
Mimo iż, "Zapłatą będzie śmierć" jest debiutem autorki, zaskakująco dobrze się tą książkę czyta. Pod względem stylistycznym jest dobrze napisana, a intryga jest ciekawie poprowadzona. Lohnig zgrabnie myli tropy (niestety dość szybko wytypowałam mordercę, ale zwalam to na karb masy przeczytanych kryminałów) i wprowadza ciekawy wątek poboczny w postaci historii Agnes.
W przypadku Agnes autorka poszła trochę na łatwiznę - nie ma to jak zaserwować bohaterowi porządą tragedię rodzinną. Jednak jej postać jest bardzo realistycznie przedstawiona, czasami może trochę drażni, ale na pewno czytelnik jej współczuje i z nią sympatyzuje. Pani Lohnig zastosowała ciekawy zabieg w postaci listu od męża, który muszę przyznać, w tej książce zaskoczył mnie najbardziej. Jedna rzecz tylko wydała mi się dziwna (ale może w Niemczech jest inaczej niż w Polsce?) - to, że Agnes miała tylko jedno zdjęcie córki i męża (w Niemczech nie noszą zdjęć bliskich w portfelach? może nie), czyżby dziadkowie, zarówno ze strony Agnes, jak i jej męża, nie posiadali zdjęć wnuczki? Agnes nie miała też ich zdjęć np. w telefonie komórkowym?
Drugim interesującym bohaterem jest komisarz Konstantin Duhnfort, samotny facet w średnim wieku, jednak sympatyczny i lubiący dobrą kuchnię. Miła odmiana po depresyjnych alkoholikach.
Blogerzy, Agnieszka z bloga krimifantamania i Inge Lohnig są dziś przyczyną mojego niewyspania. Po prostu musiałam dokończyć tę powieść. Teraz idę zapolować na kolejny tom, chętnie dowiem się co słychać u sympatycznego Duhnforta i spółki.
Wow, nareszcie jakaś lektura dla mnie :)
OdpowiedzUsuńrecenzje-literackie.blogspot.com
Nareszcie trafiłam ;)
UsuńDo tej pory czytałam jedną recenzję tej książki. Twoja jest druga. Obie opinie są pozytywne, więc mam nadzieję, że książka szybko trafi w moje ręce :)
OdpowiedzUsuńJa czytałam kilka i raczej wszystkie pozytywne i nie zawiodłam się :)
UsuńMuszę przyznać, że ciekawie brzmi. Będę o niej pamiętać i jak gdzieś się na nią natknę to sięgnę:)
OdpowiedzUsuńCiekawie, ciekawie :)
UsuńCieszę się, że Ci się podobało... ja może nie mam zbyt obiektywnego stosunku do tej serii, ale bardzo się związałam z Dühnfortem, Giną i w ogóle stylem pisania pani Löhnig.
OdpowiedzUsuńNie dziwie się zupewłnie, że się związałaś - w końcu to wiele godzin spędzone nad tą książką :)
UsuńWszystko brzmi tu niezwykle ciekawie. Aż człowieka nachodzi ochota na dobry kryminał :)
OdpowiedzUsuńOj tak dobry kryminał jesienną porą to jest to ;)
Usuń