Accabadora to
sardyński termin określający anioła śmierci - najczęściej wdowę, która pomaga umrzeć ciężko chorym za zgodą i akceptacją ich samych lub/i ich rodziny. W książce Michaeli Murgi tę funkcję pełni Bonaria Urrai, starsza, bezdzietna kobieta, której narzeczony nie powrócił z wojny. Postanawia ona zaopiekować się małą Marią, czwartą córką wdowy Anny Teresy Listru, której nie stać na wykarmienie kolejnego dziecka. Dziewczynka staje się duchowym dzieckiem starej Bonarii. Maria wiele lat żyje nieświadoma roli jaką pełni jej przybrana matka w niewielkiej społeczności.Akcja książki osadzona jest w latach 50 XX wieku w niewielkiej miejscowości Soreni na Sycyli. Życie ludzi toczy się spokojnie i obraca się wokół takich wydarzeń jak winobranie, śluby i pogrzeby. Znaczna odległość od szpitala powoduje, że ludzie w rozpaczy zwracają się do lokalnej accabadory - tej która przynosi śmierć, ale i ulgę w cierpieniu. Michela Murgia porusza bardzo kontrowersyjny temat eutanazji, a robi to przeciwstawiając sobie dwa punkty widzenia - Bonarii i młodej Marii, która nie potrafi zrozumieć postępowania swej matki.
"Accabadora" jest napisana pięknym, poetyckim językiem. Autorka cudownie opisała sycylijskie zwyczaje i tradycyjne wypieki. Dokładnie przedstawiła też rolę jaką pełni Bonaria i jej znaczenie dla mieszkańców sycylijskiej wioski.Jest to książka nie tylko o umieraniu i prawu do godnej śmierci, ale też o trudnej miłości matki i córki. Maria, która pokochała swoją przybraną matkę nie potrafi zaakceptować jej "profesji", dopiero, gdy sama jest świadkiem wielkiego cierpienia może zrozumieć czyny Bonarii.
Włoska autorka stworzyła subtelną opowieść, idealną na jeden wieczór. Mimo, że czytało mi się "Accabadorę" bardzo dobrze i skłoniła mnie ona do kilku refleksji, to czegoś mi zabrakło - Murgia przekazała za dużo treści w zbyt krótkiej książce.
