piątek, 14 grudnia 2012

"Morderstwo w Boże Narodzenie" Agatha Christie

Książkami Agathy Christie zaczytywałam się jako młoda dziewczyna, przeczytałam wszystkie jej powieści dostępne w bibliotece i sama zgromadziłam całkiem niezły zbiór. Do dziś książki Królowej Kryminału stoją na honorowym miejscu w mojej biblioteczce. Dzięki wyzwaniu
Trójka e-pik postanowiłam odświeżyć sobie "Morderstwo w Boże Narodzenie", z moim ulubionym detektywem Herculesem Poirot.

Zbliża się Boże Narodzenie. Senior rodu Simeon Lee do swej rezydencji zaprasza rodzinę. Spotkanie jest nietypowe, gdyż Lee niemal nie utrzymywał z dziećmi kontaktów. Mało przyjemnej atmosfery nie poprawia pojawienie się uchodzącego za czarną owcę syna, a tym bardziej wnuczki, którą rodzina widzi po raz pierwszy. W ponurych nastrojach podsycanych pragnieniem odziedziczenia jak największego spadku zebrani dowiadują się o zabójstwie złośliwego milionera.

Do akcji wkracza niezastąpiony Herkules Poirot. Przed detektywem trudna zagadka - okazuje się bowiem, że z sypialni Simeona zniknęły diamenty, nie wszyscy goście ujawnili prawdziwą tożsamość, a zamordowany miał niejednego wroga…


Z pozoru święta Bożego Narodzenia to okres pojednania i pokoju. Czy jest to jednak prawda? Na pewno nie wypadku rodziny Lee. Głowa rodu, ekscentryczny i złośliwy starzec Simeon Lee pod pozorem pogodzenia się z synami i jedyną wnuczką sprowadza do rodzinnej posiadłości swoich najbliższych. Jego cel jest jednak inny - dla własnej uciech prowokuje i napuszcza na siebie poszczególnych członków rodziny. Jego brutalne morderstwo nie dziwi - jakby sam się o to prosił. Sprawę prowadzi bystry inspektor Sugden, ale niestety dla mordercy w okolicy jest też słynny belgijski detektyw.

Morderstwo Simeona Lee jest  zagadką zamknietego pokoju i nie sposób jest się nie uśmiechnąć przy tym cytacie: "Czy pan chce mi powiedzieć, inspektorze, że to jedna z tych historii, opisanych w lichych krymianałach, o facecie zamordowanym w zamkniętym pokoju przez siły nadprzyrodzone?"* Tak to właśnie taka historia, ale na pewno nie jest to lichy kryminał, bo książkę Chritsie czyta się bardzo dobrze.

Agatha Christie przedstwiła w swej krótkiej powieści całą gamę interesujących postaci, z których każda miała powód i sposobność by zamordować staruszka i ustami Herculesa Poirot pięknie to wyjaśniła. Choć nie jest to najlepsza książka tej znakomitej autorki to znów dałam się porwać jej stylowi, nie odkryłam kim jest morderca, ani jaki był jego motyw.

Lektura tego kryminau zaostrzyła mój apetyt na inne książki Królowej Kryminału, w grudniu chciałabym przeczytać jeszcze "Tajemnicę gwiazdkowego puddingu".



*Agatha Christie "Morderstwo w Boże Narodzenie" Prószyński i S-ka, 2001, str. 55

16 komentarzy:

  1. Nawet książki będą teraz recenzowane tylko jeśli będą miały motyw świąteczny? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie tylko wtedy ;) Ale książki z motywem świątecznym chyba najlepiej czytać w święta? ;)

      Usuń
    2. Jeżeli będą trupy i zagadka, to jak dla mnie mordować może nawet święty Mikołaj. Byle coś się działo :)

      Usuń
    3. Trup był i to krwawy :)

      Usuń
  2. A ja jestem ciekawa, czy była ekranizacja tej powieści, ponieważ ogólny zarys fabuły kojarzy mi się z filmem o niemal identycznej tematyce. Może to tylko zbieg okoliczności, ale mimo wszytko książkę chce przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie, miałem to samo. To był jakiś stary film. Bardzo mi się podobał, ale oglądałem go już bardzo dawno. Ciekawe jaki miał tytuł?

      Usuń
    2. Hmm bardzo możliwe, chociaż mi z fabułą żadnego filmu się nie kojarzy.

      Usuń
    3. No właśnie ja też tytułu nie mogę skojarzyć, gdyż oglądałam chyba za 10 lat temu(no może wcześniej), ale w każdym razie fabuła książki brzmi znajomo.

      Usuń
  3. Nie ma to jak klasyka, na Agathę zawsze można liczyć :) /tommy/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, czasem warto wrócić do klasyki!

      Usuń
  4. Wiem na pewno, że kiedyś czytałam ten kryminał, ale jak przeczytałam Twoją recenzję, to zrozumiałam, że nic a nic z niej nie pamiętam. Tak, jakbym jej nigdy nie czytała. Cóż, starość nie radość, pamięć już nie taka sama ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też myślałam, że już to czytałam, a później okazało się, że nic nie pamiętam z lektury ;)

      Usuń
  5. Czytałam. Uwielbiam Agathę Christie :) W domu czeka juz na mnie "Kurtyna" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ją uwielbiam :) "Kurtyny" nie posiadam na własność, ale na pewno czytałam ją parę lat temu.

      Usuń
  6. Świetna książka, podobnie jak inne Christie:))

    OdpowiedzUsuń