8 kobiet
Do rodzinnego domu, w środku mroźnej zimy wraca młoda dziewczyna Suzon. W odludnym domostwie zasztyletowany zostaje pan domu Marcel. Podejrzane o dokonanie okrutnej zbrodni są wszystkie mieszkanki - żona zamordowanego Gaby, dwie córki Suzon i Catherine, służące - pani Chanel i ponętna Louise, teściowa i szwagierka Marcela, a także jego dawno niewidziana siostra, Pierette. Każda z nich skrywa jakąś tajemnicę i miała powód, i sposobność by uśmiercić pana domu.Reżyser "8 kobiet" Francois Ozon przedstawia nam cały przegląd kobiecych charakterów. Morderstwo Marcela jest jedynie pretekstem by ukazać złożone relacje, jakie pomiędzy nimi zachodzą. Muzyka w tym filmie jest przyjemnym dodatkiem, ale film skojarzył mi się raczej ze sztuką teatralną, niż klasycznym musicalem. Pointa filmu jest całkiem zręczna, a ja szczerze mówiąc nie spodziewałam się takiego obrotu spraw - za to oceniam film "oczko" wyżej.
"Across the Universe"
Ten film znany jest chyba większości fanów zespołu The Beatles. Sama się do nich zaliczam, więc nie wiem czemu kazałam mu tak długo czekać.Lata 60. Młody liverpoolczyk Jude wyjeżdża do USA by poznać swojego ojca. Na miejscu zaprzyjaźnia się ze studentem Maxem i zakochuje w jego uroczej siostrze Lucy. Gdy Max dostaje powołanie do wojska i wyjeżdża do Wietnamu Lucy angażuje się w działania ruchu antywojenny, a wszystko to w rytm muzyki Czwórki z Liverpoolu.
"Across the Universe" było najlepszym filmem, który obejrzałam w tym tygodniu, choć środek filmu nieco mi się dłużył. Niektóre aranżacje piosenek podobały mi się bardziej, niektóre mniej. Do moich ulubionych należą na pewno "Let it be", "While My Guitar Gently Weeps", "All You Need is Love" i "I Want You (She's So Heavy). Cały tydzień upłynął mi na nuceniu The Beatles.
"Dziewięć - Nine"
Film twórcy Chicago Roba Marshalla powstał na podstawie sztuki teatralnej inspirowanej autobiograficznym filmem Federico Felliniego 8½. Guido Contini, znany włoski reżyser, zmaga się z kryzysem twórczym. Za dziesięć dni ma rozpocząć się produkcja jego najnowszego filmu, o dumnym tytule "Italia", jednak Guido wciąż nie napisał do niego scenariusza. Guido "walczy" też z kobietami swojego życia - żoną Luisą, kochanką Carlą, muzą Claudią, przyjaciółką Lili, dziennikarką Stephanie i duchem swej matki, granym przez znakomitą Sophię Loren. Na szczególną uwagę zasługuje gwiazdorska obsada, w roli głównej wystąpił Daniel Day-Lewis, w innych rolach wystąpiły: Marion Cotillard, Penelope Cruz, Nicole Kidman, Judi Dench i Kate Hudson. Niestety wiele jest przykładów, na to, że rewelacyjni aktorzy nie zawsze tworzą genialne filmy i "Dziewięć" nie udaje się tego uniknąć. Film był nudny i szczerze mówiąc brak w nim dobrej muzyki, zapadła mi w pamięć jedynie piosenka wykonywana przez Fergie - "Be Italian". Dość niezrozumiała jest dla mnie nominacja do Oscara za najlepszą piosenkę za "Take it all". Na plus mogę ocenić charakteryzację i choreografię, ale pomimo tego "Nine" jest najgorszym filmem z tej trójki.
Od przyszłego tygodnia zabieram się za nadrabianie zaległości Oscarowych, więc na razie zawieszam "Tydzień z..."














