Wiosenne słońce świeci nad Linköpingiem. Na lazurowym niebie krążą jaskółki, tulipany na straganach cieszą oczy wszystkimi kolorami tęczy. Zmęczeni zimą mieszkańcy wyszli z domów, by przysiąść w ogródkach kawiarnianych na rynku. W jednej chwili ta sielanka zmienia się w koszmar. Ciszę rozdziera przeraźliwy wybuch.W tym samym momencie, gdy cały dobrze znany świat na zewnątrz wali się w gruzy, komisarz Malin Fors stoi nad trumną swojej matki i próbuje wzbudzić w sobie smutek, którego nie czuje. Nie ma jednak czasu, by się nad tym zastanawiać. W wybuchu zginęły dwie dziewczynki, a ich matka została ciężko ranna. Malin musi poprowadzić śledztwo i znaleźć sprawcę, który być może szykuje kolejny zamach...
Kolejne tomy Kallentofta czytam raczej z przyzwyczajenia, niż dlatego, że mi się podobają - po prostu lubię dokończyć czytaną serię. Czwartym tom serii o komisarz Malin Fors na początku czytało mi się z wielkim trudem. Nie jestem wielką fanką pomysłu udzielenia głosu duchom tragicznie zmarłych - przynajmniej w wersji serwowanej przez szwedzkiego autora. Te wzmianki denerwowały mnie i nudziły - z czasem zaczęłam je omijać. co znacznie ułatwiło i uprzyjemniło dalszą lekturę.
W czwartym tomie Malin Fors prowadzi sprawę wybuchu bombowego w centrum Linkopingu, w którcyh giną sześcioletnie bliźniaczki, jednocześnie próbuje uporać się ze sprawami osobistymi - śmiercią matki i jej tajemnicami, nałogiem alkoholowym i samotnością. Malin nie jest moją ulubioną postacią, chyba jej nawet nie lubię. Jest samolubna, wybuchowa, zazdrosna i niedojrzała. Ma jednak szczególny dar do rozwiązywania zagadek kryminalnych. Podczas gdy, jej koledzy podejrzewają zamach terrorystyczny, ona widzi i czuje, że sprawa sięga dalej. Powoli odkrywa, jakie zło czai się w pobliżu.
Autor porusza wiele wątków i problemów dręczących współczesne szwedzkie (i nie tylko) społeczeństwo. Wybuch bomby automatycznie kieruje śledztwo w kierunku najbliższego meczetu. Dużą rolę gra tu również kryzys gospodarczy, pazerność banków i problemy finansowe zwykłych obywateli. A to jedynie czubek góry lodowej - mamy również uzależnienie od alkoholu i narkotyków, chciwość, zdradę małżeńska i przemoc wobec dzieci.
Co mnie denerwowało? Na pewno rozwleczony początek powieści, rozmowy z duchami i niedokończony wątek Sapo. Na plus - druga połowa książki, dużo ciekawsza i lepiej napisana.
Mam na półce "Piątą porę roku" i choć to dziwne chcę ją jak najszybciej przeczytać i mieć "z głowy" Kallentofta i Malin Fors.