niedziela, 30 czerwca 2013

"Pan Lodowego Ogrodu" tom 3 Jarosław Grzędowicz

Pan z Wami! Jako i ogród jego. Wstąpiwszy, porzućcie nadzieję. Oślepną monitory, umilkną telefony. Tu włada magia. I władza...Wystarczyło zaledwie czworo obdarzonych jej pełnią Ziemian, by z planety Midgaard uczynić prawdziwe piekło.
Vuko Drakainen podąża śladami ich przerażającego szaleństwa. Z misją: Zlikwidować! Wsadzić do promu i odesłać na Ziemię, albo zabić. I pogrzebać na bagnach. Problem w tym, że oni stali się... Bogami.
Filar, cesarski syn, w krótkim życiu zaznał już losu władcy i wygnańca, wodza i niewolnika. Podąża ku przeznaczeniu, szukając ratunku dla swego skazanego na zagładę świata.

Gdy żegnaliśmy się z Vuko Drakainenem w drugim tomie, właśnie wsiadał na pokład lodowego drakkara wraz ze swoją wierną drużyną Ludzi Ognia - Sylfaną, Grunaldim, Spalle i Warfnirem. Nasz drugi bohater - następca Tygrysiego Tronu - Filar, syn Oszczepnika, wraz z towarzyszami dostaje się do niewoli u ludzi-niedźwiedzi. Co stało się z nimi później? Czy w końcu skrzyżowały się ich drogi? Na te pytania odpowiada tom trzeci tej niezwykłej historii.

"Pana Lodowego Ogrodu" chwaliłam już wcześniej, m.in za ciekawy świat i wyrazistych bohaterów. Tom drugi początkowo czytało mi się kiepsko, ale trzeci wciągnął mnie bez reszty. Akcja książki zdecydowanie nabrała tempa, widać, że autor zaczyna dążyć do końca tej historii. Tradycyjnie lepiej czytało mi się rozdziały Filara, bardzo też polubiłam jego postać, o której Vuko powiedział: Myślę też o tym przedziwnym dzieciaku, który przez niespełna dwa lata zdążył być cesarzem – władcą świata, dowódcą, włóczęgą, niewolnikiem, robotnikiem portowym, kapłanem, szpiegiem, członkiem eskorty karawany i Bóg wie czym jeszcze. Który posługiwał się pięcioma imionami, dziesiątki razy próbowano go zabić na najróżniejsze sposoby, stawał przeciwko potworom, Czyniącym, zabójcom, wojownikom i wciąż żyje. A do tego jest prawowitym następcą tronu cesarskiego, co także może mieć znaczenie.* (str. 460). Vuka też nie sposób nie polubić, za swojskie przekleństwa i poczucie humoru.  

Grzędowicz ma zwyczaj kończenia swoich książek w iście martinowski sposób ;) Tom trzeci kończy się zaskakującym cliffhangerem, a serce i dusza domagają się natychmiastowego przeczytania kolejnej części. Na szczęście tom 4 już zarezerwowałam, ale wyobrażam sobie co działo się w głowach tych, którzy musieli kilka lat czekać na jego ukazanie się. Polecam wszystkim fanom polskiej fantastyki.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Czytam Fantastykę i Polacy nie gęsi.

7.5/10




11 komentarzy:

  1. Chyba na pewno mnie nie ciągnie do tej książki... Chociaż może kiedyś się to zmieni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kiedyś też nie ciągnęło, a teraz... :)

      Usuń
  2. Cały czas zbieram się do pierwszego tomu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabierz się, bo jestem ciekawa czy Ci się spodoba :)

      Usuń
  3. Trzeci tom mi uciekł z biblioteki w tym tygodniu;(

    OdpowiedzUsuń
  4. Recenzja dodana do wyzwania,
    pozdrawiam serdecznie :)
    Miłośniczka Książek

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja chciałam czytać 1 tom, ale to zupełnie nie dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń