niedziela, 6 marca 2016

"Ofiara bez twarzy" Stefan Ahnhem

Wydawcy przyzwyczaili mnie, że każdy kolejny skandynawski pisarz jest nowym Larssonem, Nesbo czy Mankellem. Zazwyczaj te obietnice kończyły się sporym rozczarowaniem, tym razem jednak było odwrotnie. Książka, która wydawała się być kolejnym wtórnym szwedzkim kryminałem, okazała się prawdziwą torpedą. 


Fabian Risk, zwolniony z policji w Sztokholmie, wraz z rodziną przeprowadza się do rodzinnego Helsinborga. Zanim jednak podejmie pracę na tamtejszym komisariacie policji, ma kilka tygodni na odpoczynek i ułożenie relacji z rodziną. Ledwo wprowadza się do nowego domu, dostaje telefon od swojej przyszłej szefowej, która prosi go o pomoc w rozwikłaniu sprawy zabójstwa, którego ofiarą padł szkolny kolega Riska. Sprawa nie będzie łatwa, bo psychopatyczny morderca realizuje drobiazgowy plan, a jego celem są dawni koledzy z klasy.

Pierwsze dwieście stron nie zapowiadało niczego wyjątkowego. Ot kolejny kryminał z głównym bohaterem, który choć jest świetnym policjantem, zupełnie nie radzi sobie w życiu osobistym. Fabian Risk to gliniarz z mroczną przeszłością, który do celu dąży po trupach - dosłownie i w przenośni. Jego lekkomyślność kosztuje życie kilku osób i niemalże niszczy jego rodzinę. Inne postaci nie dostają już tyle miejsca co Frisk, wyjątkiem jest duńska policjantka, która pomaga Szwedom w rozwiązaniu zagadki. Sama sprawa szybko wykracza poza granice Szwecji. Morderca charakteryzuje się nadzwyczajną inteligencją, okrucieństwem i silną potrzebą bycia zauważonym. Nie dajcie się jednak zwieść autorowi, bo ten może was szybko zwieść na manowce.

Ahnhem bardzo sprawnie poprowadził tę historię, mylił tropy, nie pozwał domyślić się kto jest mordercą, ani jakie pobudki nim kierują. Czy bezwzględny morderca to tak naprawdę ofiara prześladowana przez szkolnych kolegów, a może to zupełnie ktoś inny? Żeby dostać odpowiedź na to pytanie musicie przeczytać "Ofiarę bez twarzy". Dajcie się porwać. Warto.

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Marginesy.

 

21 komentarzy:

  1. Calkiem niezle sie zapowiada!

    OdpowiedzUsuń
  2. Skandynawskie kryminały nie działają na mnie dobrze. Mało kiedy potrafię się wpasować w nastrój. W tej książce przerażą mnie te pierwsze 200 stron, nie wiem czy bym je przetrwała, mimo późniejszego udanego rozwoju akcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taki skandynawski kryminał trochę w amerykańskim stylu, więc jest szansa, że będzie Ci się podobać :)

      Usuń
  3. Główny bohater wydaje mi się dosyć typowy i zastanawiam się czy coś by mnie w nim intrygowało :) Z drugiej strony zaciekawiła mnie postać mordercy, a to, że określasz tę historię jako petardę, skutecznie podsyca mój apetyt ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci zachęciłam :D

      Usuń
  4. Wydaje się ciekawa. Dzięki Tobie może i bym nawet zdołała przebrnąć te 200 stron, wiedząc że dalej będzie interesująco. Generalnie lubię takie książki. Świetna ta Twoja recenzja - zachęcająca :)
    Ja mogę polecić całkiem inny gatunek książki - "Prowincja idzie na wybory"
    Jest to satyra polityczna z seksem w tle. Bohaterowie, którzy tam występują, to m.in.: Donatan Tursek, Ewa Kopara, Lolek Wartęsa, Olek Kwas, Bronek Komór itd.
    Książka jest przede wszystkim śmieszna. Ma akcje, fabułę, jest o czymś i z przekazem. Są opisy zachowań elit politycznych, wątki erotyczne oraz wątek spirytualny.
    Ta książka przedstawia to, o czym wolelibyśmy czytać schowani przed światem.

    Książka do kupienia na allegro:

    http://allegro.pl/prowincja-idzie-na-wybory-seks-satyra-polityczna-i6006374073.html

    Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Książka o której piszesz nie jest zbytnio w moim stylu, ale kto wie? :)

      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Może nie tyle co postać głównego bohatera mnie zachęca (bo wydaje się trochę oklepany), ale intryguje mnie postać mordercy :) Na pewno przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest trochę oklepany, ale da się przeżyć :)

      Usuń
  6. Chyba się za nią zabiorę! Ale mam teraz tak długą listę książek do przeczytania:(

    http://caveofbooks11.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Też mnie te zapewnienia o kolejnych Nesbo irytują, ale odnoszą zamierzony skutek, bo zazwyczaj sprawdzam, czy jest w nich chociaż odrobina prawdy. Ten tytuł będę miała na uwadze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po co tak porównywać? Ahnhem jest dobry sam w sobie :)

      Usuń
  8. Książka jest rewelacyjna, naprawdę bardzo polecam każdemu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również ją serdecznie polecam :)

      Usuń
  9. Książka , została przyjęta bardzo ciepło przez czytelników . To naprawdę jeden z najlepszych kryminałów jaki się ostatnio ukazał na polskim rynku księgarskim

    OdpowiedzUsuń
  10. W takim razie koniecznie muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  11. Niesamowita książka! Naprawdę, polecam ją każdemu, kto nie miał jej jeszcze w rękach. Razem ze mną mogą ją polecić moi znajomi z Silikony Marcolla – mimo że zwykle mieliśmy inny gust (romanse, fantasy, kryminały), to ta książka wpasowała się idealnie w naszą trójkę :) Mi się spodobała do tego stopnia, że kupiłem swój własny egzemplarz ;)

    OdpowiedzUsuń