środa, 20 sierpnia 2014

Przegląd filmowy

Niezgodna


Nie wytrzymałam. Robię to niezmiernie rzadko, ale tym razem obejrzałam film zanim przeczytałam książkę. Szybko to nadrobiłam, bo powieść Veronici Roth też jest już za mną. Tym razem film podobał mi się bardziej, choć dzięki książce niektóre wątki stały się bardziej zrozumiałe (choćby perfekcyjny make-up głównej bohaterki ;)). 
Główną bohaterką "Niezgodnej" jest żyjąca w futurystycznym Chicago Beatrice Prior. Nowoczesne społeczeństwo podzielone jest na pięć frakcji: Altruizm, Nieustraszoność, Erudycję, Prawość i Serdeczność. Każdy nastolatek przechodzi test predyspozycji, po którym musi wybrać frakcję. Beatrice, wychowana we frakcji Altruistów jest zafascynowana Nieustraszonymi. Wynik testu predyspozycji Beatrice jest niejednoznaczny, dziewczyna pasuje do więcej niż jednej frakcji, co czyni ją Niezgodną. Beatrice jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie, bo władze likwidują niezależnie myślących i niebezpiecznych w ich mniemaniu Niezgodnych. W uporządkowanym frakcyjnym świecie nie ma miejsca dla takich jak Beatice, więc dziewczyna ukrywa wynik testu, opuszcza rodzinę i dołącza do Nieustraszonych, gdzie przejdzie trudy nowicjatu, dołączy do rzeszy wykluczonych i bezfrakcyjnych, lub umrze. A tak przy okazji się zakocha ;)
"Niezgodna" powstała na fali popularności Igrzysk śmierci. Właściwie nie ma w tym nic złego. Były filmy i seriale o wampirach i wilkołakach, teraz mamy falę na dystopie. "Niezgodna" na szczęście nie okazała się totalnym gniotem. Jest to film dla nastolatek, ale dorosły, nie mający zbyt wygórowanych wymagań też będzie się na nim nieźle bawił. "Niezgodna" nie jest odkrywcza, czy wybitnie oryginalna, ale w moim odczuciu realizacja produkcji jest całkiem niezła. Aktorzy są dobrze dobrani, jest chemia pomiędzy głównymi bohaterami - Tris i Cztery. O dziwo nie ma tak popularnego "trójkąta"! Bawiłam się nieźle!

Magia w blasku księżyca




Średnio raz w roku Allen kręci nowy film, a ja potulnie kupuję bilet i udaję się do kina. Czasem trafi się taka perełka jak "O północy w Paryżu", a czasem produkcja mniej udana. Na pewien poziom i znakomitą obsadę można jednak liczyć. Tym razem Allen zwerbował do swojego filmu znakomitego Colina Firtha i wschodzącą gwiazdę Emmę Stone. Firth gra iluzjonistę Wei Ling Soo, za przebraniem którego ukrywa się pewny siebie i arogancki Anglik Stanley Crawford. Za namową przyjaciela Stanley wyrusza z misją do położonej na Lazurowym Wybrzeżu posiadłości rodziny Catledge. Na miejscu, udając zamożnego biznesmena, ma zdemaskować oszustwa pięknej kobiety-medium - Sophie Baker granej przez Emmę Stone. Stanley szybko wpada w sidła uroczej Amerykanki.
Allen znowu zapewnił mi kawał dobrej rozrywki. Firth, jak zwykle świetny, gra zadufanego w sobie, ironicznego Anglika, który nie wierzy w spirytystyczne zdolności Sophie. Ale do czasu...
"Magia w blasku księżyca" nie jest najlepszym filmem amerykańskiego reżysera, ale to zabawna i nie głupia komedia ze szczyptą romansu, idealna by zobaczyć w spokojny letni wieczór.

Battleship: Bitwa o Ziemię


Każdy czasem potrzebuje potrzebuje odstresować się przy jakiejś niekoniecznie ambitnej produkcji. Mój wybór pada zazwyczaj na filmy o superbohaterach (a tu czasem prawdziwe perełki się trafiają!) lub na takie, w których dzielni Amerykanie ratują świat. Tym razem padło na amerykańsko-japońskich marynarzy, którzy dzielnie poradzili sobie z przybyszami z Kosmosu. Ale nie o fabułę przecież tu chodzi, a efekty specjalne i przystojnych facetów w mundurach. Chciałam popatrzeć trochę na Alexandra Skarsgaarda UWAGA SPOILER, ale jego bohater zbyt długo nie przetrwał. Film jest słaby i mogłabym wymienić wiele wad, ale swoją odmóżdżającą rolę spełnił.

Frank



Od pewnego czasu śledzę filmową karierę Michaela Fassbendera i staram się oglądać wszystkie filmy z jego udziałem (wyjątkiem był Adwokat, którego nie widziałam z powodu wielu negatywnych recenzji). Choć Fassbender gra tu tytułową rolę nie widać go prawie wcale, bowiem jego bohater Frank, jest ekscentrycznym liderem zespołu muzycznego, który nosi na głowie ogromną maskę. 
Historię Franka i jego zespołu poznajemy dzięki młodemu ambitnemu Jonowi, który na krótko przed koncertem zostaje poproszony o zagranie z ekipą. W końcu Jon zostaje z zespołem i razem wyruszają do małego domku w Irlandii, by nagrać płytę. Jon przez cały pobyt nagrywa filmiki z prób i umieszcza je na youtubie, gdzie zespół zyskuje niewielką popularność. Zespół dostaje zaproszenie na festiwal South by Soutwest i wyrusza w podróż do USA.
Choć Frank jest reklamowany jako czarna komedia, to dla mnie był to bardziej dramat ze scenkami komediowymi. Fassbender, Domhnall Gleesom i Maggie Gyllenhaal wzięli udział w trochę szalonym, trochę smutnym i trochę dziwnym filmie, który warto zobaczyć.

14 komentarzy:

  1. Na Allena się skuszę - mur beton

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie widziałam żadnego z tych filmów, więc możliwe, że na któryś się skuszę. Kojarzę jedynie Niezgodną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oprócz Battleship wszystkie polecam :)

      Usuń
  3. Nie mogę doczekać się nowego filmu Allena. :) Co prawda nie wiem jeszcze, czy udam się do kina, ale nawet jeśli nie, to pewnie dość szybko nadrobię.
    "Frank" ma za to bardzo ciekawą obsadę, ale wciąż nie wiem, czy się skuszę. Może w dalszej przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Allen trzyma formę, a scena oświadczyn jest po prostu prześmieszna :)
      Frank jest bardzo specyficzny...

      Usuń
  4. Też kusi mnie "Magia w blasku księżyca", może do końca lata uda mi się zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak wchodzi do kin nowy Allen, to prawie zawsze idę :) Lubię jego filmy! Fassbendera baaardzo lubię, więc "Franka" muszę obejrzeć!

    OdpowiedzUsuń
  6. Tylko Niezgodną oglądąłam i w sumie nie było tak źle :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widziałam 1 i 3 - obydwa godne polecenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ochotę na Allena i "Franka". :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Allena obejrzę w pierwszej kolejności :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Parę dni temu oglądałam "Niezgodną", trochę bez przekonania podchodziłam do tego filmu, bo to nie do końca moje klimaty, ale historia mnie zaciekawiła i wciągnęła. ;)

    OdpowiedzUsuń