czwartek, 29 sierpnia 2013

Blue Jasmine

Miałam nie lada zagwozdkę, o czym Wam dziś napisać. Żadnej opinii nie doczekał się przecież "Zapach gorzkich pomarańczy" i "Ashford Park", a po długich zmaganiach wreszcie skończyłam czytać "Sufi" Elif Shafak. W planach miałam też krótką mini-recenzję 3 sezonów Teen Wolfa :) Zdecydowałam się jednak krótko napisać o najnowszym filmie Allena, o którym wspominałam w poprzedniej notce.

Tytułową Jasmine poznajemy na pokładzie samolotu z Nowego Yorku do San Francisco, gdzie leci zamieszkać ze swoją adoptowaną siostrą Ginger, po wielkiej katastrofie jaką było aresztowanie jej męża Hala za malwersacje i utrata wszystkich pieniędzy. Jasmine, wcześniej mieszkanka Park Avenue, dystyngowana i elegancka kobieta obracająca się wśród śmietanki Nowego Yorku, trafia w zupełnie inny świat. Zagubiona i oszołomiona zwraca się o pomoc do siostry, którą wcześniej skutecznie ignorowała. Ginger to rozwódka, która wychowuje dwójkę nastoletnich synów. Mieszka w małym mieszkanku, pracuje na kasie w supermarkecie i umawia się z prostolinijnym mechanikiem samochodowym Chillim. Jasmine szybko popada w konflikt z narzeczonym siostry, którego uważa za nieudacznika. Szukając mężczyzny dla siebie postanawia również Ginger znaleźć odpowiedniego partnera.

Cate Blanchett przyćmiła w tym filmie absolutnie wszystkich. Jej Jasmine jest znerwicowana, mówi do siebie, a jednocześnie cały czas pokazuje wyższość. W jednej chwili potrafimy jej współczuć, a drugiej nienawidzimy. Jasmine w wykonaniu Blanchett jest postacią bardzo złożoną i skomplikowaną. Raz jawi się jako osoba bez uczuć i zimna, by za chwilę rozsypać się na naszych oczach na środku ulicy, czy w trakcie przyjęcia. Nie zawiodła też Sally Hawkins jako Ginger, siostra głównej bohaterki. W rolach mężczyzn obu pań zagrali -Alec Baldwin jako Hal, Peter Skarskaard, jako Dwight, nowy partner Jasmine, oraz Bobby Cannavale jako Chilli.

Blue Jasmine różni się od kilku ostatnich filmów Woody'ego. Mimo specyficznego dla tego reżysera humoru jest to bardziej dramat niż komedia. Tym razem Allen w wersji przygnębiającej podoba mi się nawet bardziej niż w lekkiej. Nawet jeśli nie lubicie filmów tego reżysera, to warto zobaczyć Blue Jasmine dla rewelacyjnej roli Cate.

16 komentarzy:

  1. o! idę w poniedziałek do kina, mam nadzieję, że również spodoba mi się bardziej od ostatnich filmów Woody'ego ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może kiedyś obejrzę, jak będą emitowali:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jestem pewna czy oglądałam jakikowiek film Allena i nie wiem czy skuszę się na ten, ale jak przeczytałam o rozwiedzionej kasjerce z dwójką dzieci umawiającej się z mechanikiem to mi się odechciewa. To po prostu zbyt często powielany motyw w książkach i filmach.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nie oglądałaś żadnego filmu Allena to koniecznie zobacz! :)

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Z Twojej opinii wynika, że "Blue Jasmine" zapowiada się na ciekawy film. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dla mnie super! na pewno obejrzę! Kocham Allena:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ok, zrobię to dla Cate :) Bo ją lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już dawno nie oglądałam filmów Allena, muszę to nadrobić :) Tego filmu jeszcze nie widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden z lepszych allenowych ostatnio :)

      Usuń