Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 lutego 2017

"Behawiorysta" Remigiusz Mróz

Zamaskowany mężczyzna bierze zakładników w opolskim przedszkolu. Grozi, że zabije dzieci i ich wychowawców. Nie stawia żadnych żądań, a swe działania transmituje na żywo w internecie. Swoje chore działania nazywa Koncertem Krwi. Całej sytuacji przygląda się Gerard Edling, były prokurator, specjalista od kinetyki, znany ze swoich umiejętności "odczytywania" ludzi poprzez ich gesty i mimikę, czyli tytułowy Behawiorysta. Edling zostaje wciągnięty w okrutną grę z mordercą, którego media ochrzciły Kompozytorem.


Gerard Edling to postać, która skojarzyła mi się trochę z Herculesem Poirot, bohaterem wielu powieści Agaty Christie. To dystyngowany i elegancki mężczyzna, który dokładnie przestrzega zasad savoir vivre'u. Ale Edling ma też bardziej "mroczną" stronę. Fascynują go mordercy, z prokuratury wyrzucono go za tajemniczą sprawę "z dziewczyną", ma na pieńku z opolską policją, a z żoną i prawie dorosłym synem ma kiepski kontakt. Gerarda ceni jedynie była podopieczna, a obecnie jedna z prokuratorów zajmujących się sprawą Kompozytora.

Książki Remigiusza Mroza mają to do siebie, że czytają się same. Autor ma niebywale lekkie pióro i zdolność do przykuwania uwagi czytelnika. Pomysł na powieść też był całkiem niezły, ale koniec końców coś nie zagrało, tak jak powinno. Mnie zawiodły dwie rzeczy. Po pierwsze: przewidywalność. Niestety czytelnicy poprzednich książek Mroza pewnych rzeczy mogli się spodziewać, bo autor posłużył się podobnym zabiegiem, co w całkiem znanej trylogii z Forstem. Po drugie: zakończenie - zbyt wydumane i na siłę zaskakujące.

"Behawiorysta" to thriller, którego potencjał nie został wykorzystany.Fani Remigiusza Mroza prawdopodobnie będą usatysfakcjonowani, ja jednak pozostanę przy serii z Chyłką i Oryńskim.


poniedziałek, 25 kwietnia 2016

"W dół" Tim Johnston

Wyobrażam sobie, że jednym z najgorszych koszmarów każdego rodzica jest zaginięcie dziecka. To właśnie spotkało rodzinę Courtladów. Ona - piękna i wysportowana, utalentowana 18-letnia biegaczka, on - nieśmiały grubasek, jej młodszy 15-letni brat Sean. Gdy Caitlin namówiła rodziców na wakacyjny wyjazd w Góry Skaliste nic nie wskazywało na to, że skończy się to tragedią. A jednak. Caitlin i Sean wybrali się na wycieczkę, ona żeby pobiegać, on na rowerze, by jej potowarzyszyć. Niestety do domu wróciło tylko jedno z nich. Gdy z telefonu Seana dzwoni szeryf, świat Grant i Angeli Courtlandów staje w miejscu. Co stało się z Caitlin? Dlaczego zostawiła rannego brata? Czy jeszcze kiedyś wróci? Te pytania zadają sobie jej rodzina i policja.



Tim Johnston stworzył powieść która nie jest zwyczajnym thrillerem, bo nie skupia się na rozwiązaniu zagadki kryminalnej, a raczej jest zapisem tego, co dzieje się z rodziną po utracie dziecka. A nie dzieje się dobrze, można nawet powiedzieć, że jest to rodzina w rozpadzie. Angela przeżywa załamanie nerwowe, Grant gorączkowo szuka córki w górach, a Sean trochę zostawiony sam sobie, nie radzi sobie z poczuciem winy i samochodem ukradzionym ojcu przemierza kolejne stany. Idealnym dopełnieniem książki są fragmenty, w których główną bohaterką jest Caitlin. Razem daje to powieść, która gra na emocjach i niesamowicie wciąga.

 "W dół" czyta się rewelacyjnie, choć nie jest to lekka proza, czasami wręcz poetycka. Autor stopniuje napięcie, pod koniec czyta się ją po prostu z gulą w gardle i dłońmi mocno zaciśniętymi w pięść. Choć motyw porwanej dziewczyny i jej poszukiwań można uznać za wyeksploatowany Johnston potrafił wycisnąć z niego coś więcej, coś co sprawia, że od powieści momentami nie można się oderwać. Początek i koniec "W dół" jest emocjonalnym rollercoasterem, jej środek, trochę spokojniejszy, ukazuje ból rodziny dotkniętej tragedią. Warto przeczytać. Z całego serca polecam!

Za książkę dziękuję wydawnictwu Marginesy.



poniedziałek, 14 stycznia 2013

"W obronie syna" William Landay

Na przedmieściach Bostonu zamordowany zostaje czternastoletni chłopiec, Ben Rifkin. Sprawę prowadzi zastępca prokuratora okręgowego Andrew Barber, ojciec kolegi ofiary. Brutalne morderstwo nastolatka wstrząsa bogatymi i wykształconymi mieszkańcami Newton. Po pięciu dniach bezowocnego śledztwa Barber zostaje odsunięty od sprawy. Podejrzanym zostaje jego syn Jackob, rówieśnik ofiary. Andy nie wierzy w winę syna, ale wkrótce cała rodzina musi zmierzyć się z oskarżeniem, procesem sądowym, ostracyzmem społecznym i tajemnicą sprzed lat, która może zaważyć na wyroku.

Całą historię śledzimy oczami Andy'ego, ojca do końca wierzącego w niewinność syna, pomimo licznych dowodów, że Jackob może być zamieszany w śmierć kolegi. Autor świetnie pokazał dylematy jakie targają całą rodziną Barberów, niezłomna wiara Andy'ego została przeciwstawiona wątpliwościom jakie miała jego żona Laurie. Jego postacie są wiarygodne, niejednowymiarowe i dobrze nakreślone. Landay, tak jak jego bohater, był prokuratorem okręgowym, więc strona procesowa została przedstawiona bardzo rzetelnie i ciekawie. Choć nie jestem fanką thrillerów prawniczych to zaciekawiły mnie zawiłości amerykańskiego systemu prawnego.

William Landay stawia pytania, które dręczą chyba większość rodziców dorastających dzieci, ale nie daje łatwych odpowiedzi. Możemy z łatwością postawić się w sytuacji Andy'ego i Laurie Barberów - czy murem staniemy za naszym dzieckiem, czy jesteśmy winni jego czynów? Te pytania dręczą czytelnika równie skutecznie, co rodziców Jackoba. "W obronie syna" zostawia pewien niepokój, trudno przestać o niej myśleć. To niełatwa, poruszająca książka. Spodziewałam się czegoś innego, ale nie żałuję.

7.5/10

niedziela, 25 listopada 2012

"Kobieta z Piątej Dzielnicy" Douglas Kennedy

"Kobietą z Piątej Dzielnicy" zainteresowałam się z powodu filmu, w którym występuje dwójka aktorów, których bardzo lubię - Kristin Scott Thomas i Ethan Hawke. Dodatkowo skusiły mnie pozytywne recenzje na blogach i ciekawa fabuła.

Harry Ricks po głośnym skandalu i zwolnieniu z posady profesora na amerykańskim collegu, wyjeżdża do Paryża. Przyszłość nie rysuje się przed nim jasno. Żona zostawiła go, a nastoletnia córka nie chce mieć z nim nic wspólnego. Harry liczy na to, niewielkie oszczędności pozwolą mu przeżyć w stolicy Francji przez kilka miesięcy. W tym czasie ma nadzieję napisać książkę i pogodzić się z córką. Od początku nic nie idzie po jego myśli. Zrządzeniem losu udaje mu się wynająć obskurny pokoik i znaleźć pracę jako stróż nocny w zajmującej się szemranymi interesami firmie. Na Salonie, spotkaniu orgaznizowanym przez ekscentryczną Amerykankę Lorraine L'Herbert, Harry poznaje tajemniczą Węgierkę - Margit Kadar. Oboje łączy samotność i tragiczna historia, szybko stają się kochankami, ale na warunkach kobiety - co trzy dni, na zaledwie kilka godzin Harry przychodzi spokać się z Margit. Wkrótce, osoby, które w ostatnim czasie wyrządziły Harremu krzywdę, zostają, a samym mężczyzną zaczyna interesować się policja.

"Kobieta z Piątej Dzielnicy" to książka o tym, jak jeden bład może zrujnować całe życie. Harry pokutuje za grzechy, choć, jak sam twierdzi, nie jest bez winy. Czasem dziwi to że, mimo krzywd jakie spotkały go ze strony innych nie jest żądny zemsty. Jednak ręka sprawiedliwości dopada każdego, kto w jakiś sposób skrzywdził Harrego lub mu zagraża. Kto za tym stoi i dlaczego ktoś "pomaga" Harry'emu? Żeby się tego dowiedzieć należy przeczytać "Kobietę z Piątej Dzielnicy".

Akcja książki toczy się bardzo powoli, autor dużo miejsca poświęcił przemyśleniom bohatera, jego wspomnieniom i samotności. Dzieje się niewiele, tak na prawdę akcja przyspiesza dopiero pod koniec. Książka jest dobrze napisana, czyta się ją bardzo szybko i wprost nie można się od niej oderwać. Bohatera oraz jego kochankę otacza nutka tajemniczości, dlatego wiele nie piszę na temat fabuły - pewne sprawy należy odkryć samemu.

Książka Kennedy'ego zapewniła mi kilka godzin dobrej rozrywki, polecam fanom nietypowych thrillerów.