wtorek, 4 października 2016

"Lampiony" Katarzyna Bonda

Poprzednia książka z serii o profilerce Saszy Załuskiej kończyła się potężnym clifhangerem. Fano serii przyszło czekać ponad rok, by dowiedzieć się co stało się z "Duchem", ale ja na szczęście, tyle czekać nie musiałam, bo tego samego dnia, gdy skończyłam czytać "Okularnika", w moje ręce trafiła najnowsza książka Katarzyny Bondy.


Po dramatycznych wydarzeniach z końcówki "Okularnika" Sasza Załuska jest niepewna swojego losu. Profilerka podejrzewa, że konsekwencje jej czynów będą poważne. Niespodziewanie dla niej samej, Sasza dostaje drugą szansę. Zostaje wysłana do Łodzi, w której szaleje nieprzewidywalny podpalacz. Kobieta będzie musiała nie tylko znaleźć szaleńca, który terroryzuje miasto, ale też stawić czoła swojemu największemu lękowi - ogniowi. Tym razem życie prywatne Saszy i jej sercowe dylematy schodzą na drugi plan. Rozpoczyna się szaleńcza pogoń za piromanem. Mieszkańcy miasta nie znają dnia, ani godziny, nie wiadomo, która kamienica stanie się celem szaleńca. Sasza, wraz z ekipą łódzkich policjantów stara się się odkryć, kim jest podpalacz i  zapobiec kolejnym tragediom.

W "Lampionach" najważniejsza jest Łódź - niezwykłe miasto pełne sprzeczności - piękne i brzydkie jednocześnie. Zabytkowe kamienice zamieszkane przez lokalnych meneli i podejrzane typki kryjące się niemal za każdym rogiem to tylko ułamek, tego co w "Lampionach" prezentuje autorka. Bonda wykonała kawał pracy opisując mroczne zaułki miasta i jej mieszkańców. W książce wiele się dzieje - brutalne napady, oszustwa, a na dodatek po mieście rozeszła się plotka, że w Łodzi może działać komórka terrorystyczna ISIS.

Wiele, pozornie niepowiązanych ze sobą wątków, wielu bohaterów - to znów serwuje nam Katarzyna Bonda. Łatwo zgubić się w tym wszystkim, momentami jest dość chaotycznie. Choć wszystkie wątki łączą się w całość, ja się niestety w tym do końca nie odnajduję. Książki Bondy czytam i tetralogię planuję dokończyć, ale lektura nie daje mi takiej satysfakcji, jakiej oczekuję. Może bardziej uważny czytelnik odniesie z tej lektury większą korzyść. O dziwo na "Czerwonego Pająka" czekam z ciekawością.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Muza.

8 komentarzy:

  1. Mam podobne wrażenia, jeśli chodzi o "Lampiony", trochę przeszkadzało mi, że w sumie mało było samej Saszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, opinie o książce miałyśmy bardzo podobne :)

      Usuń
  2. Nie czytam Bondy, po jej "Pochłaniaczu", zdecydowanie mi się odechciało pozostałych. Nudne, przegadane, opasłe przez mnogość wprowadzanych postaci. Doprawdy, "królowa polskiego kryminału"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pochłaniacz" był najsłabszy, ale jeśli Ci się nie podobał, to "Lampiony" też raczej nie będą.

      Usuń
  3. Na pewni trzeci tom przeczytam, bo w gruncie rzeczy lubię Saszę :) Przyznam jednak, że w to w historii "Czerwonego pająka" też upatruję duży potencjał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Czerwony pająk" ma największy potencjał :)

      Usuń
  4. Czytam "Pochłaniacza". Napięcia nie ma, ale podoba mi się wielowątkowość i dużo bohaterów. Zobaczymy, czy będę chciała czytać kolejne tomy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem jak spodobają Ci się kolejne tomy :)

      Usuń