środa, 30 października 2013

"Inferno" Dan Brown

Światowej sławy specjalista od symboli, Robert Langdon budzi się na szpitalnym łóżku w zupełnie obcym miejscu. Nie pamięta, jak i dlaczego znalazł się w szpitalu. Nie potrafi też wyjaśnić, w jaki sposób wszedł w posiadanie tajemniczego przedmiotu, który znajduje we własnej marynarce. Czasu na rozmyślania nie ma niestety zbyt wiele. Ledwie na dobre odzyskuje przytomność, ktoś próbuje go zabić. W towarzystwie młodej lekarki Sienny Brooks Langdon opuszcza w pośpiechu szpital. Ścigany przez nieznanych wrogów przemierza uliczki Florencji, próbując odkryć powody niespodziewanego pościgu. Podąża śladem tajemniczych wskazówek ukrytych w słynnym poemacie Dantego… Czy jego wiedza o tajemnych sekretach, które skrywa historyczna fasada miasta wystarczy, by umknąć nieznanym oprawcom? Czy zdoła rozszyfrować zagadkę i uratować świat przed śmiertelnym zagrożeniem?


Losy świata znowu spoczywają w rękach niepozornego profesora Harvardu, historyka sztuki i specjalisty od symboli, Roberta Langdona. Człowiek ten, bohater wcześniejszych książek Browna - "Kodu Leonarda da Vinci", "Aniołów i demonów" i "Zaginionego symbolu", ma niewątpliwy talent do pakowania się w kłopoty i mieszania się w sprawy "możnych" naszego świata. Jest przy tym tak nieporadny, że trudno uwierzyć w to, jak unika śmierci. "Kod..." oraz "Anioły i demony" wniosły pewien powiew nowości do świata powieści sensacyjnych. "Inferno" niestety powtarza wiele schematów z poprzednich książek i popełnia jedne z najcięższych grzechów literackich, czyli przewidywalność i nudę. 

Głównym bohaterem książki jest Langdon, ale ważną rolę odgrywają też dwie kobiety - uciekająca razem z nim lekarka i tajemnicza siwowłosa kobieta. Bohaterowie biegają po ulicach trzech europejskich miastach, w poszukiwaniu wskazówek pozostawionych przez pewnego szalonego naukowca zafascynowanego "Boską komedią" Dante Alighieriego. Należy dodać, że akcja, tej prawie sześciuset stronicowej książki, toczy się w przeciągu 24 godzin. Langdon i jego genialna partnerka Sienna, mają nie tylko ogromną wiedzę, ale również masę szczęścia - jakim cudem udaje im się uciec przed doświadczonymi agentami i policją - nie wiem do dziś. Absurdów w tej książce jeszcze kilka by się znalazło, ale pewnie ktoś jeszcze kiedyś napisze o tym książkę.

Długo jeszcze mogłabym marudzić. A to, że akcji dużo, ale tak naprawdę nudno (momentami zasypiałam rano w autobusie, co mi się nie zdarza!), a schemat goni schemat. Ale narzekać więcej nie będę. Pewnie mnie sprzed dziesięciu lat, ta książka by się podobała, ale dziś, po przeczytaniu tych kilkuset książek, widzę, że to literatura niskich lotów.

5.5/10

38 komentarzy:

  1. A jednak w kategoriach czysto rozrywkowych chyba nadal się Brown sprawdza? :) czytałam kiedyś "Kod da Vinci" i stosunkowo niedawno, bo w zeszłym roku "Zagubiony symbol", i tak było schematycznie, narzekałam, ale zabawa i tak była dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czysto rozrywkowych tak, ale książka podobała mi się mniej niż poprzednie. Zastanawiałam się też, czy nie jest tak, że inaczej odbieram, bardziej krytycznie, bo jestem starsza niż wtedy gdy czytałam "Kod...", "Anioły i demony", bo to było około 9 lat temu.

      Usuń
  2. Robiłam podejście do ,,Kodu...", niestety nieudane. Na tą też nie mam ochoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli "Kod..." Ci się nie podobał, to chyba nie ma sensu czytać "Inferno".

      Usuń
  3. Od Browna (i Cobena) zaczęła się moja fascynacja thrillerami - było to jakieś 7-8 lat temu. Pierwsze cztery powieści Browna czytałam nawet po kilka razy, tak mi się podobały - ciekawe, jak odebrałabym je dzisiaj ;). Przede mną ciągle lektura "Zaginionego symbolu", dopiero potem wezmę się za "Inferno".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam "Kod..." jak miałam z 16 lat, więc było to wielkie "wow", a teraz jestem już niestety starsza i już mi się to tak nie podoba...

      Usuń
  4. Uuu, jaka szkoda, że książka w Twoim odczuciu wypada tak kiepsko. Miałam nadzieję, że autor nieco się rozruszał po "Zaginionym symbolu", który moim zdaniem był najsłabszą częścią o Langdonie. "Inferno" i tak przeczytam, bo mama ostatnio przytargała tę książkę z biblioteki, więc to kwestia czasu zanim ja się zabiorę do czytania. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo się nie rozruszał, albo ja się zestarzałam :P Na pewno na mój odbiór tej książki wpłynęło to, że po "Kodzie..." przeczytałam sporo książek tego typu i zwyczajnie mi się przejadły. Czekam teraz na Twoją opinię :)

      Usuń
  5. Uwielbiam Kod i Anioly ale juz Zaginiony symbol dzialal mi na nerwy. Mimo to jestem ogromnie ciekawa Inferno. Na pewno przeczytam :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś pewnie dla samej ciekawości zabiorę się za tę książkę, bo ,,Boską komedię" uwielbiam i jestem ciekawa jak Brown sobie z nią poradził.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam "Boskiej komedii", ale jakoś po książce Browna nie nabrałam ochoty.

      Usuń
  7. Spodziewałem się niskich ocen :) Autor po raz kolejny skopiował ten sam pomysł, ale prawdopodobnie i tak sprawdzę, aby móc samemu trochę na nią ponarzekać :P

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja zapisałam się w kolejce w bibliotece i... czekam. To jest taki typ książki, że im więcej zróżnicowanych opinii o niej, tym większą chęć mam, by ją przeczytać i skonfrontować swoje zdanie z innymi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co człowiek to inna opinia ;) Mam nadzieję, że Tobie będzie się podobała bardziej niż mi.

      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Mam mieszane uczucia co do tej książki. Czytać, czy nie czytać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytać i podzielić się wrażeniami :)

      Usuń
  10. Słyszałam tak skrajne opinie na temat tej książki, że właściwie ilu czytelników tyle opinii. Poprzednie książki Browna podobały mi się, ale traktowałam je jako czysty relaks i nic więcej i tak postąpię i w tym przypadku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i czysty relaks, ale mnie za bardzo irytowały pewne rzeczy żeby się odprężyć...

      Usuń
  11. Ta książka nie zyskuje jakoś zbyt dobrych opinii... Nie czytałam jeszcze nic Brown'a, ale zacznę od Kodu...

    OdpowiedzUsuń
  12. Uuu to widzę, że nie warto w ogóle myśleć o sięgnięciu po tę książkę. Nie czytałam żadnej powieści Browna, nie kusi mnie jego twórczość szczególnie, ale może kiedyś zdecyduje się przeczytać "Kod...".

    OdpowiedzUsuń
  13. Znasz moją opinię, a fakt, że mamy podobne zdanie co do najnowszego dzieła pana Browna, wyjaśnia sprawę:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mimo pośredniej oceny, książkę chętnie przeczytam, jeżeli wpadnie mi w ręce:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Póki co do czynienia z Brownem miałam tylko poprzez "Zaginiony symbol", który zresztą skutecznie zniechęcił mnie do dalszej lektury tego autora. Najwyraźniej słusznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam jedynie "Kod Leonarda Da Vinci" tego autora. Przeczytałam i nie wywarła na mnie dużego wrażenia. Oczywiście czytało się ją w miarę szybko i płynnie, ale niczym mnie szczególnym nie zachwyciła. Dlatego nie mam zamiaru sięgać po kolejne książki tego autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Inferno" jest stylowo podobne do "Kodu...", ale w mojej opinii gorsze. Jeśli jedna książka Browna Ci się nie podobała, to następna raczej też nie będzie.

      Usuń
  18. Czytałam wszystkie książki Browna poza Inferno - ta czeka już na mnie na półce. Może przeważy moj słabość do tego autora, a może najnowszy tytuł otworzy mi oczy na te schematy o których piszesz - sama jestem ciekawa jak ją odbiorę. Nastawiona jestem jednak pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na Twoją opinię - mam nadzieję, że Tobie spodoba się bardziej :)

      Usuń
  19. Z "Inferno" zdecydowanie bardziej wolę "Dante's Inferno" Wergiliego :) chociaż wiem, że nie jest to książka, którą Fundacja TVN KRS rozdawałaby swoim podopiecznym, to ja na pewno prędzej czy później polecę ją mojej pociesze :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń