wtorek, 4 listopada 2014

"Nie gaś światła" Bernard Minier

Jestem fanką francuskiego pisarza kryminałów Bernarda Miniera. Niestety Francuz nie pisze zbyt często, ale jeśli już, to tworzy takie kryminalne perełki jak "Bielszy odcień śmierci", "Krąg" oraz najnowszą "Nie gaś światła", kontynuację poprzednich książek.


"Nie gaś światła" odbiega trochę od formatu do jakiego przyzwyczaił czytelników Minier, bowiem tym razem bohaterów mamy dwoje, a komendant Servaz gra drugie skrzypce. Drugą bohaterką jest Christine Steinmayer, znana dziennikarka radiowa, córka dwójki znanych i cenionych we Francji dziennikarzy. Historia Christine rozpoczyna się w wigilijny wieczór. Kobieta właśnie wybiera się na pierwsze spotkanie z rodzicami narzeczonego, gdy znajduje w swojej skrzynce pocztowej nietypowy list, w którym ktoś informuje ją, że zamierza popełnić samobójstwo. Christine, poruszona dramatycznym wołaniem o pomoc, chce odnaleźć adresata listu, ale pod wpływem narzeczonego rezygnuje. Od tego momentu w życiu Christine zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Ktoś próbuje zniszczyć jej życie. W tym samym czasie Minier prowadzi wątek komendanta Servaza, który po dramatycznych wydarzeniach z "Kręgu" przebywa w ośrodku dla policjantów w depresji. Pewnego dnia otrzymuje magnetyczny klucz do pokoju hotelowego i kartkę z datą i godziną spotkania. W hotelu trafia do pokoju, w którym samobójstwo popełniła młoda artystka. Servaz rozpoczyna prywatne śledztwo, dzięki któremu powoli budzi się z letargu.

"Nie gaś światła" nie zawiodła moich oczekiwań. Minier umiejętnie lawiruje pomiędzy dwoma wątkami, które były równie interesujące. Historię Christine czytałam z rosnącym przerażeniem i zafascynowaniem. Do krwi obgryzłam paznokcie, gdy tajemniczy ktoś, krok po kroku niszczył życie Christine. Z przerażającą bezwzględnością osaczył bohaterkę, wykorzystał jej słabe punkty i odizolował od otoczenia. Christine okazała się jednak twardym przeciwnikiem i osobą, której wola przetrwania musi budzić podziw i zdumienie. Servaz tym razem pozostał na drugim planie, ale odegrał ważną rolę w intrydze Miniera. Wątek Hirtmana, seryjnego mordercy, z poprzednich dwóch tomów przewija się również przez "Nie gaś światła", a po zakończeniu można spodziewać się, że wróci w kolejnym tomie pełną parą.

Bernard Minier jest mistrzem tworzenia dusznej atmosfery. Podczas gdy prześladowca osacza Christine, wraz z nią czujemy jak zacieśnia się krąg, z którego nie ma drogi ucieczki. On wie wszystko i jest zdolny do wszystkiego. Autor bawi się z czytelnikami w kotka i myszkę - nic nie jest takie jak się wydaje. Kto czytał poprzednie książki Francuza wie o co chodzi. Ci z Was, którzy nie czytali - pędźcie do księgarni po wszystkie trzy tomy!

Książkę "Nie gaś światła" przeczytałam dzięki uprzejmości księgarni Libroteka.


35 komentarzy:

  1. Dwa poprzednie tomy naprawdę przypadły mi o gustu - ten klimat, ta ciężka atmosfera :D Cieszę się, że mam już i ten tom u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli podobały Ci się poprzednie tomy to i ten nie powinien Cię zawieść :)

      Usuń
  2. W takim razie już mam chęć zapoznać się z twórczością autora ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. książka czeka grzecznie na swoją kolejność :) ale mam pewnośc, że to będzie czytelnicza uczta :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już tylko czekam na więcej czasu, aby zabrać się od początku za twórczość tego autora! Zaczynałam kiedyś Bielszy, ale musiałam szybko oddać... Ale mniej więcej wiem na co mogę liczyć :) Tym bardziej, jak i Ty chwalisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że musiałaś oddać Bielszy, bo to bardzo dobra książka, mam nadzieję, że uda Ci się ją zdobyć drugi raz.

      Usuń
  5. Również jestem fanką Miniera. Czytałam jego dwie poprzednie powieści i byłam zachwycona. Tę też mam i cieszy mnie, że przede mną tyle wrażeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem jak Tobie będzie się podobać. Czekam na Twoją recenzję :)

      Usuń
  6. Sztuką jest tworzyć rzadko, ale na bardzo wysokim poziomie! Nie miałam jeszcze okazji poznać twórczości tego autora, jednak wszystko przede mną. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ale i tak chciałabym więcej Miniera :D

      Usuń
  7. Słyszałąm o tej serii, ale nie chcę kolejnej serii zaczynać... msze pokończyć zaczęte ;)

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja również bardzo lubię tego autora. Zazdroszczę, że miałaś już okazję zapoznać się z jego najnowszą książką. Ja pewnie trochę na nią poczekam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat Miniera musiałam przeczytać na "już, teraz" :)

      Usuń
  9. Mam ale jeszcze nie czytalam. A mam wielką ochotę!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ale jeszcze nie czytalam. A mam wielką ochotę!

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam przeczucie, że spodobają mi się powieści tego pisarza, dlatego pierwszą część niedawno kupiłam, już się nie mogę doczekać jak ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że spodoba Ci się tak bardzo jak mi :)

      Usuń
  12. Taka zabawa w kotka i myszkę z czytelnikiem to dla mnie coś wspaniałego. Koniecznie muszę poszukać książek tego autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie polecam Miniera każdemu fanowi kryminałów :)

      Usuń
  13. Mam wielką ochotę na tę książkę i samego autora, na razie wypożyczyłam od znajomej "Bielszy odcień śniegu", zobaczę, czy mi się spodoba. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem jak Ci się spodoba, daj znać :)

      Usuń
  14. Minier napisał trzy świetne powieści. Czekamy na następne :)
    tommyknocker

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba się już nie zdziwisz, jak napiszę, że w życiu nie słyszałam o tym pisarzu? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale, a wcale się nie zdziwię :) Wiem, że nie przepadasz za kryminałami,ale może w przypadku Miniera się skusisz?

      Usuń
  16. Cieszy mnie Twoja pozytywna opinia, bo dzisiaj przytargałam tę książkę z biblioteki. :) Dwie poprzednie powieści Miniera świetnie mi się czytało i przeczuwam, że na tej również się nie zawiodę. Autor potrafi stworzyć niebanalną intrygę i wprowadzić niepokojącą atmosferę. Może już jutro wezmę się za tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już w bibliotece? To szybko! Mam nadzieję, że i Ty nie zawiedziesz się na lekturze :)

      Usuń
  17. Bardzo mi się podobała ta książka, być może, że to za sprawą Servaza, którego mało było widać i słychać. Wolałabym, aby Minier zrezygnował ze swojego komisarza, wybitnie denerwujący i rozmemłany to facet :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie jest dość irytujący, ale w "Nie gaś światła" jakby odrobinę mniej :)

      Usuń