Przeprosiłam się ostatnio z biblioteką, a właściwie nawet z dwoma. Efektem tego jest ten stos. Bonito znów skusiło mnie swoją promocją. A tak prezentują się moje nowe zdobycze:
Od góry:
Tim Weaver "Zniknęli na zawsze" - 4 tom serii o prywatnym detektywie zajmującym się zaginionymi osobami; polecam poprzednie!
Kristina Ohlsson "Pojedynek z diabłem" - mojej mamie podobała się poprzednia część, więc kupiłam jej drugą :)
Maja Lunde "Historia pszczół" - opis tej książki to jedna z najciekawszych jaki miałam ostatnio okazję czytać; mam nadzieję, że się nie zawiodę
Maria Hawranek, Szymon Opryszek "Tańczymy już tylko w Zaduszki" - Ameryka Łacińska? Nie mogłam się oprzeć!
Radosław Lewandowski "Wikingowie. Wilcze dziedzictwo" - od Business & Culture; jestem w trakcie
Anna Kańtoch "Łaska" - podobno bardzo dobry kryminał
Joe Abercrombie "Pół wojny" - trzecia część udanej trylogii fantasy przeznaczonej dla młodszych czytelników.
Wojciech Chmielarz "Wampir" - mimo, że książka nie zebrała tak pozytywnych recenzji jak poprzedni cykl autora to jestem gotowa zaryzykować.
Diane Chamberlain "Chcę Cię usłyszeć" - najnowsza książka mojej ulubionej pisarki obyczajowych powieści.
T.R Richmond "Prawda o dziewczynie" - książka - zagadka :)
Nicolas Searle "Dobry kłamca" - skusiła mnie okładka i intrygujący opis
M. Elsberg "Zero" - kolejna zagadka :)
Książki biblioteczne to właściwie majowe pewniaki. Tylko od czego by tu zacząć?
piątek, 29 kwietnia 2016
poniedziałek, 25 kwietnia 2016
"W dół" Tim Johnston
Wyobrażam sobie, że jednym z najgorszych koszmarów każdego rodzica jest zaginięcie dziecka. To właśnie spotkało rodzinę Courtladów. Ona - piękna i wysportowana, utalentowana 18-letnia biegaczka, on - nieśmiały grubasek, jej młodszy 15-letni brat Sean. Gdy Caitlin namówiła rodziców na wakacyjny wyjazd w Góry Skaliste nic nie wskazywało na to, że skończy się to tragedią. A jednak. Caitlin i Sean wybrali się na wycieczkę, ona żeby pobiegać, on na rowerze, by jej potowarzyszyć. Niestety do domu wróciło tylko jedno z nich. Gdy z telefonu Seana dzwoni szeryf, świat Grant i Angeli Courtlandów staje w miejscu. Co stało się z Caitlin? Dlaczego zostawiła rannego brata? Czy jeszcze kiedyś wróci? Te pytania zadają sobie jej rodzina i policja.
Tim Johnston stworzył powieść która nie jest zwyczajnym thrillerem, bo nie skupia się na rozwiązaniu zagadki kryminalnej, a raczej jest zapisem tego, co dzieje się z rodziną po utracie dziecka. A nie dzieje się dobrze, można nawet powiedzieć, że jest to rodzina w rozpadzie. Angela przeżywa załamanie nerwowe, Grant gorączkowo szuka córki w górach, a Sean trochę zostawiony sam sobie, nie radzi sobie z poczuciem winy i samochodem ukradzionym ojcu przemierza kolejne stany. Idealnym dopełnieniem książki są fragmenty, w których główną bohaterką jest Caitlin. Razem daje to powieść, która gra na emocjach i niesamowicie wciąga.
"W dół" czyta się rewelacyjnie, choć nie jest to lekka proza, czasami wręcz poetycka. Autor stopniuje napięcie, pod koniec czyta się ją po prostu z gulą w gardle i dłońmi mocno zaciśniętymi w pięść. Choć motyw porwanej dziewczyny i jej poszukiwań można uznać za wyeksploatowany Johnston potrafił wycisnąć z niego coś więcej, coś co sprawia, że od powieści momentami nie można się oderwać. Początek i koniec "W dół" jest emocjonalnym rollercoasterem, jej środek, trochę spokojniejszy, ukazuje ból rodziny dotkniętej tragedią. Warto przeczytać. Z całego serca polecam!
Za książkę dziękuję wydawnictwu Marginesy.
Tim Johnston stworzył powieść która nie jest zwyczajnym thrillerem, bo nie skupia się na rozwiązaniu zagadki kryminalnej, a raczej jest zapisem tego, co dzieje się z rodziną po utracie dziecka. A nie dzieje się dobrze, można nawet powiedzieć, że jest to rodzina w rozpadzie. Angela przeżywa załamanie nerwowe, Grant gorączkowo szuka córki w górach, a Sean trochę zostawiony sam sobie, nie radzi sobie z poczuciem winy i samochodem ukradzionym ojcu przemierza kolejne stany. Idealnym dopełnieniem książki są fragmenty, w których główną bohaterką jest Caitlin. Razem daje to powieść, która gra na emocjach i niesamowicie wciąga.
"W dół" czyta się rewelacyjnie, choć nie jest to lekka proza, czasami wręcz poetycka. Autor stopniuje napięcie, pod koniec czyta się ją po prostu z gulą w gardle i dłońmi mocno zaciśniętymi w pięść. Choć motyw porwanej dziewczyny i jej poszukiwań można uznać za wyeksploatowany Johnston potrafił wycisnąć z niego coś więcej, coś co sprawia, że od powieści momentami nie można się oderwać. Początek i koniec "W dół" jest emocjonalnym rollercoasterem, jej środek, trochę spokojniejszy, ukazuje ból rodziny dotkniętej tragedią. Warto przeczytać. Z całego serca polecam!
Za książkę dziękuję wydawnictwu Marginesy.
niedziela, 10 kwietnia 2016
"Przewieszenie" Remigiusz Mróz
Remigiusz Mróz to jedno z najgorętszych nazwisk polskiej literatury kryminalnej. Jedni wychwalają go pod niebiosa, inni omijają szerokim łukiem, w obawie, że jego proza nie spełni wygórowanych oczekiwań. A ja? Przyznaję, że poprzednią książkę czytało mi się dobrze, choć wszystkie historie typu "zabili go go i uciekł" niespecjalnie mi pasują.
Wiktor Forst po powrocie z Ukrainy myślał, że najgorsze ma za sobą. Niestety za naszą wschodnią granicą policjantowi udało się jedynie uciąć głowę Hydrze. Gdy w Tatrach jeden po drugim giną turyści Forst wie, że morderca, przez prasę nazwany Bestią z Giewontu, powrócił. Wraz z inspektorem Osicą chcą dopaść mężczyznę, który stoi za tymi "wypadkami". Nie będzie to jednak łatwe, bo prokuratura zamiast łapać prawdziwego mordercę, woli za wszystko obarczyć porywczego policjanta. Tak rozpoczyna się wyścig na śmierć i życie.
Wiktor Forst to najbardziej pechowy policjant o jakim kiedykolwiek czytałam. Tym co go spotkało można by spokojnie obdarzyć co najmniej kilku bohaterów powieści kryminalnych. Jednak, jak Feniks z popiołów, Forst powstaje, widać, że jego metoda gaszenia pożarów się sprawdza.
"Przewieszenie" podobało mi się bardziej niż "Ekspozycja". Akcja trochę zwolniła, ale było nie mniej dramatycznie niż w pierwszym tomie. Nadal nie było czasu na poznanie bohaterów, ale to nie jest tego typu książka i z tym się pogodziłam. Mogłabym się czepiać i wyzłośliwiać , ale tak naprawdę "Przewieszenie" jako książka rozrywkowa sprawdza się bardzo dobrze.
Zakończenie powieści sprawiło, że czekam na "Trawers", choć znając zamiłowanie autora do cliffhangerów można było przewidzieć taki zwrot akcji.
Wiktor Forst po powrocie z Ukrainy myślał, że najgorsze ma za sobą. Niestety za naszą wschodnią granicą policjantowi udało się jedynie uciąć głowę Hydrze. Gdy w Tatrach jeden po drugim giną turyści Forst wie, że morderca, przez prasę nazwany Bestią z Giewontu, powrócił. Wraz z inspektorem Osicą chcą dopaść mężczyznę, który stoi za tymi "wypadkami". Nie będzie to jednak łatwe, bo prokuratura zamiast łapać prawdziwego mordercę, woli za wszystko obarczyć porywczego policjanta. Tak rozpoczyna się wyścig na śmierć i życie.
Wiktor Forst to najbardziej pechowy policjant o jakim kiedykolwiek czytałam. Tym co go spotkało można by spokojnie obdarzyć co najmniej kilku bohaterów powieści kryminalnych. Jednak, jak Feniks z popiołów, Forst powstaje, widać, że jego metoda gaszenia pożarów się sprawdza.
"Przewieszenie" podobało mi się bardziej niż "Ekspozycja". Akcja trochę zwolniła, ale było nie mniej dramatycznie niż w pierwszym tomie. Nadal nie było czasu na poznanie bohaterów, ale to nie jest tego typu książka i z tym się pogodziłam. Mogłabym się czepiać i wyzłośliwiać , ale tak naprawdę "Przewieszenie" jako książka rozrywkowa sprawdza się bardzo dobrze.
Zakończenie powieści sprawiło, że czekam na "Trawers", choć znając zamiłowanie autora do cliffhangerów można było przewidzieć taki zwrot akcji.
piątek, 8 kwietnia 2016
"Bramy Rutherford Park" Elizabeth Cooke
Rok 1917. W Europie wciąż toczy się wojna. Charlotte wychodzi za mąż za Michaela, niewidomego weterana wojennego, ale w duchu desperacko pragnie, by ktoś ją przed tym powstrzymał. Jednak nie zrobi tego jej matka, upojona szczęściem u boku Amerykanina Johna Goulda, szczęśliwie ocalałego z Lusitanii, ani też, osłabiony po chorobie i odejściu żony ojciec, lord Cavendish. W pobliżu Rutherford powstaje obóz dla jeńców wojennych, w którym przebywa Frederic Reinhard, który pomaga w opuszczonej przez mężczyzn rezydencji. Harry Cavendish, niepokorny syn Williama i Octavii wciąż przebywa we Francji, gdzie szkoli pilotów, a Jack Armitage robi to, co umie najlepiej - opiekuje się końmi, ale tym razem robi to na froncie.
Na stronie wydawcy znalazłam informację, że "Bramy Rutherford Park" to ostatni tom trylogii. Jeśli to prawda to jestem niepocieszona. Książki Elizabeth Cooke to nie jest literatura wybitna, ale mają w sobie coś takiego, że przyciągają uwagę czytelników. Może to tęsknota za dawnymi czasami, a może coś innego? Po lekturze tego tomu czuję niedosyt, mam wrażenie, że historia jest niedokończona, a niektórym wątkom przydałoby się jakieś zamknięcie np. wątek Charlotte, który w drugiej części książki został, moim zdaniem, przez autorkę potraktowany po macoszemu. Podobnie jest z wątkiem niemieckiego jeńca. Cooke tym razem rozmieniła się na drobne, chwyciła zbyt wiele srok za ogon, po prostu pootwierała zbyt wiele wątków na raz. Szczególnie zabrakło mi w tym tomie rozdziałów z perspektywy Williama i Louisy.
Niewątpliwą zaletą tej serii jest wierne przedstawienie epoki historycznej. Cooke pokazała koniec pewnej ery i początek zupełnie nowej. Mnie chyba najbardziej ujął wątek Jacka Armitage i koni, które nieświadome, wraz z człowiekiem stanęły do okrutnej walki.
"Bramy Rutherford Park" nie satysfakcjonują mnie jako ostatni tom serii, dlatego czekam na więcej.
Za książkę dziękuję wydawnictwu Marginesy.
Na stronie wydawcy znalazłam informację, że "Bramy Rutherford Park" to ostatni tom trylogii. Jeśli to prawda to jestem niepocieszona. Książki Elizabeth Cooke to nie jest literatura wybitna, ale mają w sobie coś takiego, że przyciągają uwagę czytelników. Może to tęsknota za dawnymi czasami, a może coś innego? Po lekturze tego tomu czuję niedosyt, mam wrażenie, że historia jest niedokończona, a niektórym wątkom przydałoby się jakieś zamknięcie np. wątek Charlotte, który w drugiej części książki został, moim zdaniem, przez autorkę potraktowany po macoszemu. Podobnie jest z wątkiem niemieckiego jeńca. Cooke tym razem rozmieniła się na drobne, chwyciła zbyt wiele srok za ogon, po prostu pootwierała zbyt wiele wątków na raz. Szczególnie zabrakło mi w tym tomie rozdziałów z perspektywy Williama i Louisy.
Niewątpliwą zaletą tej serii jest wierne przedstawienie epoki historycznej. Cooke pokazała koniec pewnej ery i początek zupełnie nowej. Mnie chyba najbardziej ujął wątek Jacka Armitage i koni, które nieświadome, wraz z człowiekiem stanęły do okrutnej walki.
"Bramy Rutherford Park" nie satysfakcjonują mnie jako ostatni tom serii, dlatego czekam na więcej.
Za książkę dziękuję wydawnictwu Marginesy.
wtorek, 5 kwietnia 2016
Lista zakupów: kwiecień
Kwiecień, jeden z moich ulubionych miesięcy, obfituje w ciekawe zapowiedzi książkowe. Trudno będzie wybrać tylko kilka książek. Znowu nie zaoszczędzę.
Co na pewno kupię? Mam nadzieję, że Albatros w końcu wyda najnowszą powieść Tima Weavera "Zniknęli na zawsze", którą przekłada od kilku miesięcy. Okładka zmieniła się już po raz trzeci. Jako posiadaczka poprzednich części nie jestem zachwycona kolejną zmianą.
Tim Weaver "Zniknęli na zawsze"
Po ostatniej sprawie, w której omal nie zginął, David Raker – prywatny detektyw, spec od szukania zaginionych – przenosi się na angielską wieś i myśli o zmianie zawodu. Kiedy jednak o pomoc zwraca się do niego Emily, była sympatia sprzed lat, Raker nie może jej odmówić.
Najprawdopodobniej przeczytam też "Ślepy trop" Jorna Liera Horsta.
Samotna matka, Sofie Lund, przeprowadza się z roczną córeczką Mają do domu, który odziedziczyła po dziadku, trudnym w kontaktach człowieku, od lat pozostającym w kręgu zainteresowania policji. Sofie postanawia wynająć firmę sprzątającą, aby wyrzucić z domu wszystkie pamiątki po krewnym, o którym najchętniej chciałaby zapomnieć. Pozostaje po nim tylko sejf, przytwierdzony na stałe do podłogi w piwnicy.
Dawno fabuła żadnej książki tak mnie nie zainteresowała tak jak "Historia pszczół" Mai Lunde. Może to będzie wielka literatura, a może wielki niewypał?
Anglia, rok 1857. William marzył o karierze naukowca przyrodnika. Los jednak chciał inaczej. Żona, gromadka dzieci i sklep z nasionami. Poczucie życiowej porażki sprawiło, że William pogrąża się w depresji. Ponowne natchnienie przychodzi wraz z dawnym naukowym wywodem na temat życia pszczół. William postanawia zbudować ul. Ul, który przyniesie jemu i jego potomkom zaszczyty i sławę…
Kolejna książka autorki znakomitej "Opowieści podręcznej"? Tak, już w kwietniu nowa powieść Margaret Atwood "Serce umiera ostatnie".
Stan i Chrmaine są małżeństwem, które stara się utrzymać na powierzchni w czasach kryzysu gospodarczego i społecznego. Mieszkają w samochodzie, utrzymują się z napiwków, jakie Charmaine dostaje w barze, gdzie pracuje jako kelnerka. Są narażeni na napaści ze strony włóczących się bandytów, ich sytuacja staje się coraz bardziej beznadziejna. A zatem kiedy natykają się na ogłoszenie Projektu Pozytron w mieście Consilience, będącym „eksperymentem społecznym”, gwarantującym stałe zatrudnienie i własny dom – natychmiast się zgłaszają.
Jenny Ragneby "Leona. Kości zostały rzucone"
Jo Soares "Xango z Baker Street"
Melanie Raabe "Pułapka"
Charlotte Link "Złudzenie"
Peter Simon, szanowany biznesmen, człowiek sukcesu, kochający mąż i ojciec znika bez śladu podczas podróży do Prowansji. Jego żona, Laura, zaczyna go rozpaczliwie szukać. We Francji odkrywa nie tylko kolejne rewelacje, zaprzeczające obrazowi męża, jaki miała do tej pory; musi się także pogodzić ze świadomością, że Peter wcale nie był takim człowiekiem, za jakiego go uważano… A także zmierzyć się z tym, że odkrycie prawdy wiąże się ze śmiertelnym niebezpieczeństwem.
Rachel Abbot "Obce dziecko"
Widzicie coś dla siebie?
Co na pewno kupię? Mam nadzieję, że Albatros w końcu wyda najnowszą powieść Tima Weavera "Zniknęli na zawsze", którą przekłada od kilku miesięcy. Okładka zmieniła się już po raz trzeci. Jako posiadaczka poprzednich części nie jestem zachwycona kolejną zmianą.
Tim Weaver "Zniknęli na zawsze"
Po ostatniej sprawie, w której omal nie zginął, David Raker – prywatny detektyw, spec od szukania zaginionych – przenosi się na angielską wieś i myśli o zmianie zawodu. Kiedy jednak o pomoc zwraca się do niego Emily, była sympatia sprzed lat, Raker nie może jej odmówić.
Sprawa jest
wielce nietypowa – cała czteroosobowa rodzina zniknęła nagle, w trakcie
szykowania kolacji blisko rok temu, i wszelki ślad po niej zaginął.
Raker szybko ustala, że ma to związek z tajemniczą fotografią i że
wszyscy, którzy ją widzieli, giną w podejrzanych okolicznościach.
W tym samym
czasie na miejscową plażę morze wyrzuca zamrożone zwłoki starca. Czy
mają one coś wspólnego z zaginięciem rodziny? Śledztwa nie ułatwia fakt,
że przeciwnicy Rakera najwyraźniej mają w kieszeni policję po obu
stronach Atlantyku.
Tropy wiodą
Rakera z deszczowego południowego Devonu do skwarnego Las Vegas i każą
mu się cofnąć do najczarniejszych kart drugiej wojny światowej. Do karty
– a raczej fotografii – tak czarnej, że pewni ludzie są gotowi zabijać
bez końca, byleby nie wyszły na jaw ich brudne sprawki z przeszłości.
Najprawdopodobniej przeczytam też "Ślepy trop" Jorna Liera Horsta.
Samotna matka, Sofie Lund, przeprowadza się z roczną córeczką Mają do domu, który odziedziczyła po dziadku, trudnym w kontaktach człowieku, od lat pozostającym w kręgu zainteresowania policji. Sofie postanawia wynająć firmę sprzątającą, aby wyrzucić z domu wszystkie pamiątki po krewnym, o którym najchętniej chciałaby zapomnieć. Pozostaje po nim tylko sejf, przytwierdzony na stałe do podłogi w piwnicy.
W sejfie
leży coś, co zaskoczy nie tylko Sofie Lund, ale też wszystkich
pracowników komendy policji w Larviku. Tajemniczy przedmiot doprowadzi
do ponownego otwarcia sprawy, która od dawna nie daje spokoju Williamowi
Wistingowi.
Wisting
dostrzega wreszcie możliwe rozwiązanie, nić, po której można spróbować
dojść do kłębka. Aby tego dokonać, będzie musiał złamać koleżeńską
solidarność i podważyć zaufanie do instytucji, którą sam reprezentuje.
Dawno fabuła żadnej książki tak mnie nie zainteresowała tak jak "Historia pszczół" Mai Lunde. Może to będzie wielka literatura, a może wielki niewypał?
Anglia, rok 1857. William marzył o karierze naukowca przyrodnika. Los jednak chciał inaczej. Żona, gromadka dzieci i sklep z nasionami. Poczucie życiowej porażki sprawiło, że William pogrąża się w depresji. Ponowne natchnienie przychodzi wraz z dawnym naukowym wywodem na temat życia pszczół. William postanawia zbudować ul. Ul, który przyniesie jemu i jego potomkom zaszczyty i sławę…
Stany
Zjednoczone, rok 2007. George jest hodowcą pszczół i właścicielem
kilkuset uli. Chce rozwijać swoją farmę, by przekazać ją w spadku
jedynemu synowi. Cóż z tego, skoro jego marzenia są tak dalekie od
marzeń żony i syna. W dodatku wśród pszczelarzy coraz częściej pojawiają
się pogłoski o niewyjaśnionej śmierci setek tysięcy owadów.
Chiny, rok
2098. Jedyne miejsce na ziemi, które poradziło sobie z katastrofą. Młoda
kobieta Tao całymi dniami ręcznie zapyla drzewa owocowe, które są
podstawą gospodarki Chin. Rozpaczliwe chce dać synkowi szansę lepszego
życia – życia nadzorcy…
„Historia
pszczół” to do bólu prawdziwa powieść doskonale ukazująca meandry
ludzkiej psychiki, napięcia między rodzicami i dziećmi, dojmującą
szarość dnia codziennego i pasję, która daje siłę do walki o lepsze
jutro. Maja Lunde porusza te wszystkie tematy snując równoległą i
porywającą opowieść o niezwykłych owadach, ich miejscu w przyrodzie i
ludzkiej cywilizacji.
Kolejna książka autorki znakomitej "Opowieści podręcznej"? Tak, już w kwietniu nowa powieść Margaret Atwood "Serce umiera ostatnie".

Stan i Chrmaine są małżeństwem, które stara się utrzymać na powierzchni w czasach kryzysu gospodarczego i społecznego. Mieszkają w samochodzie, utrzymują się z napiwków, jakie Charmaine dostaje w barze, gdzie pracuje jako kelnerka. Są narażeni na napaści ze strony włóczących się bandytów, ich sytuacja staje się coraz bardziej beznadziejna. A zatem kiedy natykają się na ogłoszenie Projektu Pozytron w mieście Consilience, będącym „eksperymentem społecznym”, gwarantującym stałe zatrudnienie i własny dom – natychmiast się zgłaszają.
Te cztery książki to w zasadzie pewniaki. Kolejne tytuły też kuszą, ale na pewno nie będę mogła pozwolić sobie na zakup ich wszystkich. Niemniej jednak zapowiadają się ciekawie.
Jenny Ragneby "Leona. Kości zostały rzucone"

Naga, zakrwawiona siedmioletnia
dziewczynka wchodzi w biały dzień do banku w centrum Sztokholmu i
wychodzi z kilkoma milionami. Ten niezwykły napad, który budzi ogromne
zainteresowanie mediów, ląduje na biurku Leony Lindberg, śledczej z
Sekcji do Zwalczania Ciężkich Przestępstw. Biorąc pod uwagę jej
wieloletnie doświadczenie i predyspozycje, to idealne rozwiązanie.
Ona sama
zmaga się jednak z problemami. Ma osobowość antyspołeczną, która
poważnie ogranicza jej życie emocjonalne, i jest niezdolna do odczuwania
emocji (chyba że dotyczą dwójki jej dzieci). Działa w sposób zimny i
rozważny, cieszy się przy tym uznaniem w środowisku policjantów, ale
jednocześnie pozostaje kontrowersyjną outsiderką, która nie zawaha się
sięgnąć po karkołomne i niekonwencjonalne metody, o ile pomogą jej
osiągnąć cel.
Śledztwo
robi się jednak coraz bardziej zagadkowe, a ślady prowadzą w
nieoczekiwanym kierunku. Kto stał za tak brawurowym, a jednocześnie
bezczelnym przestępstwem? Kim jest dziewczynka?
Jo Soares "Xango z Baker Street"

Jest rok 1888. W Rio de
Janeiro giną cenne skrzypce Stradivariusa. Na pomoc lokalnej policji
cesarz Brazylii Piotr II wzywa Sherlocka Holmesa.
Holmes w
asyście nieodłącznego doktora Watsona podróżują do Brazylii schyłku
cesarstwa i epoki niewolnictwa, a tam odnajdują świat zupełnie inny od
wszystkiego, co wcześniej poznali. Muszą zmierzyć się nie tylko z
tajemniczą kradzieżą i zaskakującymi morderstwami, ale też ze słońcem
tropików, egzotyczną przyrodą i kuchnią, sztuką walki capoeira,
rytuałami candomblé i starymi afrykańskimi bogami – jednym z nich jest
właśnie tytułowy Xangô. Ta książka to istna samba dla Sherlocka, pełna
magii i egzotyki, ale także autentycznych postaci z epoki i
zaskakującego humoru.
Melanie Raabe "Pułapka"

Linda Conrad, zbliżająca się do
czterdziestki autorka bestsellerów, od lat nie wychodzi z domu.
Traumatyczne wydarzenia z przeszłości nie pozwalają jej cieszyć się
życiem. W snach wciąż prześladuje ją twarz mężczyzny – zabójcy jej
młodszej siostry.
Pewnego
dnia przypadkiem odkrywa tożsamość mordercy i postanawia wymierzyć mu
sprawiedliwość. Zaczyna pisać powieść o morderstwie swojej siostry w
nadziei, że przyciągnie tym uwagę mężczyzny. Czy winny wpadnie w pułapkę
i zostanie ukarany?
Charlotte Link "Złudzenie"

Peter Simon, szanowany biznesmen, człowiek sukcesu, kochający mąż i ojciec znika bez śladu podczas podróży do Prowansji. Jego żona, Laura, zaczyna go rozpaczliwie szukać. We Francji odkrywa nie tylko kolejne rewelacje, zaprzeczające obrazowi męża, jaki miała do tej pory; musi się także pogodzić ze świadomością, że Peter wcale nie był takim człowiekiem, za jakiego go uważano… A także zmierzyć się z tym, że odkrycie prawdy wiąże się ze śmiertelnym niebezpieczeństwem.
Rachel Abbot "Obce dziecko"

Jeden mroczny sekret. Jeden potworny akt zemsty.
Gdy Emma
Joseph poznaje swojego przyszłego męża, Davida, to zupełny wrak
człowieka. Jego pierwszą żonę zamordowano w jej własnym samochodzie
chwilę po tym, jak zjechała z drogi. W tym samym czasie jego córeczka
zniknęła z miejsca wypadku.
Sześć lat
później Emma jest przekonana, że bolesne lata zostały już za nimi.
Pomaga Davidowi zbudować życie od nowa – szczególnie pomagają w tym
narodziny ich synka, Olliego. W ich życiu pojawia się jednak ktoś
jeszcze – dziecko, które zburzy tę starannie wypracowaną sielankę.
Emma nie
czuje się już bezpieczna. Czy zna całą prawdę na temat tego, co zdarzyło
się tych kilka lat temu? W takim razie dlaczego czuje obezwładniający
strach o siebie i synka?
Misterna sieć oszustw już wkrótce wyjdzie na jaw.
Mówią, że nie należy ufać obcym. Być może mają rację.
Widzicie coś dla siebie?
sobota, 2 kwietnia 2016
Podsumowanie marca
Marzec już za nami no i dobrze, bo idzie wiosna :) Marzec przyniósł mi kilka ciekawych lektur, ale tym razem było bez większego "wow". 7 książek przeczytanych, 8 filmów i kilka seriali obejrzanych.
1. Stefan Anhem "Ofiara bez twarzy" - duże pozytywne zaskoczenie. Przeczytana w ramach Wielkobukowego Wyzwania 2016: powieść skandynawska
2. Cristina Sanchez-Andrade "Zimowe panny" - ciekawa, intrygująca proza. Przeczytana w ramach Wielkobukowego Wyzwania 2016: Książka na "jeden chaps"
3. Michael Punke "Zjawa" - bohater tej książki udowadnia, że czasem pragnienie zemsty jest silniejsze niż śmierć. Przeczytana w ramach Wielkobukowego Wyzwania 2016: oparta na faktach
4. Robin Hobb "Uczeń skrytobójcy" - pierwszy tom klasycznej trylogii fantasy. Przeczytana w ramach Wielkobukowego Wyzwania 2016: opowieść w magicznych klimatach oraz wyzwania "Z półki 2016".
5. Dolores Redondo "Ofiara dla burzy" - ostatni tom trylogii Baztan. Przeczytana w ramach Wielkobukowego Wyzwania 2016: książka ulubionego gatunku
6. Sharon Bolton "Małe mroczne kłamstwa" - kryminał rozgrywający się na Falklandach, ta lektura nieźle namieszała mi w głowie. Przeczytana w ramach Wielkobukowego Wyzwania 2016: morska opowieść.
7. Elizabeth Cooke "Bramy Rutherford Park" - moja opinia już wkrótce.
Filmowo był to całkiem ciekawy miesiąc. Dwie wizyty w kinie jedna bardziej udana (pozytywne zaskoczenie - Planeta Singli) i druga mniej (Wierna). Nadrobiłam rewelacyjnego Forresta Gumpa i dobrą Grę. W marcu ponownie zaczęłam znajomość z Netflixem. Obejrzałam 2 sezon świetnego Daredevila.
Plany na kwiecień? Dużo, dużo - czytać, oglądać, spacerować. W planach mam weekendowy wyjazd, chciałabym wybrać się na jakiś film w Tygodniu Kina Hiszpańskiego i ponownie pójść do teatru (polecam Exterminatora w Teatrze Dramatycznym!). Oby tylko czasu i sił nie zabrakło :)
A plany książkowe na ten miesiąc wyglądają tak:
1. Stefan Anhem "Ofiara bez twarzy" - duże pozytywne zaskoczenie. Przeczytana w ramach Wielkobukowego Wyzwania 2016: powieść skandynawska
2. Cristina Sanchez-Andrade "Zimowe panny" - ciekawa, intrygująca proza. Przeczytana w ramach Wielkobukowego Wyzwania 2016: Książka na "jeden chaps"
3. Michael Punke "Zjawa" - bohater tej książki udowadnia, że czasem pragnienie zemsty jest silniejsze niż śmierć. Przeczytana w ramach Wielkobukowego Wyzwania 2016: oparta na faktach
4. Robin Hobb "Uczeń skrytobójcy" - pierwszy tom klasycznej trylogii fantasy. Przeczytana w ramach Wielkobukowego Wyzwania 2016: opowieść w magicznych klimatach oraz wyzwania "Z półki 2016".
5. Dolores Redondo "Ofiara dla burzy" - ostatni tom trylogii Baztan. Przeczytana w ramach Wielkobukowego Wyzwania 2016: książka ulubionego gatunku
6. Sharon Bolton "Małe mroczne kłamstwa" - kryminał rozgrywający się na Falklandach, ta lektura nieźle namieszała mi w głowie. Przeczytana w ramach Wielkobukowego Wyzwania 2016: morska opowieść.
7. Elizabeth Cooke "Bramy Rutherford Park" - moja opinia już wkrótce.
Filmowo był to całkiem ciekawy miesiąc. Dwie wizyty w kinie jedna bardziej udana (pozytywne zaskoczenie - Planeta Singli) i druga mniej (Wierna). Nadrobiłam rewelacyjnego Forresta Gumpa i dobrą Grę. W marcu ponownie zaczęłam znajomość z Netflixem. Obejrzałam 2 sezon świetnego Daredevila.
Plany na kwiecień? Dużo, dużo - czytać, oglądać, spacerować. W planach mam weekendowy wyjazd, chciałabym wybrać się na jakiś film w Tygodniu Kina Hiszpańskiego i ponownie pójść do teatru (polecam Exterminatora w Teatrze Dramatycznym!). Oby tylko czasu i sił nie zabrakło :)
A plany książkowe na ten miesiąc wyglądają tak:
Subskrybuj:
Posty (Atom)