
Historyczka, Verity Kindle ratuje przed utonięciem i przenosi kota z czasów wiktoriańskich do 2057 roku i tym samym narusza reguły kontinuum czasoprzestrzennego. Ned jest jedyną osobą, która może przenieść się do 1888 roku by zapobiec nieodwracalnej zmianie biegu historii. I tak Ned trafia w sam środek epoki wiktoriańskiej, gdzie poznaje młodego studenta Terence'a i jego buldoga Cyryla, profesora Peddicka, rozkapryszoną pannicę Tossie, jej kotkę Księżniczkę Ardżumand i jeszcze kilka nie mniej interesujących postaci.
Opisałam zaledwie drobny fragment fabuły, która z każdą stroną co raz bardziej się gmatwa. Pojawiają się nowe postacie (nie licząc psa), a bohaterowie, co rusz "skaczą" w inne czasy. To bogactwo jest początkowo bardzo męczące. Trudno zorientować się w sytuacji, a rozmowy bohaterów dotyczące podróży w czasie, kontinuum i poślizgów niewiele wyjaśniają. Jednak im dalej tym historia co raz bardziej wciąga i bawi. Próby przywrócenia prawidłowego biegu historii przez Verity i Neda generują wiele pomyłek i zabawnych sytuacji. "Nie licząc psa" to pierwszorzędna komedia pomyłek. Connie Willis nawiązuje do wielu dzieł literackich i pisarzy. Już sam tytułu nawiązuje do powieści Jeroma "Trzech panów w łódce (nie licząc psa)", autorka wzorowała się również na takich klasykach kryminału jak Agatha Christie, Arthur Conan Doyle i Willkie Collins (jeśli ktoś nie czytał "Kamienia księżycowego" to natknie się na ogromny spoiler!).
"Nie licząc psa" trafiło na mój mały kryzys czytelniczy dlatego choć to bardzo dobra książka czytałam ją stosunkowo długo. Zachęcam wszystkich do przeczytania tej książki, nawet tych, którzy nie przepadają za fantastyką i sf.
hmm...w sumie to niby nie jest mój typ powieści, ale może po nią sięgnę. Ot tak z czystej ciekawości...
OdpowiedzUsuńJa byłam zaskoczona - nie do końca powieść sf :)
UsuńNie, zdecydowanie nie dla mnie.
OdpowiedzUsuń:)
UsuńW końcu coś dla mnie. Mam nadzieje, że będę miał okazję po nią sięgnąć. Zapowiada się super :)
OdpowiedzUsuńCiesze się, że trafiłam tym razem w gust ;)
Usuń"Strusia noga biskupa" - tym rozpaliłaś moją ciekawość do czerwoności :)
OdpowiedzUsuńZ podobną fabułą spotykałam się tylko w filmach (np. "I uderzył grom"), ale w książkach jeszcze nie. Myślę, że "Nie licząc psa" mogloby mi się spodobać :)
Haha strusia noga nurtowała mnie przez większą część książki :)
UsuńRaczej nie dla mnie :)
OdpowiedzUsuńCzasem pozory mylą :)
Usuń