sobota, 8 czerwca 2013

Książkowy przgląd tygodnia

"Podróżniczki. W gorsecie i krynolinie przez dzikie ostępy" Wolf Kielich


XIX wiek, mężczyźni dzierżą władzę, kobiety siedzą w domu, grzejąc dłonie przy kominkach. Jednak nie wszystkie. Lady Hester Stanhope, Alexandrine Tinne, Ida Pfeiffer, Isabella Bird-Bishop, Marianne North, Mary Kingsley, Daisy Bates, Alexandra David Néel oraz inne odważne damy postanowiły wyrwać się z ram konwenansu, poczuć smak niezależności, dać upust swojej prawdziwej naturze, zaspokoić ciekawość - słowem, wyruszyć w daleki świat. I choć wiązało się to z wieloma niebezpieczeństwami - niekiedy większymi od tych, które mogły grozić mężczyznom - wszystkie dokonały wyczynów jak na tamte czasy niewiarygodnych, a przy tym niektóre wniosły znaczny wkład w rozwój nauki. W sukniach i kapeluszach przemierzały pustynie oraz morza, konno i na słoniach podróżowały przez egzotyczne kraje, przebywały wśród kanibali, w murach klasztorów, w indiańskich wigwamach, jadły mrówki i węże. Poznawały obce zwyczaje i rytuały, wykazując więcej tolerancji i zrozumienia niż mężczyźni dokonujący odkryć przeważnie z bronią gotową do strzału.

Jako dziecko fascynowały mnie wyprawy w nieznane i postacie odważnych ludzi, którzy wypełniali białe plamy na mapie świata. W mojej świadomości były to zawsze postacie męskie, takie jak, David Livingtone, Henry Morton Stanley, Roald Amundsen czy Hiram Bingham. Ale, jak się okazało, odkrycia nie były tylko domeną mężczyzn. Również wiele kobiet (głównie z zamożnych rodzin, ale nie tylko) oddawały się swoim pasjom, czyli podróżom. Wolf Kielich, holenderski autor, wziął na tapetę biografie czternastu niezwykłych kobiet żyjących w XIX wieku - okresie postępu, ale też pełnym konwenansów i niełatwym dla płci słabszej. Pomimo wielu przeszkód, decydowały się one znosić trudy podróży, a czasem brak akceptacji społeczeństwa. Spośród kilkunastu bohaterek tej książki najbardziej zaimponowały mi Kate Marsden, która odbyła podróż wgłąb Syberii, Ida Pfeiffer, która w podeszłym wieku odbyła podróż dookoła świata i Mary Slessor, pochodząca z gminu misjonarka, która zamieszkała wśród dzikiego plemienia w dzisiejszej Nigerii i została pierwszą kobietą-wicekonsulem. Kielich stworzył ciekawą, dobrze napisaną książkę, którą niejednokrotnie czyta się jak wciągającą powieść przygodową. Serdecznie polecam!

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Trójka e-pik jako biografię.

8/10

"Ulubione rzeczy" S.J. Bolton



 Lacey Flint, młoda londyńska policjantka z ponurą, głęboko skrywaną przeszłością, jest zafascynowana postaciami seryjnych morderców, zwłaszcza najsłynniejszego: Kuby Rozpruwacza, nigdy nieschwytanego rzeźnika wiktoriańskiego Londynu. Ale jako detektyw nigdy jeszcze nie prowadziła sprawy zabójstwa, nie widziała z bliska zwłok. Aż do pewnego wieczoru,gdy na parkingu obok jej samochodu osuwa się na ziemię straszliwie poraniona kobieta, która umiera na jej rękach...Lace zostaje przewieziona na przesłuchania. Uczestniczy w śledztwie, ale wie, ze jest obserwowana. A potem dostaje list – przerażająco znajomy, przypominający jej coś, co – jak sądziła – pogrzebała głęboko w przeszłości. Naśladujący listy Rozpruwacza do Scotland Yardu. A kolejne zabójstwa są wierną repliką bestialskich zbrodni sprzed stu lat. Tyle że ich sceną są miejsca dobrze znane Lacey...Co łączy policjantkę z zabójcą… Kolejne tropy prowadzą do niej samej. A najważniejszą zagadką w tej makabrycznej szaradzie może okazać się odpowiedź na pytanie: kim naprawdę jest Lacey Flint…

Gdy poznajemy główną bohaterkę Lacey, na jej rękach właśnie umiera brutalnie zaatakowana kobieta. Kolejne morderstwa są rażąco podobne do tych, które ponad sto lat temu popełnił morderca zwany Kubą Rozpruwaczem. Współczesny zabójca zdaje się fascynować nie tylko Kubą, ale również Lacey. Fabuła "Ulubionych rzeczy" jest niestety dość przewidująca. Autorka trzyma się klisz znanych z literatury kryminalnej, co sprawia, że czytelnik w połowie książki może domyślić się, o co chodzi. Mimo tego książkę czyta się łatwo i szybko, jest to czytadło, które odpręży po męczącym dniu, więc jeśli macie na to ochotę i chcecie poznać hipotezy dotyczącej postaci Kuby Rozpruwacza, to "Ulubione rzeczy" będą dla Was niezłą rozrywką.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Z półki i wyzwania Z literą w tle.

7/10

"Plac dla dziewczynek" Lena Oskarsson





Urokliwe miejsce na szwedzkiej prowincji nad jeziorem Skiresjon, niedaleko Vimmerby, gdzie urodziła się Astrid Lindgren. Brutalne i perwersyjne morderstwo burzy sielankę i elektryzuje miejscową społeczność. Oprócz policji własne śledztwo prowadzi również jedna z mieszkanek – Zuza Wolny, imigrantka z Polski. Szuka nie tylko mordercy, ale również miłości i nie powstrzymuje jej nawet to, że na jednym zabójstwie się nie kończy. Odkrywa drugą stronę szwedzkiego raju – szokujące namiętności, złe pożądanie, traumy, z którymi dorosłe „dzieci z Bullerbyn” nie potrafią się uporać.


Dawno nie czytałam książki, w której żaden z bohaterów nie wzbudził we mnie ani trochę sympatii. Postaci jest sporo, a jedną z ważniejszych jest Zuza Wolny, sfrustrowana pani magister, opiekująca się starą Szwedką, gruby i samotny policjant Gustavsson, słynny fotograf Lars, 14-letnia, znudzona lolitka Frida, jej matka lekomanka Anchee i jeszcze kilka innych osób. A wszystkie seksualnie sfrustrowane (może taki problem na szwedzkiej wsi? :/). Początek ciągnął się jak flaki z olejem, później akcja przyspieszyła, a końcówka nawet trochę zaskoczyła. Czemu jednak nie podobała mi się ta książka? Powodów jest kilka. Od początku nastawiona byłam negatywnie, a to przez politykę wydawnictwa. Kim jest Lena Oskarsson? Według Czarnej Owcy - to artystyczny pseudonim uznanej szwedzkiej psycholożki specjalizującej się w terapii par, a o prawo do sfilmowania powieści ubiegają się dwie wytwórnie filmowe. Szkoda tylko, że o Flickornas Torg (tytuł oryginału, jak głosi okładka) nikt w Szwecji ( i szwedzkim internecie) nie słyszał. Nie lubię takich kombinacji...Poza tym książka wydała mi się momentami niesmaczna.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Czytamy kryminały, jako powieść z akcją rozgrywającą się w małym miasteczku.

6/10

Tak mi minął czytelniczo ten tydzień, zaczęłam też czytać "Żonę sułtana" i "Tajny dziennik". A Wam jak się czytało w tym tygodniu? 

25 komentarzy:

  1. "Podróżniczki. W gorsecie i krynolinie przez dzikie ostępy" Wolf Kielich mnie zaintygowała, muszę koniecznie po nią sięgnąć. Ja dzisiaj kończę "Dom tajemnic" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę Kielicha serdecznie polecam! Czekam na recenzję "Domu tajemnic", bo właśnie zastanawiam się czy warto kupić :)

      Usuń
  2. Hmm druga pozycja wydaje mi się ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  3. A mi się czytało w tym tygodniu strasznie mało. Nadrobię to wkrótce.
    Podoba mi się ta książka Boltona i chyba to ona zachęca mnie najbardziej. Książka Oskarsson w żadnym wypadku mnie nie zaciekawiła. Muszę troszkę odpocząć od skandynawskich kryminałów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś czuję, że to przez sesję, ale pewnie w wakacje nadrobisz :) Z tą Oskarson to dziwne raczej, pewnie jakiś polski ghostman...

      Usuń
  4. Ech, marzą mi się te podróżniczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne są, szkoda, że miałam z biblioteki, a nie własne :(

      Usuń
  5. Ja czytałam doś dużo ,,Dom na Sycylii", ,,Zakręty losu", ,,Ciotki" , ,,Kroniki Ellie 2" i to wszystko, co pamiętam;p
    Teraz chcę się zabrać za ,,Bezdomną":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak się "Dom na Sycylii" podobał? Mojej mamie nawet tak, ale lektura jeszcze przede mną :)

      Usuń
  6. Czarna Owca nas oszukuje - sprzedają "skandynawski" kryminał napisany w rzeczywistości przez polską autorkę, i to jeszcze słabą ! /tommy/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale po co taka ściema? Nie rozumiem, myślą, że czytelnik internetu nie ma i się nie zorientuje? Coś mi się zdaje, że pani Oskarsson to tak naprawdę pan Kowalski...

      Usuń
  7. "Podróżniczki" na pewno przeczytam:) Baaardzo lubię taką tematykę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Podróżniczki" polecam Ci serdecznie :)

      Usuń
  8. "Podróżniczki" są genialne. Ja byłam zachwycona. Boltona jeszcze nie miałam okazji czytać, natomiast Oskarsson kompletnie mnie nie przekonuje i nawet po pozytywnych recenzjach nie zmieniłam zdania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem pod wrażeniem "Podróżniczek" - byle więcej takich książek! Oskarsson na szczęście miałam z biblioteki, dobrze, że nie wydałam na tę książkę pieniędzy.

      Usuń
  9. Dwie ostatnie książki mnie ciekawią, ale szkoda, że nie były lepiej napisane i skonstruowane. To w kryminałach jest jednak ważne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że na Bolton można się jednak skusić, ale Oskarsson już tak sobie - to ciężka i nieprzyjemna lektura.

      Usuń
  10. "Podróżniczki" muszę przeczytać :) takie książki lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapraszam Cię serdecznie do mojego autorskiego wyzwania czytelniczego "Czytam książki wydane przed 1990 rokiem":
    ZASADY WYZWANIA:

    http://skrytkaslow.blogspot.com/2013/06/nowe-wyzwanie-czytelnicze-czytam.html

    Pozdrawiam, Katarzyna K.

    OdpowiedzUsuń
  12. Szczególnie zainteresowała mnie pierwsza książka. Uwielbiam podróże, więc myślę, że byłaby to dla mnie doskonała pozycja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsza z tej trójki zdecydowanie :)

      Usuń
  13. Zdecydowanie zainteresowały mnie "Podróżniczki":)

    OdpowiedzUsuń