Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielka Litera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielka Litera. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 czerwca 2017

"Opowieść podręcznej" Margaret Atwood

Po raz pierwszy "Opowieść podręcznej" czytałam 7 lat temu i zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Przez kilka lat znakomita powieść Margaret Atwood była praktycznie nie do zdobycia, ale dzięki nowemu serialowi stacji Hulu (w Polsce na platformie Showmax), książka ponownie trafiła na księgarniane półki.


Freda jest Podręczną w Republice Gileadu, dawnych Stanach Zjednoczonych. Jej jednym i najważniejszym zadaniem jest urodzenie dziecka Komendantowi i jego żonie. W czasach malejącego przyrostu naturalnego, kobiety zostały zredukowane do roli reproduktorek. Społeczeństwo jest ściśle zhierarchizowane i kontrolowane. Freda i inne Podręczne pozbawione są wszelkich praw: nie decydują o swoim życiu, swoim ciele, nie mają prawa czytać, nie mają nawet własnych imion. Raz w miesiącu, podczas specjalnego rytuału są zapładniane przez "swoich" Komendantów. Relacja Fredy z jej życia w domu Komendanta przeplatają się z jej wspomnieniami sprzed Gileadu, kiedy jeszcze miała męża, córkę i własne szczęśliwe życie.

Margaret Atwood na kartach swojej powieści stworzyła prawdziwe piekło kobiet. Na niespełna 400 stronach kreuje nowy (nie) wspaniały świat, w którym ciało kobiety zredukowane jest do roli inkubatora. Autorka obnaża obłudę Gileadu i rządzących nim mężczyzn, a jednym zdaniem potrafi uderzyć jak biczem - celnie i boleśnie. Obawiam się, że "Opowieść podręcznej" nigdy nie straci na aktualności, szczególnie w dzisiejszych czasach. Dlatego - dla przestrogi - czytajmy!


To właśnie jedna z tych rzeczy, które oni robią. Zmuszają do tego, by człowiek zabijał sam w sobie. 

- "Lepiej" - nigdy nie znaczy lepiej dla wszystkich - mówi. Zawsze dla niektórych jest gorzej.

niedziela, 13 kwietnia 2014

"Szczęśliwi ludzie czytają książki i piją kawę" Agnès Martin-Lugand

Kwintesencją idealnego popołudnia to chwila z dobrą książką i smaczną kawą, najlepiej w dużym kubku. Dlatego gdy zobaczyłam tytuł i okładkę debiutanckiej książki



wtorek, 8 października 2013

Jon Lee Anderson "Partyzanci. Walka w imię sprawiedliwości, pieniędzy i boga"

We właściwych warunkach partyzanci mogą się pojawić w każdym społeczeństwie.* (str. 11)

Nakładem wydawnictwa Wielka Litera ukazała się książka "Partyzanci. Walka w imię sprawiedliwości, pieniędzy i boga". Jej autorem jest Jon Lee Anderson reporter śledczy amerykańskiego tygodnika społeczno-politycznego "The New Yorker", dla którego relacjonował wojny w Afganistanie, Sudanie, Ugandzie, Izraelu i Salwadorze. Anderson jest również autorem obszernej biografii Ernesto Che Guevary.

Che Guevara partyzantów nazwał najwyższą postacią rodzaju ludzkiego. Według Andersona partyzantem jest każda osoba, kobieta lub mężczyzna, która ryzykuje życie, by zmienić stan rzeczy wszelkimi środkami, jakie ma do dyspozycji.* (str.20)  W ciągu trzech lat, od 1988 do 1992 roku autor odwiedził pięć grup partyzanckich w różnych zakątkach świata. Swoją podróż rozpoczął w Afganistanie, gdzie gościł na zaproszenie ugrupowania mudżahedinów walczących z wojskami radzieckimi. Później udał się na tereny Sahary Zachodniej, by spotkać się z bojownikami Frontu Polisario walczącymi o secesję od Maroka. Kolejnym celem podróży była Birma, gdzie odwiedził partyzantkę Karenów. Czwartym celem podróży był Salwador i partyzanci lewicowego Frontu Wyzwolenia Narodowego im. Farabunda Martíego (FMLN). Ostatnim celem podróży był obóz dla uchodźców al-Burajdż w Strefie Gazy, gdzie Anderson odwiedził bojowników shabbab w czasie pierwszej intifady. Autor nie koncentrował się jedynie na poszczególnych grupach partyzanckich, ale starał się widzieć guerillę jako ruch globalny. Koncentrował się na rzeczach bliskich nam wszystkim, niezależnie od kraju pochodzenia - rodzinie, religii, prawu i pieniądzach. Ta książka to nie suchy zapis walk, ale również opowieść o ludziach, ich zmaganiach z codziennym życiem w czasie wojny, o tym dlaczego zdecydowali się sięgnąć po broń.

Jako latynoamerykanistkę najbardziej zainteresował mnie temat partyzantki salwadorskiej. Anderson nie podaje suchych faktów, ale pokazuje bardziej ludzkie oblicze rewolucji. Oprócz analizy mitów założycielskich i idei partyzantek podjął takie tematy jak, rodzina, seks i religia. Choć od wywiadów, które przeprowadził Jon Lee Anderson minęło ponad 20 lat, zmieniły się rządy i warunki polityczne to książka jest nadal interesującą analizą grup partyzanckich jako całości. Żałuję, że autor nie rozwinął posłowia - świetnym dopełnieniem do książki byłoby ponowne odwiedzenie tych miejsc i opisanie zmian - niestety tego mi zabrakło.


7/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu: