale jednak nie zachwycił. Mimo wszystko warto obejrzeć. Szósty, rewelacyjny sezon zaliczyła Gra o Tron.
Pozytywnie zaskoczył mnie emitowany na kanale Canal + polski kryminał z Maćkiem Stuhrem - Belfer. Całkiem przyzwoita produkcja. W końcu udało mi się skończyć brytyjski serial kryminalny Luther - kto jeszcze nie widział - serdecznie polecam. Będąc przy serialach kryminalnych polecam Grantchester, serial o młodym i przystojnym proboszczu, taki balsam dla duszy :)
A jakie plany serialowe na przyszły rok? Na pewno dokończyć Narcos, drugi sezon bardzo dobrego brytyjskiego The Missing (może jeszcze w tym roku), oraz The Man in the High Castle. Podobno warto zacząć This Is Us, a z seriali czekam na Tabu od HBO, Terror od AMC i ekranizację jednej z moich ulubionych książek The Handmaid's Tale. Mam też chrapkę na kilka seriali dokumentalnych. Chyba będę musiała jakoś wydłużyć dobę :)
A jak minął Wasz filmowo-serialowy rok? Co ciekawego obejrzeliście?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seriale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seriale. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 29 grudnia 2016
niedziela, 3 stycznia 2016
Filmowo-serialowe podsumowanie roku
To już ostatnie podsumowanie jakie mi zostało. W 2015 roku obejrzałam 72 filmy i częściej chodziłam do kina - 13 razy (raz w ramach Warszawskiego Festiwalu Filmowego - Sieroty z Eldorado , dwa razy na Sztuce brytyjskiej na wielkim ekranie - Wyspa skarbów, Hamlet). Kolejny filmowo udany rok.
Styczeń, tradycyjnie, był jednym z najbogatszych filmowo miesięcy. Zaczęłam, całkiem przyjemnie, od blockbustera Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz. Później było jeszcze lepiej, obejrzałam nominowane do Oscara filmy: Whiplash, Dzikie historie, Grę tajemnic i Birdman, humor poprawiła mi sympatyczna brytyjska produkcja Dumni i wściekli.
W marcu nadrobiłam znakomity thriller - Szósty zmysł, a w kwietniu smutny koreański dramat A Moment to Remember oraz amerykański Motyl Still Alice. Maj przyniósł rozrywkę w postaci Kingsman: Tajne służby. Latem królowały blockbustery - bardzo dobry, widowiskowy Mad Max: Na drodze gniewu i zabawny Ant Man. We wrześniu, w ramach nadrabiania, obejrzałam Fridę, październik należał do pięknej animacji Pixara - W głowie się nie mieści. W listopadzie najlepsze były Everest i Steve Jobbs. Grudzień upłynął zdecydowanie pod znakiem Gwiezdnych wojen - przypominałam sobie IV, V i VI część, a w kinie byłam na rewelacyjnej VII. W grudniu obejrzałam też widowiskowego Gladiatora i Marsjanina, a także Rozważną i romantyczną i powtórkowe Smażone zielone pomidory.
Choć był to bardzo dobry rok, nie uniknęłam filmów słabych, wśród których królowały: mocno przeciętne Pixele, Fantastyczna Czwórka, Kraina Jutra, Hitman: Agent 47, Polowanie na prezydenta i Siódmy syn, nieśmieszny Bezwstydny Mordecai, bardzo słaby Jupiter: Intronizacja, nudne i bez ikry Pięćdziesiąt twarzy Greya.
O filmowych planach pisałam jeszcze w 2015 roku, tradycyjnie chcę jeszcze częściej chodzić do kina i obejrzeć filmy nominowane do Oscara.
Serialowo był to wyjątkowo udany rok. Najlepsze w 2015 były 3 nowe seriale od platformy Netflix : Orange is the New Black, opowieść o dobrze sytuowanej mieszkance Nowego Jorku, która trafia za kratki oraz 2 produkcje o superbohaterach: Daredevil i Jessica Jones, oraz jeden serial starszy, nadrobiony w wakacje, czyli epicka Kompania braci.
Co jeszcze ciekawego można było obejrzeć w telewizji? Na pewno warto zwrócić uwagę na Sense8, kolejną produkcję Netflixa, Into the Badlands - serial stacji AMC, niestety jedynie sześcioodcinkowy, szkoda, bo miał spory potencjał, dla fanów Wiingów - historyczny The Last Kingdom i musical - Galavant. Do skończenia został mi 2 sezon Fargo, Flesh and Bone oraz The Man in the High Castle - na podstawie książki Dicka, ciekawie zapowiada się też serial sci-fi The Expanse.
Jak u Was wyglądał rok 2015? Który serial/film zdobył Wasze serca?
Styczeń, tradycyjnie, był jednym z najbogatszych filmowo miesięcy. Zaczęłam, całkiem przyjemnie, od blockbustera Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz. Później było jeszcze lepiej, obejrzałam nominowane do Oscara filmy: Whiplash, Dzikie historie, Grę tajemnic i Birdman, humor poprawiła mi sympatyczna brytyjska produkcja Dumni i wściekli.
W marcu nadrobiłam znakomity thriller - Szósty zmysł, a w kwietniu smutny koreański dramat A Moment to Remember oraz amerykański Motyl Still Alice. Maj przyniósł rozrywkę w postaci Kingsman: Tajne służby. Latem królowały blockbustery - bardzo dobry, widowiskowy Mad Max: Na drodze gniewu i zabawny Ant Man. We wrześniu, w ramach nadrabiania, obejrzałam Fridę, październik należał do pięknej animacji Pixara - W głowie się nie mieści. W listopadzie najlepsze były Everest i Steve Jobbs. Grudzień upłynął zdecydowanie pod znakiem Gwiezdnych wojen - przypominałam sobie IV, V i VI część, a w kinie byłam na rewelacyjnej VII. W grudniu obejrzałam też widowiskowego Gladiatora i Marsjanina, a także Rozważną i romantyczną i powtórkowe Smażone zielone pomidory.
Choć był to bardzo dobry rok, nie uniknęłam filmów słabych, wśród których królowały: mocno przeciętne Pixele, Fantastyczna Czwórka, Kraina Jutra, Hitman: Agent 47, Polowanie na prezydenta i Siódmy syn, nieśmieszny Bezwstydny Mordecai, bardzo słaby Jupiter: Intronizacja, nudne i bez ikry Pięćdziesiąt twarzy Greya.
O filmowych planach pisałam jeszcze w 2015 roku, tradycyjnie chcę jeszcze częściej chodzić do kina i obejrzeć filmy nominowane do Oscara.
Serialowo był to wyjątkowo udany rok. Najlepsze w 2015 były 3 nowe seriale od platformy Netflix : Orange is the New Black, opowieść o dobrze sytuowanej mieszkance Nowego Jorku, która trafia za kratki oraz 2 produkcje o superbohaterach: Daredevil i Jessica Jones, oraz jeden serial starszy, nadrobiony w wakacje, czyli epicka Kompania braci.
Co jeszcze ciekawego można było obejrzeć w telewizji? Na pewno warto zwrócić uwagę na Sense8, kolejną produkcję Netflixa, Into the Badlands - serial stacji AMC, niestety jedynie sześcioodcinkowy, szkoda, bo miał spory potencjał, dla fanów Wiingów - historyczny The Last Kingdom i musical - Galavant. Do skończenia został mi 2 sezon Fargo, Flesh and Bone oraz The Man in the High Castle - na podstawie książki Dicka, ciekawie zapowiada się też serial sci-fi The Expanse.
Jak u Was wyglądał rok 2015? Który serial/film zdobył Wasze serca?
piątek, 18 września 2015
Najciekawsze nowe seriale 2015/16
Każdy wielbiciel seriali wie, że jesień to czas amerykańskiej telewizji na powroty starych i premiery nowych seriali. W tym roku natknęłam się na kilka obiecujących propozycji:
The Bastard Executioner (FX)
„The Bastard Executioner” opowiada o walecznym rycerzu (Lee Jones) w szarży króla Edwarda I, który złamany wojennym spustoszeniem, przysięga złożyć swój miecz. Jednak kiedy przemoc znajduje go ponownie, zostaje zmuszony chwycić za najkrwawszy z mieczy.
„Heroes Reborn” (NBC)
Data premiery: 24 września 2015
Kontynuacja popularnego serialu sci-fi opowiadającego o ludziach obdarzonych nadnaturalnymi zdolnościami.
Kontynuacja popularnego serialu sci-fi opowiadającego o ludziach obdarzonych nadnaturalnymi zdolnościami.
Flesh and Bone (Starz)
Data premiery: 8 listopada
Serial opowie historię młodej tancerki imieniem Claire i przedstawi prawdziwe oblicze baletowego świata.
Trailer robi dobre wrażenie, poza tym to serial dla stacji Starz, więc może być naprawdę ciekawie.
Into the Badlands (AMC)
Data premiery: 16 listopada
„Into the Badlands” opowiada
historię bezwzględnego, wyszkolonego wojownika imieniem Sunny (Daniel
Wu) i młodego chłopaka, którzy wyruszają na niebezpieczną wyprawę w celu
odnalezienia oświecenia. Fabuła osadzona jest w krainie władanej przez
feudalnych władców.
The Man in the High Castle (Amazon)
Alternatywna przyszłość lat 60., w której to nie Alianci zwyciężają II wojnę światową, a Państwa Osi. Stany Zjednoczone zostały podzielone między zwycięskie mocarstwa – ze wschodu Nowa Rzesza, z zachodu Siły Pacyficzne Cesarstwa Japonii. Serial „The Man in the High Castle” zrealizowany został na podstawie powieści Philipa K. Dicka pt. „Człowiek z wysokiego zamku”.
Marvel’s Jessica Jones (Netflix)
The Expanse (Syfy)
Akcja „The Expanse” rozgrywa się 200 lat w przyszłości, a w jej centrum leży sprawa zaginionej kobiety. Bohaterami są Jim Holden, zastępca dowódcy statku Canterbury, który zajmuje się holowaniem brył lodu z Pierścieni Saturna do zajmujących się górnictwem i wydobyciem minerałów Stacji Pasa Asteroid, oraz detektyw Miller, który poszukuje zaginionej. Kiedy wiedziony tropem trafia do Scopuli i sympatyzującego z buntownikami Holdena, zaczyna zdawać sobie sprawę, że dziewczyna może być kluczem do wszystkiego. Układowi Słonecznemu grozi wojna.
Najciekawiej zapowiada się Jessica Jones od Netfixa (świetny Daredevil!), The Man In the High Castle, Into the Badlands i Flesh and Bones. Wielką zagadką jest dla mnie Heroes Reborn, który obejrzę z sentymentu. Może dam szansę jeszcze Supergirl i jakiemuś serialowi medycznemu. Poza tym czekam na powracające Fargo, Grey's Anatomy, Th Big Bang Theory i ostatni sezon Downton Abbey. Zainteresowało Was coś? A może macie zupełnie inne typy?
Opisy pochodzą głównie ze strony www.naekranie.pl
niedziela, 15 lutego 2015
Tess D'Urbervilles
Stacja BBC znana jest z pierwszorzędnych ekranizacji klasycznych powieści. Na jej ekranach widzowi mogli zobaczyć m.in rewelacyjną "Dumę i uprzedzenie" z Colinem Firthem i Jennifer Ehle w rolach głównych, czy "Panie z Cranford" na podstawie powieści Elizabeth Gaskell. W 2008 roku BBC zrealizowało 4-odcinkowy serial na podstawie jednej z najbardziej znanych powieści Thomasa Hardy'ego - "Tess D'Urbervilles".
John Durbeyfield to biedny przekupień, który nie stroni od kieliszka. Gdy przypadkowo dowiaduje się, że jest zubożałym potomkiem znamienitego rodu D'Urberville'ów, wpada w euforię. Kłopoty finansowe wielodzietnej rodziny sprawiają, że Durbeyfieldowie wysyłają najstarszą, uroczą i niewinną, siedemnastoletnią córkę Tess, do domu zamożnych krewnych. Tam Tess spotyka swego kuzyna, lubieżnego Aleca D'Urbervilla, który daje jej pracę w posiadłości. Naiwna dziewczyna wpada w sidła pożądającego jej mężczyzny.
Tytułową bohaterkę mini-serialu gra Brytyjka Gemma Arterton, znana np. z filmu "Hansel i Gretel", czy innego serialu BBC "W świecie Jane Austen". Jej Tess jest piękna i dobra, lecz niedoświadczenie i brak mądrego rodzicielstwa sprawiają, że jest narażona na niebezpieczeństwo. Tess to bohaterka, która znalazła się w złym miejscu, w złym czasie. Z jednej strony jest naiwna i dość łatwowierna, a z drugiej pokazuje niezwykłą siłę charakteru. W rolę przystojnego, choć niemoralnego Aleca D'Urberville'a wciela się bliżej mi nieznany Hans Matheson, który chyba stworzony został do odgrywania "tego złego". W rolę Angela Clare, ukochanego głównej bohaterki wciela się aktor, o którym jest ostatnio głośno, czyli Eddie Redmayne. Na uwagę zasługują też postacie drugoplanowe, matka Tess, czy też jej przyjaciółka Izzy. Gra aktorska jest niewątpliwą zaletą tego serialu. Na uwagę zasługuje też muzyka, która idealnie dopasowuje się do klimatu mini-serii.
"Tess D'Urbervilles" to produkcja, którą warto obejrzeć nawet jeśli nie jest się fanem powieści Hardy'ego. Jest to historia ponadczasowa, a dramat Tess poruszy także dzisiejszego widza. Serdecznie polecam!
Serial na płycie DVD otrzymałam dzięki uprzejmości księgarni internetowej Matras.
John Durbeyfield to biedny przekupień, który nie stroni od kieliszka. Gdy przypadkowo dowiaduje się, że jest zubożałym potomkiem znamienitego rodu D'Urberville'ów, wpada w euforię. Kłopoty finansowe wielodzietnej rodziny sprawiają, że Durbeyfieldowie wysyłają najstarszą, uroczą i niewinną, siedemnastoletnią córkę Tess, do domu zamożnych krewnych. Tam Tess spotyka swego kuzyna, lubieżnego Aleca D'Urbervilla, który daje jej pracę w posiadłości. Naiwna dziewczyna wpada w sidła pożądającego jej mężczyzny.
Tytułową bohaterkę mini-serialu gra Brytyjka Gemma Arterton, znana np. z filmu "Hansel i Gretel", czy innego serialu BBC "W świecie Jane Austen". Jej Tess jest piękna i dobra, lecz niedoświadczenie i brak mądrego rodzicielstwa sprawiają, że jest narażona na niebezpieczeństwo. Tess to bohaterka, która znalazła się w złym miejscu, w złym czasie. Z jednej strony jest naiwna i dość łatwowierna, a z drugiej pokazuje niezwykłą siłę charakteru. W rolę przystojnego, choć niemoralnego Aleca D'Urberville'a wciela się bliżej mi nieznany Hans Matheson, który chyba stworzony został do odgrywania "tego złego". W rolę Angela Clare, ukochanego głównej bohaterki wciela się aktor, o którym jest ostatnio głośno, czyli Eddie Redmayne. Na uwagę zasługują też postacie drugoplanowe, matka Tess, czy też jej przyjaciółka Izzy. Gra aktorska jest niewątpliwą zaletą tego serialu. Na uwagę zasługuje też muzyka, która idealnie dopasowuje się do klimatu mini-serii.
"Tess D'Urbervilles" to produkcja, którą warto obejrzeć nawet jeśli nie jest się fanem powieści Hardy'ego. Jest to historia ponadczasowa, a dramat Tess poruszy także dzisiejszego widza. Serdecznie polecam!
Serial na płycie DVD otrzymałam dzięki uprzejmości księgarni internetowej Matras.
niedziela, 11 stycznia 2015
The Muskeeters
Ze świecą szukać osobnika, który nie zna historii Trzech, a właściwie czterech Muszkieterów. Atos, Portos, Aramis i D'Artagnan to postacie na stałe utrwalone w kulturze popularnej. Przyznam, że powieść Dumasa czytałam lata temu, więc fabuła zatarła się już w moim umyśle. Z korzyścią dla produkcji brytyjskiej stacji BBC. The Musketeers nie jest serialem na miarę kultowego Sherlocka. Jest to produkcja typowo rozrywkowa, stawiająca raczej na dobrą zabawę niż zgodność z realiami XVII-wiecznej Francji czy treścią powieści. Serial jest luźno oparty na postaciach stworzonych przez Dumasa, a nie jego książkach. Nie zmienia to jednak faktu, że The Musketeers ogląda bardzo dobrze. Niewątpliwymi zaletami serialu są obsada i humor.
Czwórka głównych bohaterów dobrana jest bardzo dobrze. Atosa (mojego ulubionego książkowego muszkietera) gra Tom Burke, znany m.in z "Trzeciej gwiazdy", Aramisa, gra Santiago Cabrera znany np. z "Heroes", w rolę Portosa wciela się bliżej mi nieznany Howard Charles, a rolę D'Artagniana producenci powierzyli Lukowi Pasqualino, który grał nielubianego przeze mnie Freddy'ego w Skins. Moim ulubionym muszkieterem pozostał chmurny Atos (zawsze lubiłam wątek jego nieszczęśliwego małżeństwa), ale tuż za nim plasują się czarujący i kochliwy Aramis oraz lubiący rozwiązania siłowe, ale niepozbawiony głębi Portos. Najdłużej przekonywałam się do najmłodszego nabytku królewskich muszkieterów, czyli D'Artagnana. Role drugoplanowe również zostały dobrze obsadzone, szczególnie podobały mi się postacie szlachetnego kapitana muszkieterów, Treville i kardynała Richelieu.
The Musketeers to lekki procedural, który w każdym odcinku opowiada inną historię. W serialu pojawiają się nawiązania do powieści Dumasa, ale większość to wymysł scenarzystów. Na kilka można kręcić nosem, ale takie odświeżenie historii przysłużyło się serialowi. Gdyby szukać dziury w całym można by się było do wielu rzeczy przyczepić, ale jeśli lubicie książki i filmy płaszcza i szpady, nie jesteście ortodoksyjnymi fanami powieści Dumasa i jesteście gotowi spojrzeć na historię Trzech Muszkieterów z przymrużeniem oka to ten serial powinien się Wam podobać. Dobra rozrywka!
Czwórka głównych bohaterów dobrana jest bardzo dobrze. Atosa (mojego ulubionego książkowego muszkietera) gra Tom Burke, znany m.in z "Trzeciej gwiazdy", Aramisa, gra Santiago Cabrera znany np. z "Heroes", w rolę Portosa wciela się bliżej mi nieznany Howard Charles, a rolę D'Artagniana producenci powierzyli Lukowi Pasqualino, który grał nielubianego przeze mnie Freddy'ego w Skins. Moim ulubionym muszkieterem pozostał chmurny Atos (zawsze lubiłam wątek jego nieszczęśliwego małżeństwa), ale tuż za nim plasują się czarujący i kochliwy Aramis oraz lubiący rozwiązania siłowe, ale niepozbawiony głębi Portos. Najdłużej przekonywałam się do najmłodszego nabytku królewskich muszkieterów, czyli D'Artagnana. Role drugoplanowe również zostały dobrze obsadzone, szczególnie podobały mi się postacie szlachetnego kapitana muszkieterów, Treville i kardynała Richelieu.
The Musketeers to lekki procedural, który w każdym odcinku opowiada inną historię. W serialu pojawiają się nawiązania do powieści Dumasa, ale większość to wymysł scenarzystów. Na kilka można kręcić nosem, ale takie odświeżenie historii przysłużyło się serialowi. Gdyby szukać dziury w całym można by się było do wielu rzeczy przyczepić, ale jeśli lubicie książki i filmy płaszcza i szpady, nie jesteście ortodoksyjnymi fanami powieści Dumasa i jesteście gotowi spojrzeć na historię Trzech Muszkieterów z przymrużeniem oka to ten serial powinien się Wam podobać. Dobra rozrywka!
czwartek, 8 stycznia 2015
Co w serialach ciekawego piszczy?
Pod koniec grudnia zazwyczaj w telewizji nie ma nic ciekawego. No może oprócz świątecznych odcinków brytyjskich seriali. Sprawdźcie, co ciekawego będzie można obejrzeć już wkrótce:
5 stycznia z drugim sezonem wraca rewelacyjny Broadchurch, 6 stycznia będzie można zobaczyć drugą część 5 sezonu młodzieżowego Pretty Little Liars. 28 stycznia wraca Suits. 19 lutego będę wypatrywać nowych odcinków Wikingów. 2 marca wróci The Following, który nie powala oryginalnością i wyśmienitym aktorstwem, ale daje się oglądać. 4 kwietnia na drugą część 1 sezonu zaproszą nas producenci serialu Outlander, 5 kwietnia, z 5 sezonem powróci kultowa Gra o tron.
Z nowości w oko wpadły mi:
Galavant - premiera 4 stycznia
Serial nie zapowiada się jakoś szczególnie dobrze, ale dam szansę przynajmniej jednemu odcinkowi.
Komediowa baśń tworzona w formie musicalu. Fabuła skupia się na księciu (Joshua Sasse) i jego zemście na królu (Timothy Omundson), który skradł jego prawdziwą miłość (Mallory Jansen).
EDIT: Całkiem przyjemne!
Marvel's Agent Carter - premiera 6 stycznia
Kojarzycie agentkę Carter z filmów o Kapitanie Ameryce? Stacja ABC postanowiła zrobić o niej serial. Może być ciekawie.
Fabuła „Marvel’s Agent Carter” rozgrywać się będzie w 1946 roku. Serial opowie historię Peggy Carter, która zostaje wysłana na sekretną misje przez Howarda Starka i jednocześnie stara się zapomnieć o stracie miłości swojego życia, czyli Kapitana Ameryki.
Secrets & Lies - premiera 1 marca
Amerykańska wersja australijskiego serialu. W rolach głównych Ryan Philippe i Juliette Lewis. Może być nieźle.
The Dovekeepers - premiera 31 marca
Serialowy must see! Na podstawie rewelacyjnej powieści Alice Hoffman "Gołębiarki", o której pisałam tu.
Akcja skupia się na czterech niezwykłych kobietach, które walczą o przeżycie podczas oblężenia Masady w 73 roku n.e.
Wayward Pines - premiera 14 maja
Wielokrotnie przekładana ekranizacja książki Blake'a Croucha, chyba doczekała się w miarę pewnej daty premiery. Książka już za mną - nowe Twin Peaks to nie będzie...
Agent Secret Service Ethan Burke (Matt Dillon) podczas poszukiwania zaginionych agentów federalnych trafia do spokojnej miejscowości Wayward Pines w Idaho. Jednak w trakcie trwania śledztwa zaczyna pojawiać się więcej pytań niż odpowiedzi. Miasteczko skrywa wiele tajemnic, a Ethan zaczyna obawiać się, że może nie opuścić go żywy.
5 stycznia z drugim sezonem wraca rewelacyjny Broadchurch, 6 stycznia będzie można zobaczyć drugą część 5 sezonu młodzieżowego Pretty Little Liars. 28 stycznia wraca Suits. 19 lutego będę wypatrywać nowych odcinków Wikingów. 2 marca wróci The Following, który nie powala oryginalnością i wyśmienitym aktorstwem, ale daje się oglądać. 4 kwietnia na drugą część 1 sezonu zaproszą nas producenci serialu Outlander, 5 kwietnia, z 5 sezonem powróci kultowa Gra o tron.
Z nowości w oko wpadły mi:
Galavant - premiera 4 stycznia
Serial nie zapowiada się jakoś szczególnie dobrze, ale dam szansę przynajmniej jednemu odcinkowi.
Komediowa baśń tworzona w formie musicalu. Fabuła skupia się na księciu (Joshua Sasse) i jego zemście na królu (Timothy Omundson), który skradł jego prawdziwą miłość (Mallory Jansen).
EDIT: Całkiem przyjemne!
Marvel's Agent Carter - premiera 6 stycznia
Kojarzycie agentkę Carter z filmów o Kapitanie Ameryce? Stacja ABC postanowiła zrobić o niej serial. Może być ciekawie.
Fabuła „Marvel’s Agent Carter” rozgrywać się będzie w 1946 roku. Serial opowie historię Peggy Carter, która zostaje wysłana na sekretną misje przez Howarda Starka i jednocześnie stara się zapomnieć o stracie miłości swojego życia, czyli Kapitana Ameryki.
Secrets & Lies - premiera 1 marca
Amerykańska wersja australijskiego serialu. W rolach głównych Ryan Philippe i Juliette Lewis. Może być nieźle.
The Dovekeepers - premiera 31 marca
Serialowy must see! Na podstawie rewelacyjnej powieści Alice Hoffman "Gołębiarki", o której pisałam tu.
Akcja skupia się na czterech niezwykłych kobietach, które walczą o przeżycie podczas oblężenia Masady w 73 roku n.e.
Wayward Pines - premiera 14 maja
Wielokrotnie przekładana ekranizacja książki Blake'a Croucha, chyba doczekała się w miarę pewnej daty premiery. Książka już za mną - nowe Twin Peaks to nie będzie...
Agent Secret Service Ethan Burke (Matt Dillon) podczas poszukiwania zaginionych agentów federalnych trafia do spokojnej miejscowości Wayward Pines w Idaho. Jednak w trakcie trwania śledztwa zaczyna pojawiać się więcej pytań niż odpowiedzi. Miasteczko skrywa wiele tajemnic, a Ethan zaczyna obawiać się, że może nie opuścić go żywy.
niedziela, 28 grudnia 2014
Serialowe podsumowanie roku
Rok 2014 minął jakby to była chwila. Był to dla mnie rok intensywnej pracy, chyba bardziej niż kiedykolwiek, dlatego po powrocie do domu najłatwiej było mi sięgnąć po kolejny odcinek ulubionego serialu. Nie był to rok wyjątkowo dobry pod tym względem, bo trzymałam się starych i sprawdzonych produkcji, z których kilka powinno już zakończyć swój żywot. Ale, na szczęście trafiłam na kilka perełek.
Najlepsze seriale tego roku
Wikingowie okazali się jednym z odkryć tego roku. Pierwszy sezon zapowiadał się dobrze, ale dopiero w drugim wykazali się scenarzyści i aktorzy. Z niecierpliwością oczekuję trzeciego sezonu. Na kilka dobrych tygodni wciągnął mnie Suits, czyli W garniturach, rewelacyjny serial prawniczy. Pierwsze trzy sezony uważam za mistrzostwo świata - serial zabawny i inteligenty, a poza tym, tak miło patrzyło się na Gabriela Machta i Patricka J. Adamsa w garniturach! Niestety w 4 sezonie coś się popsuło (widziałam tylko 3 odcinki, może kiedyś dokończę). Pierwszy sezon brytyjskiego The Fall oglądałam w 2013 roku, drugi sezon właśnie się skończył. Został mi jeszcze jeden odcinek, ale jestem ciekawa, jak zakończy się serial o seryjnym mordercy (Jamie Dornan - czyli Christian Grey z Pięćdziesiat twarzy Greya) i ścigającej go policjantce (Gillian Anderson). Na koniec zostawiłam powszechnie chwalone Fargo. Jestem w połowie sezonu, ale już wiem, że to jeden z najlepszych seriali, jakie ostatnio widziałam. Film braci Coen podobał mi się umiarkowanie, ale serial jest rewelacyjny!
Pozytywnie wyróżnił się też Outlander. Pierwszy odcinek nie zapowiadał, że będzie to dobry serial. Im dalej w sezon tym lepiej, choć nadal jest to romans historyczny, z naciskiem na romans. Dla mnie jeden z lepszych guilty pleassure w tym roku. Dla fanów "Obcej" Diany Gabbaldon pozycja obowiązkowa.
W 2014 roku pojawiło się też kilka serialowych średniaków, seriali "do kotleta". Fani Shondy Rhimes powinni być zadowoleni z How To Get Away with Murder, serialu z potencjałem, który na razie nie jest wykorzystany. Podobnie w przypadku Gotham, który jeśli zrezygnuje z odcinków proceduralnych może okazać się serialem całkiem niezłym. Większych nadziei nie robię sobie w przypadku Madam Secretary, który jest zupełnie przeciętny. Zdarza mi się przy nim sprzątać i przeglądać gazety. Zawiódł mnie The Last Ship - przewidywalny i typowo amerykański serial.
Nie dotrwałam do końca Extant z Halle Berry i Tyrant, po jednym odcinku porzuciłam Dominion, Constantine, State of Affairs.
Oprócz dokończenia Fargo i The Fall został mi jeszcze emitowany przez stację Starz The Missing.
A co w planach na przyszły rok? Przede wszystkim obejrzeć seriale "rozgrzebane", czyli Detektywa, House of Cards, Masters of Sex. Kuszą też Marco Polo, Muszkieterowie i Ripper Street. Czekam też na drugi sezon Broadchurch.
A Wy co mi polecicie?
Najlepsze seriale tego roku
Wikingowie okazali się jednym z odkryć tego roku. Pierwszy sezon zapowiadał się dobrze, ale dopiero w drugim wykazali się scenarzyści i aktorzy. Z niecierpliwością oczekuję trzeciego sezonu. Na kilka dobrych tygodni wciągnął mnie Suits, czyli W garniturach, rewelacyjny serial prawniczy. Pierwsze trzy sezony uważam za mistrzostwo świata - serial zabawny i inteligenty, a poza tym, tak miło patrzyło się na Gabriela Machta i Patricka J. Adamsa w garniturach! Niestety w 4 sezonie coś się popsuło (widziałam tylko 3 odcinki, może kiedyś dokończę). Pierwszy sezon brytyjskiego The Fall oglądałam w 2013 roku, drugi sezon właśnie się skończył. Został mi jeszcze jeden odcinek, ale jestem ciekawa, jak zakończy się serial o seryjnym mordercy (Jamie Dornan - czyli Christian Grey z Pięćdziesiat twarzy Greya) i ścigającej go policjantce (Gillian Anderson). Na koniec zostawiłam powszechnie chwalone Fargo. Jestem w połowie sezonu, ale już wiem, że to jeden z najlepszych seriali, jakie ostatnio widziałam. Film braci Coen podobał mi się umiarkowanie, ale serial jest rewelacyjny!
Pozytywnie wyróżnił się też Outlander. Pierwszy odcinek nie zapowiadał, że będzie to dobry serial. Im dalej w sezon tym lepiej, choć nadal jest to romans historyczny, z naciskiem na romans. Dla mnie jeden z lepszych guilty pleassure w tym roku. Dla fanów "Obcej" Diany Gabbaldon pozycja obowiązkowa.
W 2014 roku pojawiło się też kilka serialowych średniaków, seriali "do kotleta". Fani Shondy Rhimes powinni być zadowoleni z How To Get Away with Murder, serialu z potencjałem, który na razie nie jest wykorzystany. Podobnie w przypadku Gotham, który jeśli zrezygnuje z odcinków proceduralnych może okazać się serialem całkiem niezłym. Większych nadziei nie robię sobie w przypadku Madam Secretary, który jest zupełnie przeciętny. Zdarza mi się przy nim sprzątać i przeglądać gazety. Zawiódł mnie The Last Ship - przewidywalny i typowo amerykański serial.
Nie dotrwałam do końca Extant z Halle Berry i Tyrant, po jednym odcinku porzuciłam Dominion, Constantine, State of Affairs.
Oprócz dokończenia Fargo i The Fall został mi jeszcze emitowany przez stację Starz The Missing.
A co w planach na przyszły rok? Przede wszystkim obejrzeć seriale "rozgrzebane", czyli Detektywa, House of Cards, Masters of Sex. Kuszą też Marco Polo, Muszkieterowie i Ripper Street. Czekam też na drugi sezon Broadchurch.
A Wy co mi polecicie?
niedziela, 21 września 2014
Co w serialach piszczy jesienią?
Wrzesień i październik to miesiąc powrotów nowych i starych seriali. Ja ostatnio widzę jednak dla siebie co raz mniej produkcji. Wybieram je rozsądniej i bez wahania porzucam, gdy coś mi nie odpowiada. Tej jesieni wybrałam:
Madam Secretary
Projekt Barbary Hall ("Homeland") i Morgana Freemana. Fabuła opowiadać
będzie o prywatnym i służbowym życiu amerykańskiej Sekretarz Stanu, w
którą wcieli się Tea Leoni. Jako jeden z najważniejszych
międzynarodowych dyplomatów, bohaterka musi pamiętać też o swojej
rodzinie.
Gotham
Akcja skupi się na młodym detektywie Jamesie Gordonie w mieście Gotham, które jeszcze nie słyszało o Batmanie.
How to Get Away With Murder
Nowość od topowej producentki Shondy Rhimes. Fabuła opowiada o grupie
ambitnych studentów prawa, którzy razem z panią profesor (Viola Davis)
specjalizującą się w prawie karnym zostają wplątani w sprawę morderstwa,
która zmieni ich życie.
Constantine
Tytułową rolę w "Constantine" zagra Matt Ryan. Wcieli się
w "mistrza okultyzmu", który zmaga się ze swoją wiarą i jest ścigany
przez grzechy ze swojej przeszłości. Zostaje on niechętnie zmuszony do
obrony ludzkości przed zbierającymi się siłami zła.
The Missing
Fabuła opowiada o zdruzgotanym mężczyźnie - Tonym (James Nesbitt), którego syn został porwany przez nieznanych sprawców podczas rodzinnych wakacji we Francji. Główny bohater nie potrafi pogodzić się z faktem, że jego syn może już nie żyć, i postanawia go odszukać. Nie zdaje sobie sprawy, że poszukiwania trwać będą kilka lat i zniszczą życie nie tylko jego, ale również żony, Emily (Frances O'Connor). W poszukiwaniach Tony'emu pomaga detektyw Julien.
State of Affairs
"State of Affairs" to serial dramatyczny stworzony przez Katherine Heigl, w którym aktorka znana z "Chirurgów"
gra główną rolę. Każdego dnia prezydent USA zmaga się z trudnymi
decyzjami, w których liczy się życie ludzkie. Jedna z najlepszych
analityczek CIA - Charleston Tucker (Heigl) zostaje dołączona do ekipy
obecnej na codziennych briefingach związanych z międzynarodowymi
kryzysami, w których bierze udział prezydent. Charlie rozwija bliską
osobistą relację z kobietą-prezydent (Alfre Woodard), ponieważ niedawno
była zaręczona z synem prezydentowej, który zginął w ataku
terrorystycznym. W obsadzie również: Adam Kaufman, Sheila Vand, Cliff
Chamberlain, Tommy Savas i Leslie Odom Jr.
Ascension
"Ascension" to produkcja, której akcja będzie działa się na tytułowym statku kosmicznym. W roku 1963 Stany Zjednoczone wysłały go z misją zaludnienia nowego świata. Na jego pokładzie znalazło się kilkuset mężczyzn, kobiet i dzieci. Po trwającej 50 lat wyprawie, bohaterowie docierają do momentu, od którego nie ma już powrotu. Tajemnicze morderstwo młodej kobiety sprawia, że populacja statku zaczyna zastanawiać się jaki jest prawdziwy cel ich misji.
Znaleźliście coś dla siebie? Co będziecie oglądać na jesieni?
Opisy pochodzą ze strony hatak.pl
niedziela, 31 sierpnia 2014
Wikingowie
Ten tekst zaczęłam pisać jeszcze w czerwcu, ale jakoś tak się ułożyło, że kończę dopiero teraz. Minęło już trochę czasu, emocje po drugim sezonie opadły, ale ja mogę powiedzieć, że cały czas Wikingów dobrze wspominam i z niecierpliwością czekam na kolejny sezon.
Wikingowie to kanadyjsko-irlandzki serial wyprodukowany dla kanadyjskiej stacji History. Sezon pierwszy składa się z 9 odcinków, drugi z 10. Fabułę zainspirowały sagi o Ragnarze Lothbroku legendarnym nordyckim władcy z czasów Wikingów, znanym z łupienia wybrzeży Anglii i Francji. Serial przedstawia Ragnara jako byłego rolnika, który wbrew rozkazom jarla Haraldssona, wraz z wiernymi kompanami i bratem Rollo, wyruszają złupić nieznane tereny na zachodzie. Głównym bohaterem jest ambitny i sprytny Ragnar, jego żona wojownicza Lagertha, Floki - przyjaciel Ragnara i budowniczy jego łodzi oraz Rollo, gwałtowny brat Ragnara.
Sezon pierwszy jest swoistym wprowadzeniem w świat Wikingów. Poznajemy ich wierzenia, zwyczaje, a przede wszystkim bohaterów. Tych można lubić, lub nie, ale każdy z nich ma własne przywary, przyzwyczajenia i cechy charakterystyczne. Fabuła kręci się wokół Ragnara, ale dla mnie nie on jest najciekawszą postacią. Floki, Lagertha, Rollo, porwany z klasztory mnich Athelstan, czy żona Haraldssona Siggy są bohaterami nie mniej fascynującymi. W sezonie drugim postacie ewoluują, niektórzy dojrzewają, inni zaskakują.
Początek serialu mnie nie zachwycił. Zastanawiałam się o co tyle szumu. Ragnar był dla mnie postacią denerwującą, długo przyzwyczajałam się do mimiki grającego go Travisa Fimmela. Drugi sezon za to mnie zachwycił. Scenarzyści rozwinęli skrzydła i dali pełną intryg i walk historię od której nie można się oderwać. Wikingowie to jeden z najlepszych seriali jakie miałam okazję oglądać w tym roku. Oby kolejny sezon trzymał równą formę, bo ten serial i ci bohaterowie mają ogromny potencjał. Serdecznie polecam!
Przydałoby się jakoś podsumować serialowy sezon letni, ale kilka produkcji które oglądam wciąż trwają. Nie wszystkie serialowe plany udało mi się zrealizować, ale wczoraj zaczęłam oglądać Suits i wpadłam. Po półgodzinie byłam już nieodwołalnie zakochana ;)
Wikingowie to kanadyjsko-irlandzki serial wyprodukowany dla kanadyjskiej stacji History. Sezon pierwszy składa się z 9 odcinków, drugi z 10. Fabułę zainspirowały sagi o Ragnarze Lothbroku legendarnym nordyckim władcy z czasów Wikingów, znanym z łupienia wybrzeży Anglii i Francji. Serial przedstawia Ragnara jako byłego rolnika, który wbrew rozkazom jarla Haraldssona, wraz z wiernymi kompanami i bratem Rollo, wyruszają złupić nieznane tereny na zachodzie. Głównym bohaterem jest ambitny i sprytny Ragnar, jego żona wojownicza Lagertha, Floki - przyjaciel Ragnara i budowniczy jego łodzi oraz Rollo, gwałtowny brat Ragnara.
Sezon pierwszy jest swoistym wprowadzeniem w świat Wikingów. Poznajemy ich wierzenia, zwyczaje, a przede wszystkim bohaterów. Tych można lubić, lub nie, ale każdy z nich ma własne przywary, przyzwyczajenia i cechy charakterystyczne. Fabuła kręci się wokół Ragnara, ale dla mnie nie on jest najciekawszą postacią. Floki, Lagertha, Rollo, porwany z klasztory mnich Athelstan, czy żona Haraldssona Siggy są bohaterami nie mniej fascynującymi. W sezonie drugim postacie ewoluują, niektórzy dojrzewają, inni zaskakują.
Początek serialu mnie nie zachwycił. Zastanawiałam się o co tyle szumu. Ragnar był dla mnie postacią denerwującą, długo przyzwyczajałam się do mimiki grającego go Travisa Fimmela. Drugi sezon za to mnie zachwycił. Scenarzyści rozwinęli skrzydła i dali pełną intryg i walk historię od której nie można się oderwać. Wikingowie to jeden z najlepszych seriali jakie miałam okazję oglądać w tym roku. Oby kolejny sezon trzymał równą formę, bo ten serial i ci bohaterowie mają ogromny potencjał. Serdecznie polecam!
Przydałoby się jakoś podsumować serialowy sezon letni, ale kilka produkcji które oglądam wciąż trwają. Nie wszystkie serialowe plany udało mi się zrealizować, ale wczoraj zaczęłam oglądać Suits i wpadłam. Po półgodzinie byłam już nieodwołalnie zakochana ;)
piątek, 20 czerwca 2014
Co w serialach piszczy latem?
Czerwiec
będzie chyba miesiącem odwyku od książek. Czytanie zwyczajnie mi nie
idzie. Nie zwalę winy na Mundial, który to namiętnie śledzę. Po prostu
czasem potrzebuję odpoczynku... Ostatnio pisałam Wam o zakończonym
sezonie serialowym. Od paru lat również latem możemy oglądać produkcje
warte uwagi, jak chociażby True Blood, serial może nie wybitny, ale na
pewno ciekawy. Poniżej kilka produkcji, które mnie zainteresowały:
Dominion
Fabuła serialu rozpocznie się 25 lat po wydarzeniach przedstawionych w filmie pt. "Legion".
"Dominion" rozpocznie się tuż po katastroficznej wojnie pomiędzy armią
aniołów i ludźmi, która zupełnie zmieniła otaczający świat. Głównym
bohaterem będzie ALex Lannen (Christopher Egan), młody buntowniczy
żołnierz, który odkrywa, że może być jedyną nadzieją na ratunek świata.
The Last Ship
"The Last Ship" oparty
jest na powieści Williama Brinkleya i opowiada o załodze niszczyciela
marynarki wojennej, która musi stawić czoło nowej rzeczywistości. Na
świecie tajemnicza epidemia zabiła większość ziemskiej populacji, a
członkowie załogi okrętu mogą być jedynymi ocalałymi.
The Leftovers
Serial opowiada o wydarzeniach po biblijnym końcu świata, który nie przebiegł zgodnie z oczekiwaniami. Przedstawia historie osób, które nie załapały się na sąd ostateczny i pozostały na Ziemi. Od momentu tak zwanej Paruzji świat nie wygląda już tak samo.
Finding Carter
Akcja skupia się na dziewczynie, która zdaje sobie sprawę, że najbliżsi jej ludzie mają najwięcej do ukrycia. Bohaterką jest Carter, która ma szczęśliwe życie i kochającą samotną matkę imieniem Lori. Wszystko się zmienia, gdy policja podczas licealnej dyskoteki aresztuje Lori pod zarzutem porwania Carter, gdy była mała. Teraz dziewczyna musi wrócić do rodziny, która myślała, że ja straciła. Musi sobie radzić z nowymi rodzicami, siostrą bliźniaczką i życiem w szkole. Carter chce jednak odzyskać Lori, bo jest jedyną mamą, jaką znała.
Extant
Serial opowiada o astronautce (Halle Berry), która powraca na Ziemię po roku spędzonym w przestrzeni kosmicznej i stara się przywrócić dobry kontakt ze swoją rodziną. Jej doświadczenia w kosmosie prowadzić będą do wydarzeń, które zmienią bieg historii ludzkości.
Manhattan
The Leftovers
Serial opowiada o wydarzeniach po biblijnym końcu świata, który nie przebiegł zgodnie z oczekiwaniami. Przedstawia historie osób, które nie załapały się na sąd ostateczny i pozostały na Ziemi. Od momentu tak zwanej Paruzji świat nie wygląda już tak samo.
Finding Carter
Akcja skupia się na dziewczynie, która zdaje sobie sprawę, że najbliżsi jej ludzie mają najwięcej do ukrycia. Bohaterką jest Carter, która ma szczęśliwe życie i kochającą samotną matkę imieniem Lori. Wszystko się zmienia, gdy policja podczas licealnej dyskoteki aresztuje Lori pod zarzutem porwania Carter, gdy była mała. Teraz dziewczyna musi wrócić do rodziny, która myślała, że ja straciła. Musi sobie radzić z nowymi rodzicami, siostrą bliźniaczką i życiem w szkole. Carter chce jednak odzyskać Lori, bo jest jedyną mamą, jaką znała.
Extant
Serial opowiada o astronautce (Halle Berry), która powraca na Ziemię po roku spędzonym w przestrzeni kosmicznej i stara się przywrócić dobry kontakt ze swoją rodziną. Jej doświadczenia w kosmosie prowadzić będą do wydarzeń, które zmienią bieg historii ludzkości.
Manhattan
Fabuła "Manhattan" skupia
się na tajnej misji, której zadaniem jest zbudowanie pierwszej bomby
atomowej w Los Alamos w Nowym Meksyku. Głównymi bohaterami są naukowcy,
którzy podejmują próbę funkcjonowania w świecie, gdzie każdy sekret i
kłamstwo ma wpływ na ich życie. Serial oparty jest na prawdziwej
historii, bowiem "Manhattan Engineering District" to oficjalna nazwa kodowa programu
prowadzonego przez Stany Zjednoczone, który zmierzał do konstrukcji i
produkcji bomby atomowej. Szerzej znany jest on jako "Manhattan
Project".
The Honourable Woman
Akcja skupia się na Neesie Stein (Gyllenhaal), której ojciec był producentem broni. Za dziecka razem z bratem byli świadkami jego zabójstwa. Jako dorosła kobieta odziedziczyła firmę po ojcu i zmieniła jej cel. Zamiast broni, zaczęła tworzyć wyspecjalizowaną sieć danych pomiędzy Izraelem a Zachodnim Brzegiem Jordanu. Jej nagłe powołanie do Izby Lordów, rzekomo z uwagi na nieustanną promocję pojednania pomiędzy Izraelem a Palestyną, tworzy międzynarodową burzę polityczną.
Outlander
Jest to produkcja łącząca kilka gatunków: romans, science fiction, historię i przygodę, która rozgrywa się w dwóch planach czasowych. Główną bohaterką będzie Claire - pielęgniarka opiekująca się rannymi żołnierzami podczas II wojny światowej, która niespodziewanie przenosi się w czasie do roku 1743. Wtedy to zaczyna się jej prawdziwa przygoda. Wychodzi za mąż za Jamiego - romantycznego, szkockiego wojownika, ale jednocześnie cały czas związana jest ze swoim mężem, ze współczesności.
Szczególnie ostatni serial może zainteresować polskich widzów, gdyż Outlander jest adaptacją popularnej u nas książki Diany Gabbaldon "Obcy". Choć na pewno nie dam rady obejrzeć wszystkich zaprezentowanych seriali mam nadzieję, że znajdę choć trochę czasu na 2 lub 3. Niewątpliwie lato zapowiada się ciekawie!
Opisy pochodzą ze strony hatak.pl
Nie mam pojęcia czemu tekst się rozjechał :( Mojego Bloggera trapią ostatnio jakieś problemy...
The Honourable Woman
Akcja skupia się na Neesie Stein (Gyllenhaal), której ojciec był producentem broni. Za dziecka razem z bratem byli świadkami jego zabójstwa. Jako dorosła kobieta odziedziczyła firmę po ojcu i zmieniła jej cel. Zamiast broni, zaczęła tworzyć wyspecjalizowaną sieć danych pomiędzy Izraelem a Zachodnim Brzegiem Jordanu. Jej nagłe powołanie do Izby Lordów, rzekomo z uwagi na nieustanną promocję pojednania pomiędzy Izraelem a Palestyną, tworzy międzynarodową burzę polityczną.
Outlander
Jest to produkcja łącząca kilka gatunków: romans, science fiction, historię i przygodę, która rozgrywa się w dwóch planach czasowych. Główną bohaterką będzie Claire - pielęgniarka opiekująca się rannymi żołnierzami podczas II wojny światowej, która niespodziewanie przenosi się w czasie do roku 1743. Wtedy to zaczyna się jej prawdziwa przygoda. Wychodzi za mąż za Jamiego - romantycznego, szkockiego wojownika, ale jednocześnie cały czas związana jest ze swoim mężem, ze współczesności.
Szczególnie ostatni serial może zainteresować polskich widzów, gdyż Outlander jest adaptacją popularnej u nas książki Diany Gabbaldon "Obcy". Choć na pewno nie dam rady obejrzeć wszystkich zaprezentowanych seriali mam nadzieję, że znajdę choć trochę czasu na 2 lub 3. Niewątpliwie lato zapowiada się ciekawie!
Opisy pochodzą ze strony hatak.pl
Nie mam pojęcia czemu tekst się rozjechał :( Mojego Bloggera trapią ostatnio jakieś problemy...
niedziela, 8 czerwca 2014
O serialach słów kilka
Choć wiosenny sezon serialowy już prawie się skończył, ja dopiero teraz nadrobiłam większość zaległości. Ze względu na pracę oglądam co raz mniej seriali i staranniej je dobieram. Dlatego część produkcji, które mnie znużyły porzuciłam jakiś czas temu. Po zakończeniu sezonu przyszedł czas na kilka refleksji.
Są takie seriale, które oglądam od wielu lat. Niektóre towarzyszą mi już prawie 10 lat. Kiedyś nie wyobrażałam sobie bez nich telewizji, ale ostatnio oglądam ich sprawia mi trudność. Już nie rzucam się na nowy odcinek Grey's Anatomy tak jak kiedyś, bez napisów, o 6 rano. W 10 sezonie z MAGIC zostali tylko Meredith, Alex i Cristina. Kiedy dowiedziałam się o odejściu Sandry Oh z serialu zrozumiałam, że kończy się pewien etap zarówno dla telewizji, jak i dla mnie. Nie wyobrażam sobie tego serialu bez charyzmatycznej, jedynej w swoim rodzaju, Cristiny. Denerwował mnie już wątek jej związku z Huntem, ale tego jak zakończyli jej wątek scenarzyści nie rozumiem. Czy wrócę do Chirurgów na kolejny rok? Pewnie tak, ale to już nie będzie to samo.
Podobnie rzecz ma się z Supernatural. Serial o dwóch braciach walczących ze złem uwielbiam za rewelacyjny humor, nawiązania do pop kultury i najlepszy bromance ever. Nie wiem, czy chemia pomiędzy Deanem a Samem się wyczerpała, czy scenarzystom skończyły się pomysły, ale ten serial zrobił się zwyczajnie nudny. Ratuje go już tylko Crowley.
Bones to kolejny serial, który stracił wiele ze swojego uroku. Nie wiem czy to przez związek głównych bohaterów, czy brak sensownego scenariusza, ale to już nie to samo. Kości ratuje niezły ostatni odcinek, więc we wrześniu pewnie zobaczę co słychać u Brennan, Bootha i spółki.
Mentalist to serial, który oglądam ze względu na absolutnie rewelacyjnego, pełnego uroku Simona Bakera, w roli Patricka Jane. Niestety po ujawnieniu tożsamości Red Johna coś w serialu siadło i choć jestem fanką duetu Jane i Lisbon, to nie podobało mi się zakończenie 6 sezonu.
Moim ulubionym guilty pleassure ostatnich dwóch lat jest, słodki jak cukierek serial Hart of Dixie. Choć główna bohaterka wydaje się czasem tępa jak but, to nie sposób nie czuć do niej sympatii i nie kibicować Zade. Potrzeba mi czasem serialu, którego głównym bohaterem jest małe miasteczko na amerykańskim Południu, z lekko zdziwaczałymi bohaterami, gdzie liczą się takie wartości jak przyjaźń i miłość. Ten serial daje mi dużo radości. "Złą" wiadomością dla fanów serialu jest ciąża Rachel Blison, ponieważ Doktor Hart nie wróci do ramówki w najbliższym czasie.
The Big Bang Theory, jest obok Modern Family i 2 Broke Girls, serialem który nadal mnie śmieszy. Wiem, że część widzów narzeka, że od pojawienia się Amy to już nie to samo, ale uważam, że kobiety wnoszą do świata geeków sporo fajnego humoru :)
Serialowe nowości
Wytrwałam przy niewielu nowych serialach, niestety nie znalazłam nic na miarę pierwszych sezonów Losta, House M.D, czy Chirurgów. Nie było nawet blisko. Sleepy Hollow było jednym z nielicznych, nowych produkcji, które obejrzałam do końca. Nie jest to serial wybitny, należy raczej do średniaków, ale para głównych bohaterów budzi moją sympatię. Drugim serialem, który polubiłam był The Blacklist z denerwującą główną bohaterką i jej mdłym mężem (choć pod koniec trochę mniej mdłym), za to z cudownym Jamesem Spader'em w roli superprzestępcy. Zupełnie nie podobały mi się fatalne The Tomorrow People, Dracula i Agent's of S.H.I.E.L.D.
Seriale w trakcie
Dalej brnę przez 2 sezon Hannibala, na którego muszę mieć odpowiednio mroczny humor. Zaczęłam też Vikings, wkrótce skończę 1 sezon i jeśli będę miała czas to coś o nim napiszę, bo to całkiem przyzwoity serial. Chciałabym też obejrzeć rozpoczęte House of Cards i True Detective.
Jak Wy oceniacie ten sezon? Czy ominęłam jakiś warty uwagi, nowy serial?
Seriale, które uwielbiam, ale zaczynają mnie denerwować.
Są takie seriale, które oglądam od wielu lat. Niektóre towarzyszą mi już prawie 10 lat. Kiedyś nie wyobrażałam sobie bez nich telewizji, ale ostatnio oglądam ich sprawia mi trudność. Już nie rzucam się na nowy odcinek Grey's Anatomy tak jak kiedyś, bez napisów, o 6 rano. W 10 sezonie z MAGIC zostali tylko Meredith, Alex i Cristina. Kiedy dowiedziałam się o odejściu Sandry Oh z serialu zrozumiałam, że kończy się pewien etap zarówno dla telewizji, jak i dla mnie. Nie wyobrażam sobie tego serialu bez charyzmatycznej, jedynej w swoim rodzaju, Cristiny. Denerwował mnie już wątek jej związku z Huntem, ale tego jak zakończyli jej wątek scenarzyści nie rozumiem. Czy wrócę do Chirurgów na kolejny rok? Pewnie tak, ale to już nie będzie to samo.
Podobnie rzecz ma się z Supernatural. Serial o dwóch braciach walczących ze złem uwielbiam za rewelacyjny humor, nawiązania do pop kultury i najlepszy bromance ever. Nie wiem, czy chemia pomiędzy Deanem a Samem się wyczerpała, czy scenarzystom skończyły się pomysły, ale ten serial zrobił się zwyczajnie nudny. Ratuje go już tylko Crowley.
Bones to kolejny serial, który stracił wiele ze swojego uroku. Nie wiem czy to przez związek głównych bohaterów, czy brak sensownego scenariusza, ale to już nie to samo. Kości ratuje niezły ostatni odcinek, więc we wrześniu pewnie zobaczę co słychać u Brennan, Bootha i spółki.
Mentalist to serial, który oglądam ze względu na absolutnie rewelacyjnego, pełnego uroku Simona Bakera, w roli Patricka Jane. Niestety po ujawnieniu tożsamości Red Johna coś w serialu siadło i choć jestem fanką duetu Jane i Lisbon, to nie podobało mi się zakończenie 6 sezonu.
Seriale, które dalej oglądam z przyjemnością
Moim ulubionym guilty pleassure ostatnich dwóch lat jest, słodki jak cukierek serial Hart of Dixie. Choć główna bohaterka wydaje się czasem tępa jak but, to nie sposób nie czuć do niej sympatii i nie kibicować Zade. Potrzeba mi czasem serialu, którego głównym bohaterem jest małe miasteczko na amerykańskim Południu, z lekko zdziwaczałymi bohaterami, gdzie liczą się takie wartości jak przyjaźń i miłość. Ten serial daje mi dużo radości. "Złą" wiadomością dla fanów serialu jest ciąża Rachel Blison, ponieważ Doktor Hart nie wróci do ramówki w najbliższym czasie.
The Big Bang Theory, jest obok Modern Family i 2 Broke Girls, serialem który nadal mnie śmieszy. Wiem, że część widzów narzeka, że od pojawienia się Amy to już nie to samo, ale uważam, że kobiety wnoszą do świata geeków sporo fajnego humoru :)
Seriale, które oglądam, ale sama nie wiem czemu ;)
New Girl jest sitcomem, który właściwie mnie nie śmieszy, na żadnym odcinku właściwie nie wybuchnęłam śmiechem. Właściwie wyczyny grupki bohaterów najczęściej budzą we mnie uśmiech politowania... Elementary jest typowym proceduralem, ale lubię Johnny Lee Millera, jako Sherlocka (choć do Benedicta się nie umywa!). The Following oglądam bo...nie wiem! W sezonie drugim Joe Carrol jest postacią tak przerysowaną, że wręcz śmieszną, ale w jednym momencie scenarzystom udało się mnie zaskoczyć.
Seriale, które porzuciłam w tym sezonie
Arrow porzuciłam w połowie sezonu z braku czasu i szczerze mówiąc nie cierpię nadmiernie z braku plastikowych Oliviera i Laurel. Trochę głupio oglądać serial tylko dla Felicity? Arrow jeszcze nie skreślam, ale raczej do niego nie wrócę. Two and a Half Men oglądałam do tej pory skacząc po sezonach. Obejrzałam prawie cały sezon 1, 2, cały sezon 9 (żeby zobaczyć, jak poradzi sobie Kutcher) i parę odcinków przypadkowy wyświetlanych w polskiej tv. Żarty zrobiły się czerstwe, więc serial porzuciłam. Glee miało właściwie tylko jeden dobry sezon, czyli 1. Później było już co raz gorzej. Nowa ekipa w ogóle mnie nie zainteresowała, a do starej, bez Finna, nie miałam już cierpliwości.
Serialowe nowości
Wytrwałam przy niewielu nowych serialach, niestety nie znalazłam nic na miarę pierwszych sezonów Losta, House M.D, czy Chirurgów. Nie było nawet blisko. Sleepy Hollow było jednym z nielicznych, nowych produkcji, które obejrzałam do końca. Nie jest to serial wybitny, należy raczej do średniaków, ale para głównych bohaterów budzi moją sympatię. Drugim serialem, który polubiłam był The Blacklist z denerwującą główną bohaterką i jej mdłym mężem (choć pod koniec trochę mniej mdłym), za to z cudownym Jamesem Spader'em w roli superprzestępcy. Zupełnie nie podobały mi się fatalne The Tomorrow People, Dracula i Agent's of S.H.I.E.L.D.
Seriale w trakcie
Dalej brnę przez 2 sezon Hannibala, na którego muszę mieć odpowiednio mroczny humor. Zaczęłam też Vikings, wkrótce skończę 1 sezon i jeśli będę miała czas to coś o nim napiszę, bo to całkiem przyzwoity serial. Chciałabym też obejrzeć rozpoczęte House of Cards i True Detective.
Jak Wy oceniacie ten sezon? Czy ominęłam jakiś warty uwagi, nowy serial?
sobota, 1 lutego 2014
Podsumowanie stycznia plus zapowiedzi
Dziś podsumowanie krótkie, bo całkowicie opadłam z sił pod koniec tego miesiąca. Ogarnęła mnie taka niemoc, że jestem w stanie tylko gapić się w ekran telewizora/komputera i spać. Nawet w drodze do pracy wolę drzemać niż czytać...
Oceansoul jednak kradnę pomysł na podsumowanie :)
Książkowo
W styczniu było dość różnorodnie, z czego jestem bardzo zadowolona. Nie trafił się też żaden gniot, najgorzej wspominam "Wiedeńską grę", która średnio przypadła mi do gustu. Skutecznie poprawiły mi humor i rozluźniły "Lista marzeń i "Nie mów nic, kocham cię". Najlepszą książką stycznia był reportaż Wojciecha Tochmana "Eli, Eli", dobrze będę również wspominała "Wołanie kukułki", ale o tym niedługo napiszę. Plany na luty? Dalsze ograniczanie biblioteki, tak żeby w marcu czytać swoje książki.
Filmowo
Dobrze zaczęłam ten rok jeśli chodzi o filmy. Widziałam sporo dobrych produkcji, tu również nie trafił się żaden gniot. Najlepiej oceniłam "Czas na miłość" - nowy, uroczy film Richarda Curtisa, "Wyścig" ze świetnym Danielem Bruhlem, "Najlepsze najgorsze wakacje" - pozytywny i uroczy film z dobrą ścieżką dźwiękową, "Zniewolonego" oraz świetnie zagrany "Sierpień w hrabstwie Osage".
Serialowo
W styczniu serca i umysły fanów na całym świecie, w tym też moje, opanował trzeci sezon brytyjskiego Sherlocka. Pierwszy odcinek podobał mi się bardzo. Dawno się tak nie śmiałam. Drugi i trzeci odcinek oceniłam trochę niżej, ale nadal jest to rozrywka na najwyższym poziomie. Jak jesteśmy przy brytyjskiej telewizji to widziałam również kryminał The Escape Artist ze świetnym Davidem Tenantem i Death Comes to Pemberley, wariację na temat Dumy i uprzedzenia. Dwie przyzwoite pozycje, ale raczej nie zostaną na długo w mojej pamięci. Nie wiem co jest z tym angielskimi aktorami, ale Toby Kebbell, jako Liam Foyle był fantastycznie psychopatyczny, a Matthew Good, jako Wickahm też miał szaleństwo w oczach.
A teraz moja lista zakupów na luty:
Oceansoul jednak kradnę pomysł na podsumowanie :)
Książkowo
W styczniu było dość różnorodnie, z czego jestem bardzo zadowolona. Nie trafił się też żaden gniot, najgorzej wspominam "Wiedeńską grę", która średnio przypadła mi do gustu. Skutecznie poprawiły mi humor i rozluźniły "Lista marzeń i "Nie mów nic, kocham cię". Najlepszą książką stycznia był reportaż Wojciecha Tochmana "Eli, Eli", dobrze będę również wspominała "Wołanie kukułki", ale o tym niedługo napiszę. Plany na luty? Dalsze ograniczanie biblioteki, tak żeby w marcu czytać swoje książki.
Filmowo
Dobrze zaczęłam ten rok jeśli chodzi o filmy. Widziałam sporo dobrych produkcji, tu również nie trafił się żaden gniot. Najlepiej oceniłam "Czas na miłość" - nowy, uroczy film Richarda Curtisa, "Wyścig" ze świetnym Danielem Bruhlem, "Najlepsze najgorsze wakacje" - pozytywny i uroczy film z dobrą ścieżką dźwiękową, "Zniewolonego" oraz świetnie zagrany "Sierpień w hrabstwie Osage".
Serialowo
W styczniu serca i umysły fanów na całym świecie, w tym też moje, opanował trzeci sezon brytyjskiego Sherlocka. Pierwszy odcinek podobał mi się bardzo. Dawno się tak nie śmiałam. Drugi i trzeci odcinek oceniłam trochę niżej, ale nadal jest to rozrywka na najwyższym poziomie. Jak jesteśmy przy brytyjskiej telewizji to widziałam również kryminał The Escape Artist ze świetnym Davidem Tenantem i Death Comes to Pemberley, wariację na temat Dumy i uprzedzenia. Dwie przyzwoite pozycje, ale raczej nie zostaną na długo w mojej pamięci. Nie wiem co jest z tym angielskimi aktorami, ale Toby Kebbell, jako Liam Foyle był fantastycznie psychopatyczny, a Matthew Good, jako Wickahm też miał szaleństwo w oczach.
Z seriali amerykańskich zaczęłam oglądać True Detective od HBO, Pod kopułą na podstawie powieści Stephena Kinga, oraz Helix. Postaram się o nich napisać, gdy obejrzę całość.
A teraz moja lista zakupów na luty:
Jeśli znajdą się jakieś dodatkowe środki to chętnie powitam na półce, którąś z tych książek:
Subskrybuj:
Posty (Atom)










































.jpg)
.jpg)












