niedziela, 9 listopada 2014

Filmowa niedziela: Fargo

Fargo miałam w planach od czasu, gdy usłyszałam o świetnym serialu stacji FX. Niestety nie wstrzeliłam się z tą produkcją w dobry moment. Zdecydowanie potrzebowałam jakiejś lżejszej rozrywki i film braci Coen nie zrobił na mnie, aż takiego wrażenia jak oczekiwałam.


Jerry to drobny sprzedawca samochodów z Minnesoty, który popada w kłopoty finansowe. Ma jednak plan. Zamierza wynająć dwóch zbirów, by porwali jego żonę i zażądali od jego bogatego teścia dużego okupu. Wszystko ma przebiec gładko i łatwo, nikt nie ma ucierpieć. Jednak z czasem sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli i zaczynają ginąć ludzie. Za dochodzenie bierze się komendantka lokalnego posterunku policji, Marge Gunderson, uzależniona od kawy, nosząca parkę i... w zaawansowanej ciąży.

Fargo jest filmem z całą pewnością specyficznym i nie dla każdego. Film braci Coen jest czymś pomiędzy dramatem, a czarną komedią. Jej bohaterowie to Jerry (William H. Macy), życiowy nieudacznik, który próbuje uniezależnić się od bogatego teścia, wynajmując dwóch nieciekawie wyglądających zbirów (Steve Buscemi i Peter Stormare) do porwania żony oraz tropiąca tą dwójkę policjantka Marge Gunderson (świetna Frances McDormand). Wiadomo, że "idealny" plan Jerry'ego nie ma prawa się powieść. Od samego początku wszystko idzie nie tak, jak zaplanował sobie chciwy sprzedawca samochodów, który trafił na dwóch nieprzewidywalnych przestępców. Tropiąca ich policjantka Marge, to też ciekawa postać, świetnie zagrana przez McDormand, która za tą rolę otrzymała Oscara.

Fargo ma właściwie wszystko co powinien mieć dobry film. Dobry scenariusz, aktorstwo na wysokim poziomie i piękne ujęcia. Dlaczego więc mnie nie ujął? Do końca sama tego nie rozumiem, bo to dobry film. Fani braci Coen nie powinni się jednak zawieźć.

wtorek, 4 listopada 2014

"Nie gaś światła" Bernard Minier

Jestem fanką francuskiego pisarza kryminałów Bernarda Miniera. Niestety Francuz nie pisze zbyt często, ale jeśli już, to tworzy takie kryminalne perełki jak "Bielszy odcień śmierci", "Krąg" oraz najnowszą "Nie gaś światła", kontynuację poprzednich książek.


"Nie gaś światła" odbiega trochę od formatu do jakiego przyzwyczaił czytelników Minier, bowiem tym razem bohaterów mamy dwoje, a komendant Servaz gra drugie skrzypce. Drugą bohaterką jest Christine Steinmayer, znana dziennikarka radiowa, córka dwójki znanych i cenionych we Francji dziennikarzy. Historia Christine rozpoczyna się w wigilijny wieczór. Kobieta właśnie wybiera się na pierwsze spotkanie z rodzicami narzeczonego, gdy znajduje w swojej skrzynce pocztowej nietypowy list, w którym ktoś informuje ją, że zamierza popełnić samobójstwo. Christine, poruszona dramatycznym wołaniem o pomoc, chce odnaleźć adresata listu, ale pod wpływem narzeczonego rezygnuje. Od tego momentu w życiu Christine zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Ktoś próbuje zniszczyć jej życie. W tym samym czasie Minier prowadzi wątek komendanta Servaza, który po dramatycznych wydarzeniach z "Kręgu" przebywa w ośrodku dla policjantów w depresji. Pewnego dnia otrzymuje magnetyczny klucz do pokoju hotelowego i kartkę z datą i godziną spotkania. W hotelu trafia do pokoju, w którym samobójstwo popełniła młoda artystka. Servaz rozpoczyna prywatne śledztwo, dzięki któremu powoli budzi się z letargu.

"Nie gaś światła" nie zawiodła moich oczekiwań. Minier umiejętnie lawiruje pomiędzy dwoma wątkami, które były równie interesujące. Historię Christine czytałam z rosnącym przerażeniem i zafascynowaniem. Do krwi obgryzłam paznokcie, gdy tajemniczy ktoś, krok po kroku niszczył życie Christine. Z przerażającą bezwzględnością osaczył bohaterkę, wykorzystał jej słabe punkty i odizolował od otoczenia. Christine okazała się jednak twardym przeciwnikiem i osobą, której wola przetrwania musi budzić podziw i zdumienie. Servaz tym razem pozostał na drugim planie, ale odegrał ważną rolę w intrydze Miniera. Wątek Hirtmana, seryjnego mordercy, z poprzednich dwóch tomów przewija się również przez "Nie gaś światła", a po zakończeniu można spodziewać się, że wróci w kolejnym tomie pełną parą.

Bernard Minier jest mistrzem tworzenia dusznej atmosfery. Podczas gdy prześladowca osacza Christine, wraz z nią czujemy jak zacieśnia się krąg, z którego nie ma drogi ucieczki. On wie wszystko i jest zdolny do wszystkiego. Autor bawi się z czytelnikami w kotka i myszkę - nic nie jest takie jak się wydaje. Kto czytał poprzednie książki Francuza wie o co chodzi. Ci z Was, którzy nie czytali - pędźcie do księgarni po wszystkie trzy tomy!

Książkę "Nie gaś światła" przeczytałam dzięki uprzejmości księgarni Libroteka.


niedziela, 2 listopada 2014

Filmowa niedziela: Memento

Nigdy nie byłam "za pan brat" z klasyką, czy to książkową, czy też filmową. Moje zaległości są duże, z czym postanawiam walczyć od czasu do czasu. Łatwiej i szybciej jest z filmami dlatego chciałabym zapoczątkować filmowy cykl, który mam nadzieję, że będzie dość regularny, ale nic nie obiecuję ;) Myśląc o klasyce kinematografii każdy ma na myśli coś innego. Filmowa niedziela to mój całkowicie subiektywny wybór :) Na pierwszy ogień pójdzie Memento, film Christophera Nolana z 2000 roku. Co jeszcze w planach? Pewnie nie uwierzycie, ale nigdy nie oglądałam np. Ojca chrzestnego, Podziemnego kręgu czy Pulp fiction...

Leonard (Guy Pearce) poszukuje przestępcy, który zgwałcił i zamordował jego żonę. On sam w trakcie napadu doznał obrażeń, w wyniku których cierpi na rzadki, ale podobno prawdziwy, stan umysłu (pewnego rodzaju amnezję). Pamięta wszystko, co wydarzyło się do momentu morderstwa żony, ale nie jest w stanie zrelacjonować wydarzeń sprzed 15 minut. Aby posuwać się naprzód w swoim śledztwie, Leonard robi notatki na wykonywanych zdjęciach osób i przedmiotów, a co ważniejsze fakty tatuuje sobie na całym ciele.

 
W pierwszej scenie filmu Leonard zabija niejakiego Teddy'ego Gammela, który pomaga mu w poszukiwaniach zabójcy żony. Od tego momentu filmu "cofa się", a widzowie poznają wydarzenia sprzed morderstwa i wraz z Leonardem odkrywają prawdę. Początkowo połapanie się w fabule sprawiało mi pewną trudność, chwilę zajęło mi zorientowanie się odwrotnej chronologii wydarzeń i przyzwyczajenie się do tego zabiegu. Działa on jednak świetnie. Czarno-białe sceny przenikają się z kolorowymi, tworząc oryginalną i wciągającą, choć niełatwą historię. Memento oglądałam z narastającym niepokojem i fascynacją, zarówno historią, jak i sposobem jej przedstawienia. Nolan stworzył wciągający i genialny film ze świetną atmosferą, który pozostawił mnie całkowicie oszołomioną i zachwyconą. Serdecznie polecam - znakomity film!!

niedziela, 26 października 2014

"Japoński wachlarz" Joanna Bator

Japonia zawsze jawiła mi się jako kraj egzotyczny. Pierwsze co przychodzi mi do głowy, gdy myślę o tym azjatyckim kraju to gejsze, samuraje, kwitnące wiśnie, książki Murakamiego, Hello Kitty (sic!) i ludzie w garniturach ściśnięci, do granic możliwości, w tokijskim metrze. Wy pewnie macie podobne skojarzenia. Joanna Bator, polska pisarka i nauczycielka akademicka spędziła w Kraju Kwitnącej Wiśni dwa lata, a swoje spostrzeżenia opisała w książce "Japoński wachlarz". Dzięki tej lekturze wzbogaciłam swoją wiedzę na temat tego fascynującego kraju i zrobiłam maleńki kroczek w stronę zrozumienia jego niezwykłych mieszkańców.

 
Cywilizowana odmienność Japonii zbyt często nie mieści się się w naszym pojęciu egzotyki. Cudzoziemiec, tępo wpatrzony w napis w kanji, prędzej czy później zada sobie więc pytanie, co myślą, jacy są ci ludzie, którzy z łatwością opanowują ponad dwa tysiące dziwnych znaków, budują wielkie, hipernowoczesne miasta i najlepsze komputery, a nie potrafią (nie chcą?) udzielić mu prostej informacji po angielsku. Jacy więc są? Dumni? Nieśmiali? Grzeczni? Okrutni? Pracowici? Wojowniczy? Śmieszni? Pozbawieni poczucia winy? Wstydliwi? Dziecinni? Wyrafinowani? Każda odpowiedź jest początkiem opowieści o Japonii widzianej oczami "gaijina" i w każdej część prawdy ginie w przekładzie, między słowami nieprzetłumaczalnych do końca języków.

Bator opisuje Japonię z perspektywy "gaijinki", czyli cudzoziemki, a dosłownie "osoby z zewnątrz". Autorka nie "nawróciła się na Japonię", ale uległa jej czarowi i to widać wyraźnie w jej tekście, gdzie z pasją pisze o tej niezwykłej "krainie" tak odmiennej kulturowo od wszystkiego co nam, Europejczykom znane. Autorka "Japońskiego wachlarza" nie tworzy kompendium wiedzy o Japonii, skupia się raczej na kilku interesujących ją aspektach. Dość dużo miejsca poświęca Tokio, swoim relacjom z Japończykami, jedzeniu, fascynującej kulturze kawaii i teatrowi Takarazuka.

Moje drugie (pierwsze było przy okazji "Rekina z Yoyogi") spotkanie z Joanną Bator uważam za bardzo udane. Autorka pisze w sposób zajmujący, wykazuje się dużą erudycją i poczuciem humoru. "Japoński wachlarz" przeczytałam z wielką przyjemnością. Serdecznie polecam!

sobota, 18 października 2014

Stosik razy cztery

Moja biblioteczka rozrasta się w sposób niekontrolowany. Dlatego ostatnio poważnie zastanawiam się nad zakupem czytnika. W komunikacji miejskiej widzę więcej osób z czytnikami niż książkami. Waham się pomiędzy kultowym Kindlem, a Onyxem z dostępem do Legimi. Macie jakieś doświadczenia z tym drugim czytnikiem?

A tymczasem stosiki. Najpierw ten biblioteczny, tradycyjnie największy:


Veronica Roth "Zbuntowana" i "Wierna" - kolejne części serii "Niezgodna"

Lois Lowry "Dawca" - książka niedawno zekranizowana jako "Dawca pamięci"

Mariusz Czubaj "Martwe popołudnie" - moje pierwsze spotkanie z tym autorem

Luke Scull "Ponura drużyna" - podobno w stylu Martina i Cooke'a, więc powinno mi się podobać

P.M Nowak "Na pokuszenie" - druga część z Wilkiem i Zakrzeńskim

Caryl Ferey "Mapucze" - kryminał z fabułą osadzoną w Argentynie

Joanna Bator "Japoński wachlarz" - rewelacja!!

Peter Hoeg "Smilla w labiryntach śniegu" - kultowa książka w nowym wydaniu

Blake Crouch "Wayward Pines" - kryminał w stylu Miasteczka Twin Peaks

Michael Katz Krefeld "Wykolejony" - kryminał skandynawski


Książki własne:



Joanna Bator "Ciemno, prawie noc" - kupiona w Biedronce za 23,99 ;)

Sue Monk Kidd "Czarne skrzydła" - promocja 3 za 2 w empiku

Bernard Minier "Nie gaś światła" - od Libroteki

Robert Galbright "Jedwabnik" - z empiku

Johan Theorin "Duch na wyspie" - j.w

John Williams "Profesor Stoner" - z aros.pl

Eleanor Catton "Wszystko, co lśni" - j.w

Krzysztof Tomasik "Seksbomby PRL-u" - od  wydawnictwa Marginesy


Postanowiłam niedawno przypomnieć sobie trochę mojego ukochanego języka hiszpańskiego, a to efekty:





Z książek Ponsu nie jestem zbyt zadowolona, mam nadzieję, że z książki "Hiszpański. Krok dalej" będzie mi się lepiej uczyło.


I na koniec prasówka. Magazyn Książki już przeczytany, to był pierwszy numer, który miałam okazję czytać i chyba będę kupować dalej. English Matters to dla mnie przyjemny sposób na powtórkę z angielskiego, ten numer już prawie za mną. National Geographic Traveler jeszcze przede mną.



To teraz poproszę jeszcze o jakieś pół roku urlopu ;)

niedziela, 12 października 2014

Jaume Cabre "Głosy Pamano"

Jaume Cabre, kataloński pisarz, filolog i scenarzysta, znany jest w Polsce dzięki swej monumentalnej powieści "Wyznaję", która rok temu zrobiła furorę wśród większości krytyków i zwykłych czytelników. Przyznaję, że przez ten prawie ośmiuset stronicowy bestseller nie przebrnęłam. Zabrakło mi cierpliwości i czasu, ale obiecałam sobie, że kiedyś wrócę do autora. Udało się przy okazji wydania wcześniejszej książki Cabre - "Głosów Pamano".



Fabuła "Głosów Pamano" toczy się w fikcyjnej miejscowości Torena w Pirenejach i obejmuje okres historyczny od lat 30 i 40 XX wieku, po lata 70, aż do początków XXI wieku. Tina Bros, skromna nauczycielka z Sort udaje się do niewielkiego miasteczka, by zrobić zdjęcie szkoły przeznaczonej do rozbiórki. Na miejscu znajduje ukryte pudełko po cygarach, w którym znajdują się, pozornie uczniowskie zeszyty, a w rzeczywistości długi list-opowieść, który nigdy nie dotarł do adresata. 
Oriol Fontelles, młody nauczyciel przybywa do Toreny z ciężarną żoną Rosą. Szybko wplątuje się w zależność od faszystowskiego burmistrza Toreny, Valentiego Targii. Poznaje najbogatszą kobietę w miasteczku panią Elisendę Vilabru, która przez Targę szuka zemsty na zabójcach ojca i brata.
Fontelles przez jednych zapamiętany jako faszystowski bohater, przez innych jako zdrajca mający na sumieniu małego chłopca, spisał swoją historię dla córki, której nie miał okazji nigdy poznać. 
Tina powoli, strona po stronie, odkrywa prawdziwe oblicze nauczyciela, a przy okazji budzi uśpione pragnienie zemsty i nienawiść.

Cabre snuje opowieść, która toczy się na przestrzeni ponad 60 lat i jest to okres, jeden z najburzliwszych w historii Hiszpanii. Czasy wojny domowej i rządy generała Franco to okres pełen nienawiści, śmierci i podziałów społeczeństwa. W tej nienawiści i pragnieniu zemsty nurza się Elisenda Vilabru, piękna i bogata mieszkanka Toreny, która zrobi absolutnie wszystko, by dokonała się zemsta na mordercach jej bliskich. Jej goelem, mścielem zostaje Valenti Targa, przez współczesnych nazywany katem Toreny. Jest też oczywiście nauczyciel - Oriol Fontelles - postawiony pomiędzy falangistami a partyzantami, jak między młotem a kowadłem. W "Głosach Pamano" pojawia się cała plejada ciekawych, niejednoznacznych postaci, z których żadna nie jest jednoznacznie czarna lub biała.

"Głosy Pamano" to nie książka, którą można wcisnąć do torebki. Raz, że słusznego rozmiaru (i obłędnie ładnie wydana), dwa, że tematyka nie łatwa, a wymaga jeszcze dodatkowego skupienia, bowiem autor w jednym zdaniu potrafi "przeskoczyć" to innych czasów, a nawet zmienić gdzieś po drodze bohatera. Jednak warto przejść przez ten labirynt i poznać historię Oriola, Tiny, Elisendy i wielu innych. 

Żałuję, że nie potrafię lepiej napisać o tej powieści, że nie umiem ubrać swoich refleksji w ładne słowa, dlatego polecam Waszej uwadze trzy inne recenzje: Olgi na Wielkim Buku, Kalii i AnnRK.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Marginesy.


środa, 8 października 2014

10 książek mojego życia (plus trochę więcej)

Po blogach i facebooku od jakiegoś czasu krąży całkiem niegłupi łańcuszek dotyczący książek. Wielu moich znajomych podchwyciło ten pomysł i opublikowało "10 książek swojego życia". Ciekawa to sprawa, bo okazuje się, że Polacy jednak czytają :) Swoją listę opublikowałam najpierw na swoim prywatnym profilu i dziś postanowiłam, że pojawi się też na blogu.

1. "Sto lat samotności" - bo za każdym razem odkrywam w tej książce coś nowego i zakochuję się w niej od nowa.


2. "Ania z Zielonego Wzgórza" - ukochana książka z dzieciństwa. Każdą książkę z serii czytałam przynajmniej 3 razy. Do tej pory marzą mi się rude włosy i mój własny osobisty Gilbert :)



3. "Harry Potter" - do kupienia tej książki namówiła moją mamę pani w księgarni, kiedy jeszcze w Polsce Potter nie był dobrze znany. Mama zobowiązała się do kupienia całej serii w razie gdyby książka o młodym czarodzieju mi się spodobała (i tak zrobiła!) :) Z Harrym dorastałam i nie wyobrażam sobie bez niego mojego dzieciństwa.




4. "Mistrz i Małgorzata" - to zdecydowanie moja ulubiona lektura z czasów liceum. Arcydzieło literatury.



5. Saga o Wiedźminie - bo od Sapkowskiego zaczęła się moja przygoda z fantastyką.




6. "Opowieść podręcznej" - obok "1984 roku" najlepsza antyutopia jaką czytałam. Od paru dobrych lat nic nie poruszyło mnie tak jak powieść Margaret Atwood.




7. "Duma i uprzedzenie" - za pana Darcy'ego 




8. "Myszy i ludzie" - za piękną przyjaźń i moc wzruszeń.




9. "Mikołajek" - za całą masę śmiechu. O dziwo seria poznana (i od razu pokochana) dopiero na studiach.



10. "Ojciec chrzestny" - za godziny czytania z wypiekami na policzkach.






O dziwo ta lista nie do końca zgadza się z tą, którą opublikowałam na blogu w 2012 roku (tu). Do tej listy muszą więc dołączyć również:




Niewykluczone, że za dwa lata lista znów się zmieni. Pretendentami do "najlepszej 10" są: